| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Elektryczne wyciagarki do samochodów terenowych.
Numizmatyczna kolekcja - polska moneta. Części samochodowe w Internetowej Giełdzie części zamiennych. |
| Zobacz: / Budujemy 2007 / co slychac u frajerow? |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| McBeth
|
Posted: 27 Gru 2007 10:03:57 Ja za sprzedane mieszkanie kupiłem dom do wykończenia. Przeprowadziłem
się jakieś 500m, faktem jest że przekroczyłem granicę między Włochami a Ursusem. E, co to jest przekroczenie granicy dziś, gdy jesteśmy juz w Schengen... ;) Zwlaszcza, ze Wlochy sa juz w Unii i Schengen wiele lat. Nie wiem jednak czy Ursus przyjeli tez do Schengen ;-). Pzdr. Adam |
| Agent 0700
|
Posted: 27 Gru 2007 10:22:10 Jeśli praca w ogródku
odsnieżanie
Jeśli ktoś ma 2 lewe ręce i lubi zbierać znaczki i oglądać TV to niech kupi mieszkanie. Jeśli ktoś jest normalny, to lepszy i tańszy jest dom. Pozdrawiam Jacek |
| Jacek "Plumpi"
|
Posted: 27 Gru 2007 12:35:43 Jeśli ktoś ma 2 lewe ręce i lubi zbierać znaczki i oglądać TV to niech
kupi mieszkanie. Jeśli ktoś jest normalny, to lepszy i tańszy jest dom. Patrzycie tylko i wyłącznie poprzez pryzmat własnych "4 liter". Weźcie pod uwagę, że nie każdy ma czas czy chęć do zajmowania się tym wszystkim do czego zmusza dom tzn. dbaniem o stan techniczny tego domu, utrzymaniem sprawnego ogrzewania, dbanie o otoczenie (ogród, trawnik, odśnieżanie itp.) Z resztą równie dobrze można powiedzieć, że jeżeli ktoś ma 2 lewe ręce do roboty i jest nieudacznikiem to idzie do pracy na 8 godzin za 800zł na miesiąc, a później wraca do domu i udaje ciężko zapracowanego. Niestety znam ludzi, którzy wybrali mieszkanie w bloku z konieczności, tylko dlatego, że całymi dniami "zapierniczają", a do mieszkania przyjeżdżają tylko się przespać jak do noclegowni. Sam z resztą tak "zapierniczam", dlatego póki co mieszkam w bloku, a do domu, który także posiadam planuję się przeprowadzić na stałe w wieku emerytalnym tylko po to, żeby na starość mieć choć trochę zajęcia i nie "sfiksować" z nudów. Czy lepszym jest mieszkanie w bloku czy w domu zależy od wielu czynników indywidualnych każdego człowieka. Od jego upodobań i przyzwyczajeń, od stylu życia, stylu i rodzaju pracy. Każdy musi sam określić co dla niego jest bardziej odpowiednie. Czy dom i związane z nim praktycznie codzienne obowiązaki, na które składa się wiele prac: sprzątanie wewnątrz, sprzątanie podwórka, odśnieżanie, palenie w kotle i związane z tym przygotowywanie opału, czyszczenie kotła itd. (chyba, że kogoś stać na ogrzewanie gazowe lub elektryczne), drobne naprawy poszycia dachowego, czyszczenie rynien, koszenie trawników, czyszczenie rowów, smarowanie i oliwienie napędów bram oraz zawiasów drzwi, nierzadko opróżnianie szamba jeżeli nie ma kanalizacji ściekowej, usuwanie odprysków czy ubytków tynków, naprawa uszkodzeń ogrodzenia, często też prowadzeniem prac wykończeniowych przez wiele lat, dbanie o przydomowy ogródek itp. ? Czy też mieszkanie, gdzie wystarczy co kilka dni posprzątać i raz na 2-3 lata odświeżyć ściany, raz na kilkanaście lub kilkadziesiąt lat wymienić okna i raz na 20-30 lat coś przy instalacji CO ? Oczywiście samemu o wiele lepiej się czuję w domu, bo mogę wtedy być "na luzie". Kiedy chcę mogę hałasować, wykonywać różnorakie prace warsztatowe, bez problemu umyć samochód. Ponad to nikt mi nie zakłóca spokoju dzwoniąc po kilkadziesiąt razy dziennie zamiast do sąsiada to do mnie (roznosiciele reklam, listonosz, goście, którzy nie mogą się dostać do sąsiada, bo ma zepsuty domofon itp.) |
| Agent 0700
|
Posted: 27 Gru 2007 12:51:01 dlatego, że całymi dniami "zapierniczają", a do mieszkania przyjeżdżają
tylko się przespać jak do noclegowni. To znaczy, że są niewolnikami, bo niewolnicy tylko pracują i nie mają żadnego innego życia poza pracą. Sam z resztą tak "zapierniczam",
Też jesteś niewolnikiem dlatego póki co mieszkam w bloku, a do domu, który także posiadam planuję
się przeprowadzić na stałe w wieku emerytalnym tylko po to, żeby na starość mieć choć trochę zajęcia i nie "sfiksować" z nudów. Czyli liczysz, że wtedy zacznie Ci się prawdziwe życie? A co jak nie doczekasz? Zmarnujesz życie :-( Ja też pracuję, ale po pracy lub weekendy mam czas na życie, żonę, pasje, itp... Pewnie tego nie wiesz, ale to jest dopiero życie :-) Pozdrawiam Jacek |
| Adam Szendzielorz
|
Posted: 27 Gru 2007 13:02:56 To znaczy, że są niewolnikami, bo niewolnicy tylko pracują i nie mają
żadnego innego życia poza pracą. O! W koncu ktos to dobrze nazwal :) Mozna lubic swoja prace i zapierniczac 24/h ale nie w dluzszej perspektywie! Musi byc czas na relaks, odpoczynek, rodzine, dom.. Inaczej raz dwa doprowadzisz sie moj przed-przed-pisco Jacku, do nerwicy (wiem bo juz to przezylem). A zdrowko jest wazniejsze od mamony, bo nie da sie go kupic :) Pozatym jezeli ktos nie moze zapierniczac przynajmniej te 4h mniej codziennie (zostawiajac ten czas dla siebie, rodziny i domu), bo nie wyrobi finansowo - to chyba czas zmienic prace. pozdr. |
| Tomek
|
Posted: 27 Gru 2007 13:19:51 Ja też pracuję, ale po pracy lub weekendy mam czas na życie, żonę, pasje,
itp... Pewnie tego nie wiesz, ale to jest dopiero życie :-) widzisz, a sa ludzie, ktorzy maja czas tak jak Ty na pasje, ale niekoniecznie jest to dom. Ja sam nie mam problemu z wyborem dom czy mieszkanie. Mieszkalem w bloku ponad 20 lat, teraz mieszkam w domku i nie wyobrazam sobie powrotu. Ale mam znajomych, ktorzy nie wyobrazaja sobie mieszkania dalej niz 20min spacerkiem od centrum a wszelkie nawet nadrobniejsze prace typu odsniezenie podjazdu czy przyciecie trawki powoduja odruch wymiotny. Za to realizuja sie poswiecajac czas na inne hobby. Kazdy ma to co lubi, sa rozne style zycia itp itd. Dom czy mieszkanie - kazdy wariant ma swoje plusy i minusy i dyskusja na ten temat jest w stylu co lepsze, windows czy linux. Zawsze duzy flame z ktorego nic nie wynika :) |
| Boombastic
|
Posted: 27 Gru 2007 13:33:22 Jeśli praca w ogródku
odsnieżanie Jeśli ktoś ma 2 lewe ręce i lubi zbierać znaczki i oglądać TV to niech kupi mieszkanie. Jeśli ktoś jest normalny, to lepszy i tańszy jest dom. Bzdura do kwadratu. |
| Agent 0700
|
Posted: 27 Gru 2007 13:33:51 Kazdy ma to co lubi, sa rozne style zycia itp itd.
Właśnie o tym pisałem wcześniej kazdy wariant ma swoje plusy i minusy i dyskusja na ten temat jest w stylu
co lepsze, windows czy linux. Zawsze duzy flame z ktorego nic nie wynika :) Masz rację :-) Pozdrawiam Jacek |
| Agent 0700
|
Posted: 27 Gru 2007 14:00:51 Bzdura do kwadratu.
Cóż za merytoryczna i przekonująca wypowiedź :-) Jacek |
| Boombastic
|
Posted: 27 Gru 2007 14:00:22 Bzdura do kwadratu.
Cóż za merytoryczna i przekonująca wypowiedź :-) Dokładnie taka jak twoja. Kategorycznie stwierdziłeś, że dom jest zawsze lepszy i tańszy, a to jest bzdura, niewolniku dojazdów. |
| Agent 0700
|
Posted: 27 Gru 2007 14:13:28 Dokładnie taka jak twoja. Kategorycznie stwierdziłeś, że dom jest zawsze
lepszy i tańszy, a to jest bzdura, niewolniku dojazdów. Lepszy można się spierać... fakt, ale tańszy jest co widać w comiesięcznych rachunkach. Podatek płacę 250 zł rocznie, mieszkania za to nie utrzymasz. Możesz ogrzewać tym na co Cię stać. Możesz zrobić remont taniej, lub zrobić go sam. Możesz remont przeprowadzić tak, żeby było dobrze a nie patrzeć jak spółdzielnia mieszkaniowa płaci za spartaczoną robotę jakieś kosmiczne pieniądze. A co do dojazdów to mam do pracy 20 minut na piechotę - nie mieszkam w Wawie lecz w Siedlcach. Samochód wyciągam raz w tygodniu, żeby do teściów pojechać 10 km :-) Pozdrawiam Jacek |
| Boombastic
|
Posted: 27 Gru 2007 14:47:00 Lepszy można się spierać... fakt, ale tańszy jest co widać w
comiesięcznych rachunkach. Podatek płacę 250 zł rocznie, mieszkania za to nie utrzymasz. Ja płacę dużo mniej podatku za mieszkanie. Możesz ogrzewać tym na co Cię stać.
Nie podałes kosztu ogrzewania i podgrzewu wody. Możesz zrobić remont taniej, lub zrobić go sam. Możesz remont
przeprowadzić tak, żeby było dobrze a nie patrzeć jak spółdzielnia mieszkaniowa płaci za spartaczoną robotę jakieś kosmiczne pieniądze. Na świecie występują jeszcze wspólnoty, a nie tylko spółdzielnie. A co do dojazdów to mam do pracy 20 minut na piechotę - nie mieszkam w
Wawie lecz w Siedlcach. To ewentualnie w twoim przypadku koszt zakupu domu może być niższy, bo mieszkasz w małym miescie. W moim przypadku dom jest dużo droższy od mieszkania. Poza tym wielu moich klientów zdecydowało się na mieszkania ze względu na wygodę, brak koniecznosci zajmowania sie domem, ograniczony czas dojazdu. Ale patrząc przez pryzmat budownictwa siedleckiego możesz mieć inne zdanie. |
| Jacek "Plumpi"
|
Posted: 27 Gru 2007 16:36:45 To znaczy, że są niewolnikami, bo niewolnicy tylko pracują i nie mają
żadnego innego życia poza pracą. O! W koncu ktos to dobrze nazwal :) Mozna lubic swoja prace i zapierniczac 24/h ale nie w dluzszej perspektywie! Musi byc czas na relaks, odpoczynek, rodzine, dom.. Inaczej raz dwa doprowadzisz sie moj przed-przed-pisco Jacku, do nerwicy (wiem bo juz to przezylem). A zdrowko jest wazniejsze od mamony, bo nie da sie go kupic :) Widzisz, to nie jest reguła. Ja już niestety przeszedłem przez nerwicę, ale wręcz z całkiem odwrotnego powodu, z powodu poczucia niewykorzystania potencjału oraz poczucia bezradności, przez co czując się typowym niewolnikiem. Wyobraź sobie "uczęszczanie" do zakładu pracy, gdzie najprostrze nawet zadanie staje się wielkim problemem niemożliwym do rozwiązania ze względu na politykę zarządu. Wyższe stanowiska piastują osoby, które posiadają braki w wiedzy i przez to boją się samodzielnie podejmować jakiekolwiek decyzje, aby nie utracić stanowiska, a tym samym comiesięcznych dochodów na poziomie 8-10 tys. zł. Kiedy jednak porywają się na przedsięwziecia to okazują się niewypałem dla zakładu, przynoszącym straty zarówno zakładowi jak i prywatnie pracownikom, których ambicja nie pozwala nie wykonać zadania. Niestety osoby te są nieruszalne, bo zakorzenione jeszcze z czasów komuny. Ci sami przełożeni, aby cię zatrzymać w zakładzie, obiecują ci "złote góry" namawiając do wdrażania własnych pomysłów, po czym podkładają ci nogę i nie pozwalają na to abyś mógł pokazać co potrafisz, a co najgorsze doprowadzają do strat (np. zmarnowany czas oraz pieniądze zainwestowane w prototypy). Często jednak później sami wykorzystują te rozwiązania podpisując się tylko pod nimi, biorąc pieniądze i nie mówiąc ci nawet "dziękuję". Każda próba wybicia się kończy się "biciem po głowie", a nawet próbą pozbawienia cię twojego stanowiska, doprowadzając cię do przekonania, że najlepiej jest "uczęszczać" do zakładu, nie wychylać się, nic nie umieć, nic nie robić i brać wypłatę za samo przychodzenie :) Niestety mam troche większe ambicje i znam swoją wartość, a największym moim problemem jest to, ze sam nie potrafię okradać i okłamywać innych, a w stosunku do każdego człowieka zakładam, że także jest uczciwy. Powiecie zaraz "no to pracuj u siebie". Oczywiście jest to rozwiązanie, jednak tutaj trzeba dopiero mieć stalowe nerwy. Sam je straciłem przy sporze z ZUS-em, który ze wzgledu na bałagan jaki mają w systemie, próbował mnię okraść z pieniędzy, które się im nie należały. ZUS złamał prawo popełniając 6 czy 7 błędów w postępowaniu administracyjnym. Najkrócej ujmując "w imię prawa przypierdolić obywatelowi łamiąc prawo" :) Co prawda dzięki dobremu prawnikowi udało mi się uniknąć okradzenia, ale mimo wszystko na kilka lat wyleczyłem się z prowadzenia swojej działalniości gospodarczej. A co do czasu pracy. No cóż do tego zmusza nas to państwo, które na każdym kroku próbuje okraść i wykorzystać do ostatka obywatela. Pozatym jezeli ktos nie moze zapierniczac przynajmniej te 4h mniej
codziennie (zostawiajac ten czas dla siebie, rodziny i domu), bo nie wyrobi finansowo - to chyba czas zmienic prace. Ktoś kiedyś powiedział "apetyt rośnie w miarę jedzenia". Niestety prawda jest taka, że im człowiek zarabia więcej, tym większe ma wydatki :) |
| radekp@konto.pl
|
Posted: 27 Gru 2007 18:22:56 Podatek płacę 250 zł rocznie, mieszkania za to nie utrzymasz.
Ja płacę dużo mniej podatku za mieszkanie. Yhy, na pewno. Wyciąg z mojej karty mieszkaniowej sprzedanego już mieszkania: - koszty samorządowe - 2,52 zł - koszty zarządzania - 18,90 zł - podatki - 5,49 zł - wykup gruntu - uzupełn. wkładu - 8,04zł Pomnóż x 12. |
| Mustafa
|
Posted: 27 Gru 2007 18:40:18 ONI :D Złe siły! Spisek!
Retoryka rodem z jakiegoś kółka różańcowego, radyja i na poziomie czytelnika Faktu. No widzisz.... nie wierzysz w złe układy a one jednak są i mają wpływ na ludzi. ONI to developerzy do spółki z dziennikarzami którym płacili za pisanie artykułów że mieszkania będą najtaniej po 10 000 zł/m2, że nie ma na rynku materiałów budowlanych, że wszystkie działki już wykupili i inne podobne bzdury. To się właśnie nazywa "krojenie jeleni" a jelenie dają się na to nabierać. Wystarczyło wziąć wybiórczą do ręki (oczywiście przez szmatkę albo rękawiczkę) żeby przeczytać że w Polsce jest dramat i jak nie wydasz miliarda na mieszkanie to jesteś przegranym mocherem :))) |
| Boombastic
|
Posted: 27 Gru 2007 19:03:53 Thu, 27 Dec 2007 15:47:00 +0100, w Podatek płacę 250 zł rocznie, mieszkania za to nie utrzymasz.
Ja płacę dużo mniej podatku za mieszkanie. Yhy, na pewno. Wyciąg z mojej karty mieszkaniowej sprzedanego już mieszkania: - koszty samorządowe - 2,52 zł - koszty zarządzania - 18,90 zł - podatki - 5,49 zł - wykup gruntu - uzupełn. wkładu - 8,04zł Pomnóż x 12. No i wychodzi 65,88 zł. Jaki masz problem? Ja za swoje mieszkanie płacę 55,80 zł podatku rocznie. |
| Mustafa
|
Posted: 27 Gru 2007 19:10:10 Podatek płacę 250 zł rocznie, mieszkania za to nie utrzymasz.
Ja płacę dużo mniej podatku za mieszkanie. a ja płacę niecałe 50 zł podatku za dom i działkę i jeszcze mi rozbijają na 4 raty :)))) (duże miasto) Możesz ogrzewać tym na co Cię stać.
Nie podałes kosztu ogrzewania i podgrzewu wody. koszt ogrzewania 120 metrowego domu jest u mnie mniejszy niż adekwatny koszt dla 32metrowego mieszkania które wcześniej wynajmowałem (spółdzielnia) koszt ogrzewania wody chyba nie zależy od tego gdzie mieszkasz, ale jak często się myjesz no nie..... może jest różnica.... w domu mam wannę 170 cm i wejdzie tam więcej wody niż do 110cm wanny w mieszkaniu :) Na świecie występują jeszcze wspólnoty, a nie tylko spółdzielnie.
to już jest koszmar - chyba wolałbym spółdzielnię kolega mieszka we wspólnocie.... wymiana kilku płytek zajęła im rok, uszkodzony domofon czeka od paru miesięcy i nie mogą dojść do porozumienia w najbardziej bzdurnej sprawie no ale może to odosobniony przypadek i bywa lepiej faktem jest, że w obu przypadkach musisz płacic komuś za to to że robi coś za Ciebie - a to też jest koszt utrzymania A co do dojazdów to mam do pracy 20 minut na piechotę - nie mieszkam w
Wawie lecz w Siedlcach. mam godzinę na piechotę do rynku fakt że to dużo jak na codzienne spacery, ale samochodem jadę 15 min a do autobusu mam 3 minuty nadal twierdzsz że mieszkając w domu jest się niewolnikiem dojazdów ? ludzie z mieszkań jadą godzinę albo i dłużej :) to kwestia lokalizacji (a nie odległości) To ewentualnie w twoim przypadku koszt zakupu domu może być niższy, bo
mieszkasz w małym miescie. własnie w dużych miastach koszt zakupu mieszkania jest dużo większy niż koszt zakupu domu w przeliczeniu na metry kw dom (zakup i eksploatacja) będzie zawsze tańszy od mieszkania a różnice w cenie są w mojej okolicy dwukrotne dom 120 metrów był tańszy niż mieszkanie 70 metrów W moim przypadku dom jest dużo droższy od mieszkania.
jeśli nie porównujesz domu 150m2 z mieszkaniem 40m2 tylko podobne powierzchniowo to zdolny jesteś ;))) chylę czoła :))) Poza tym wielu moich klientów
czyżbyś był developerem ? jeśli tak, to rzeczywiście mieszkanie jest tańsze ;))))) dla mnie wyższość mieszkania nad domem jest tylko jedna - prawie nic dotyczące eksploatacji Cię nie interesuje (ale za to płacisz) ale jak sobie pomyślę że włączam ogrzewanie kiedy jest zimno a w blokach marzną bo prezes jeszcze nie zarządził uruchomienia kotłowni..... |
| Boombastic
|
Posted: 27 Gru 2007 19:19:08 mam godzinę na piechotę do rynku
fakt że to dużo jak na codzienne spacery, ale samochodem jadę 15 min a do autobusu mam 3 minuty nadal twierdzsz że mieszkając w domu jest się niewolnikiem dojazdów ? ludzie z mieszkań jadą godzinę albo i dłużej :) to kwestia lokalizacji (a nie odległości) Jeśli masz 2-3 miliony na dom w centralnych dzielnicach Warszawy to czas dojazdu masz krótki. Ale zdecydowana wiekszość kupuje domy pod Warszawą i czas dojazdu w jedna strone to może być godzina, dwie. To ewentualnie w twoim przypadku koszt zakupu domu może być niższy, bo
mieszkasz w małym miescie. własnie w dużych miastach koszt zakupu mieszkania jest dużo większy niż koszt zakupu domu w przeliczeniu na metry kw dom (zakup i eksploatacja) będzie zawsze tańszy od mieszkania a różnice w cenie są w mojej okolicy dwukrotne dom 120 metrów był tańszy niż mieszkanie 70 metrów Bzdura. W dużych miastach atrakcyjnie położone domy są dużo droższe niż mieszkania. I kwestia przeliczania na cene 1 m2 też jest bzdurna, bo nie kupisz domu o powierzchni 40 m2, tylko z reguły ponad 100 m2, wiec od razu lądujesz w innym poziomie cenowym. Może w twoim miescie domy sa tanie, ale w Warszawie w centralnych dzielnicach typu Mokotów, Żoliborz, bliska Wola nie są obce ceny na poziomie 20-30 tysięcy zł za 1 m2 powierzchni użytkowej domu. Na taki poziom cen ma wiele czynników. Do kosztu utrzymania dilicz jeszcze opłate z tytułu użytkowania wieczystego (tereny dekretowe, 95% to UW), gdzie działka jest warta 1-3 tys. zł/m2, a ty płacisz odtego 1% rocznie. W moim przypadku dom jest dużo droższy od mieszkania.
jeśli nie porównujesz domu 150m2 z mieszkaniem 40m2 tylko podobne powierzchniowo to zdolny jesteś ;))) chylę czoła :))) Tak, tak, nie ma jak błysnąć. Poza tym wielu moich klientów
czyżbyś był developerem ? jeśli tak, to rzeczywiście mieszkanie jest tańsze ;))))) Nie wiedziałem że tylko developerzy zajmują się nieruchomościami. A słyszałeś o developerach budujących domy? dla mnie wyższość mieszkania nad domem jest tylko jedna - prawie nic
dotyczące eksploatacji Cię nie interesuje (ale za to płacisz) ale jak sobie pomyślę że włączam ogrzewanie kiedy jest zimno a w blokach marzną bo prezes jeszcze nie zarządził uruchomienia kotłowni..... Nie ma to jak życ wspomnieniami czasów PRLu. |
| Mustafa
|
Posted: 27 Gru 2007 19:54:56 Jeśli masz 2-3 miliony na dom w centralnych dzielnicach Warszawy to czas
świat nie składa się tylko z Warszawy ;)))) jest też np Kraków - może w takim razie warto się przeprowadzić ?? Bzdura. W dużych miastach atrakcyjnie położone domy są dużo droższe niż
mieszkania. porównywałem te same lokalizacje - odległe od siebie o 500 metrów więc gdzie tu jest bzdura ?? I kwestia przeliczania na cene 1 m2 też jest bzdurna, bo nie kupisz domu o
powierzchni 40 m2, tylko z reguły ponad 100 m2 no to porównuj z mieszkaniem ponad 100m2 a jeśli tak przeliczasz że sztuka jest sztuka bez względu na metry to Ci się nie dziwię że mieszkanie jest tańsze tylko jaki sens mają takie przeliczenia ? lądujesz w innym poziomie cenowym. Może w twoim miescie domy sa tanie
nie są tanie - są drogie, ale są tańsze niż mieszkania Warszawie w centralnych dzielnicach typu Mokotów, Żoliborz, bliska Wola
nie są obce ceny na poziomie 20-30 tysięcy zł za 1 m2 juz to pisałem, ale świat nie składa się tylko z Warszawy w Krakowie też nie mam domu przy rynku ale kawałek dalej :) porównywałem podobne lokalizacje (500m) Do kosztu utrzymania dilicz jeszcze opłate z tytułu użytkowania
wieczystego (tereny dekretowe, 95% to UW), gdzie działka jest warta 1-3 tys. zł/m2, a ty płacisz odtego 1% rocznie. ??? a kto Ci każe budować na "wynajętym" terenie ? kup działkę i buduj do kosztu utrzymania liczę wyłącznie podatek od WŁASNEJ działki jeśli nie porównujesz domu 150m2 z mieszkaniem 40m2 tylko podobne
powierzchniowo to zdolny jesteś ;))) chylę czoła :))) Tak, tak, nie ma jak błysnąć. dokładnie ! czemu nie porównujesz domu 100m2 z mieszkaniem 100m2 ?????? słyszałeś o developerach budujących domy?
słyszałem :) dla mnie wyższość mieszkania nad domem jest tylko jedna - prawie nic
dotyczące eksploatacji Cię nie interesuje (ale za to płacisz) ale jak sobie pomyślę że włączam ogrzewanie kiedy jest zimno a w blokach marzną bo prezes jeszcze nie zarządził uruchomienia kotłowni..... Nie ma to jak życ wspomnieniami czasów PRLu. hmm.... PRL chyba nie skończył się 3 miesiące temu..... mam porównanie na bieżąco a na majowych "zimnych ogrodników" to już mamy w pracy utarte teksty bo jedni się grzeją a inni marzną :) i jeszcze jedno - może najważniejsze jak namawiasz klienta na kupno domu od pośrednika to powiedz od razu że cena tego zakupu nijak bedzie się miała do ceny działki plus cena budowy, tylko prawdopodobnie skoczy o 100% albo i lepiej bo kosmiczne ceny u pośredników wynikają z tego że jak klient chce dom to można go skubać bo ma kasę coś jak z kominkami - zwykły pogrzebacz kupisz za 5 zł, ale ten sam pogrzebacz tylko z dodatkiem "kominkowy" i w sklepie z kominkami kosztuje już kilkadziesiąt zł |
| Boombastic
|
Posted: 27 Gru 2007 20:54:22 Jeśli masz 2-3 miliony na dom w centralnych dzielnicach Warszawy to czas
świat nie składa się tylko z Warszawy ;)))) jest też np Kraków - może w takim razie warto się przeprowadzić ?? Z tego powodu? Bzdura. W dużych miastach atrakcyjnie położone domy są dużo droższe niż
mieszkania. porównywałem te same lokalizacje - odległe od siebie o 500 metrów więc gdzie tu jest bzdura ?? A jest to atrakcyjna lokalizacja czy obrzeża miasta? I kwestia przeliczania na cene 1 m2 też jest bzdurna, bo nie kupisz domu
o powierzchni 40 m2, tylko z reguły ponad 100 m2 no to porównuj z mieszkaniem ponad 100m2 a jeśli tak przeliczasz że sztuka jest sztuka bez względu na metry to Ci się nie dziwię że mieszkanie jest tańsze tylko jaki sens mają takie przeliczenia ? A kto pisał, ze bez względu na metry? To twoja interpretacja. lądujesz w innym poziomie cenowym. Może w twoim miescie domy sa tanie
nie są tanie - są drogie, ale są tańsze niż mieszkania Nie są, rynek sie zmienia. Warszawie w centralnych dzielnicach typu Mokotów, Żoliborz, bliska Wola
nie są obce ceny na poziomie 20-30 tysięcy zł za 1 m2 juz to pisałem, ale świat nie składa się tylko z Warszawy w Krakowie też nie mam domu przy rynku ale kawałek dalej :) porównywałem podobne lokalizacje (500m) Ten kawałek ma pewnie kluczowe znaczenie. Ja opisuje rynek mi znajomy. Do kosztu utrzymania dilicz jeszcze opłate z tytułu użytkowania
wieczystego (tereny dekretowe, 95% to UW), gdzie działka jest warta 1-3 tys. zł/m2, a ty płacisz odtego 1% rocznie. ??? a kto Ci każe budować na "wynajętym" terenie ? Dekret Bieruta. Ale ty pewnie nie znasz tej historii. kup działkę i buduj
do kosztu utrzymania liczę wyłącznie podatek od WŁASNEJ działki A ty myslisz że jakby były działki to domy osiągałyby takie ceny? Znowu sobie gdybasz nie znajac rynku. dokładnie !
czemu nie porównujesz domu 100m2 z mieszkaniem 100m2 ?????? No i? Nie ma to jak życ wspomnieniami czasów PRLu.
hmm.... PRL chyba nie skończył się 3 miesiące temu..... mam porównanie na bieżąco a na majowych "zimnych ogrodników" to już mamy w pracy utarte teksty bo jedni się grzeją a inni marzną :) Straszne. Ja nic takiego nie zauważyłem. Pewnie przez ten automatyczny węzeł z czujnikiem temperatury zewnetrznej. i jeszcze jedno - może najważniejsze
jak namawiasz klienta na kupno domu od pośrednika to powiedz od razu że cena tego zakupu nijak bedzie się miała do ceny działki plus cena budowy, tylko prawdopodobnie skoczy o 100% albo i lepiej bo kosmiczne ceny u pośredników wynikają z tego że jak klient chce dom to można go skubać bo ma kasę coś jak z kominkami - zwykły pogrzebacz kupisz za 5 zł, ale ten sam pogrzebacz tylko z dodatkiem "kominkowy" i w sklepie z kominkami kosztuje już kilkadziesiąt zł Super teoria. Własnie sie dowiedziałem, ze to pośrednicy kreują rynek. Weź się chłopie zastanów nad procesami rynkowymi i nie wypisuj takich bajek. |
| jarek
|
Posted: 27 Gru 2007 21:03:50 Zejdź z chmur. Albo wytrzeźwiej.
Developer sprzedaje mieszkania w tzw. standardzie developerskim, czyli gołe ściany i betonowa podłoga. Nawet kibelka, wanny i kranów często nie ma - tylko zaślepione rury. Całe wyposażenie należy do Ciebie - na szczęście skończyły się czasy kiedy każdy miał to samo, teraz każdy może sobie urządzić mieszkanie tak jak mu się podoba. Pytałem, bo nie widziałem i Twoja powyższa odpowiedź całkowicie mnie satysfakcjonuje! Pozdrawiam! Marcin a ja sie z wczsniejsza wypowiedzia nie do konca zgodze - niektorzy buduja juz w stanie gotowym - idziesz do biura pokazuja ci próbki płytek paneli kontaktow - i takie ci klada jak chcesz... - tylko meble wstawiasz.. |
| Adam Szendzielorz
|
Posted: 27 Gru 2007 21:45:09 Widzisz, to nie jest reguła.
Ze mozna nabawic sie nerwicy z ciaglego zapierniczania? To nie regula - to jest fakt, medycznie udowodniony :) Niestety (a moze stety) nasze mozgi nie wytrzymuja napiec i stresow przy dlugim narazaniu ich nan.. Ale to dobrze, mamy przynajmniej jakis ogranicznik i zarowke ktora zapala sie i ostrzega jak przeginamy pale :-) [...] Powiecie zaraz "no to pracuj u siebie".
Ano.. Wlasnie to chcialem napisac ;) W takiej pracy jak opisales zawsze bedziesz mial duzo stresu zapewnione.. A jezeli faktycznie zapierniczasz tyle ze nie masz na nic innego czasu, a dodatkowo marne perspektywy rozwoju... Nie widze innego wyjscia :-) Chyba, ze masz szanse w niedlugim czasie na jakies kierownicze stanowisko:-) Wiem, ze fajnie sie mowi, a nim firme rozkrecisz i zacznie przynosic zyski z czegos trzeba zyc... Ale pomysl o perspektywach jakie to ze soba niesie:) Oczywiście jest to rozwiązanie, jednak tutaj trzeba dopiero mieć stalowe
nerwy. Sam je straciłem przy sporze z ZUS-em, który ze wzgledu na bałagan jaki mają w systemie, próbował mnię okraść z pieniędzy, które się im nie należały. Wyjatek potwierdzajacy regule.. Ja z ZUS mialem rozne przeboje przez te ~8 lat jak prowadze dzialalnosc ale wszystkie z mojej, ze tak powiem "umyslnej" winy :-) W najgorszym okresie mialem blisko 50k pln dlugu w ZUSie (z czego 1/2 to byly odsetki). Ale we wszystkim trzeba widziec dobre strony - ja to traktowalem jako nisko oprocentowany kredyt poprostu :-) Przyszedl czas - kredyt splacilem i wszystko gra :) Pozatym ZUS to dla mnie najprostszy i najmniej angazujacy urzad.. Wszystkim zajmuje sie biuro podatkowe, ja tylko raz w miesiacu macham na deklaracji jeden podpis i z glowy. [...] Co prawda dzięki dobremu prawnikowi udało mi się uniknąć okradzenia, ale
mimo wszystko na kilka lat wyleczyłem się z prowadzenia swojej działalniości gospodarczej. Ja bym dzialalnosci nie zamienil na absolutnie nic innego! Chocbym mial zarabiac 2 x wiecej na etacie.. Nigdy w zyciu etatu :-) To faktycznie niewolnictwo :( Przychodzisz i pracujesz od-do.. Czy chcesz czy nie.. Lipa panie :) A co do czasu pracy. No cóż do tego zmusza nas to państwo, które na każdym
kroku próbuje okraść i wykorzystać do ostatka obywatela. To nie Panstwo Cie aktualnie okrada z czasu i nerwow, tylko Twoj pracodawca:) Ktoś kiedyś powiedział "apetyt rośnie w miarę jedzenia".
Niestety prawda jest taka, że im człowiek zarabia więcej, tym większe ma wydatki :) Ja bym powiedzial, ze tym wieksza ochote zeby zarabiac jeszcze wiecej, az w koncu dochodzi do momentu kiedy ma tyle pieniedzy ze nie jest w stanie ich wydac. I wtedy umiera bo jest juz stary i zdziadzialy i gowno za przeproszeniem z tego zycia mial poza harowka :) pozdr. |
| Mustafa
|
Posted: 27 Gru 2007 22:03:09 porównywałem te same lokalizacje - odległe od siebie o 500 metrów więc
gdzie tu jest bzdura ?? A jest to atrakcyjna lokalizacja czy obrzeża miasta? to jest 6,5 km od rynku z bardzo dobrym dojazdem samochodowym i komunikacją miejską, we wszelkich opiniach przedstawiane jako miejsce atrakcyjne A kto pisał, ze bez względu na metry? To twoja interpretacja.
sam pisałeś że wymóg porównywania podobnych metraży to bzdura...... Nie są, rynek sie zmienia.
domy SĄ tańsze niż mieszkania ! Ten kawałek ma pewnie kluczowe znaczenie. Ja opisuje rynek mi znajomy.
nie ma żadnego znaczenia - jest po prostu po drugiej stronie ulicy, nawet trochę dalej od ulicy i z ładnym widokiem Dekret Bieruta. Ale ty pewnie nie znasz tej historii.
tu trafiłeś kulą w płot :) stawiam 2 gruszki przeciw 4 śliwkom że znam ją lepiej i gruntowniej od Ciebie bo "parę" ładnych lat nad nią spędziłem:) kup działkę i buduj
do kosztu utrzymania liczę wyłącznie podatek od WŁASNEJ działki A ty myslisz że jakby były działki to domy osiągałyby takie ceny? Znowu sobie gdybasz nie znajac rynku. ej chłopie.... Ty to chyba dla wybiórczej piszesz..... znaczy wszystkie działki już wykupione i można budować tylko na wynajmowanych? a poza tym pisałem że cena działki + cena budowy to mniej niz pół ceny domu od pośrednika czemu nie porównujesz domu 100m2 z mieszkaniem 100m2 ??????
No i? no i wtedy by Ci wyszło czarno na białym że dom jest tańszy !! Straszne. Ja nic takiego nie zauważyłem. Pewnie przez ten automatyczny
węzeł z czujnikiem temperatury zewnetrznej. zapewne wszystkie bloki mają automatykę ogrzewania zwłaszcza te starsze :) i jeszcze jedno - może najważniejsze
jak namawiasz klienta na kupno domu od pośrednika to powiedz od razu że cena tego zakupu nijak bedzie się miała do ceny działki plus cena budowy, tylko prawdopodobnie skoczy o 100% albo i lepiej bo kosmiczne ceny u pośredników wynikają z tego że jak klient chce dom to można go skubać bo ma kasę coś jak z kominkami - zwykły pogrzebacz kupisz za 5 zł, ale ten sam pogrzebacz tylko z dodatkiem "kominkowy" i w sklepie z kominkami kosztuje już kilkadziesiąt zł Super teoria. Własnie sie dowiedziałem, ze to pośrednicy kreują rynek. Weź się chłopie zastanów nad procesami rynkowymi i nie wypisuj takich bajek. proces rynkowy jest prosty towar kosztuje nie tyle ile jest warty, tylko tyle ile klient może za niego zapłacić jeśli są chętni żeby płacić po 10 tys za metr to dlaczego sprzedawać po 5 tys za metr ? nawet jeśli wszystko kosztowało 2 tys za metr a że pośrednicy nakręcają rynek to nic nowego - jeśli temu zaprzeczasz to albo kłamiesz albo jesteś początkujący :) swój dom kupiłem od byłego właściciela za cenę 20% niższą niż chciał pośrednik a dlaczego ?? dlatego że sprzedający chciał tyle a pośrednik ogłoszenie dał za 20% wiecej "bo przecie panie za tyle pójdzie" |
| Boombastic
|
Posted: 27 Gru 2007 22:45:20 to jest 6,5 km od rynku z bardzo dobrym dojazdem samochodowym i
komunikacją miejską, we wszelkich opiniach przedstawiane jako miejsce atrakcyjne Nie znam na tyle Krakowa by się wypowiadać. Nie są, rynek sie zmienia.
domy SĄ tańsze niż mieszkania ! W centralnych lokalizacjach nie są. Dekret Bieruta. Ale ty pewnie nie znasz tej historii.
tu trafiłeś kulą w płot :) stawiam 2 gruszki przeciw 4 śliwkom że znam ją lepiej i gruntowniej od Ciebie bo "parę" ładnych lat nad nią spędziłem:) No i co z tego? Ja znam jej konsekwencje wynikające dla stanu prawnego działek. A ty myslisz że jakby były działki to domy osiągałyby takie ceny? Znowu
sobie gdybasz nie znajac rynku. ej chłopie.... Ty to chyba dla wybiórczej piszesz..... znaczy wszystkie działki już wykupione i można budować tylko na wynajmowanych? Na jakich wynajmowanych? Skoro tak dobrze znasz dekret Bieruta to znasz też jego zasięg i stan prawny działek. Gdzie masz tam prawo własności? I druga kwestia - nie ma wolnych atrakcyjnych terenów do budowy. Wykupuje się stare budynki i się je burzy lub rozbudowuje. Czy ty myslisz, ze sobie działki leżą i czekają na klientów? Tak to sobie mozesz poprzebierać na Białołęce czy w Wawrze. a poza tym pisałem że cena działki + cena budowy to mniej niz pół ceny
domu od pośrednika czemu nie porównujesz domu 100m2 z mieszkaniem 100m2 ??????
No i? no i wtedy by Ci wyszło czarno na białym że dom jest tańszy !! Jasne, z 10 km od centrum, a najpewniej ze 20 km. Starasz się udowodnic bzdurę. Straszne. Ja nic takiego nie zauważyłem. Pewnie przez ten automatyczny
węzeł z czujnikiem temperatury zewnetrznej. zapewne wszystkie bloki mają automatykę ogrzewania zwłaszcza te starsze :) No popatrz, mój blok ma prawie 30 lat. To chyba ten z tych starszych, nie? proces rynkowy jest prosty
towar kosztuje nie tyle ile jest warty, tylko tyle ile klient może za niego zapłacić jeśli są chętni żeby płacić po 10 tys za metr to dlaczego sprzedawać po 5 tys za metr ? A co ma z tym wspólnego pośrednik? nawet jeśli wszystko kosztowało 2 tys za metr
a że pośrednicy nakręcają rynek to nic nowego - jeśli temu zaprzeczasz to albo kłamiesz albo jesteś początkujący :) swój dom kupiłem od byłego właściciela za cenę 20% niższą niż chciał pośrednik a dlaczego ?? dlatego że sprzedający chciał tyle a pośrednik ogłoszenie dał za 20% wiecej "bo przecie panie za tyle pójdzie" To tylko znaczy, ze rynek był w fazie dużych wzrostów, gdzie kazdy miesiąc to kilka punktów procentowych. Skoro tak fantastycznie sie znasz na nieruchomościach to wiesz, że czas sprzedaży domu to nie kilka dni, tylko kilka miesięcy do nawet lat. Tutaj czas ma znaczenie. I nie przeceniaj roli pośrednika, bo pośrednik nie zawsze ma interes by przyjmować mieszkanie za jak najwyższą cenę. Nie pisze o wystawianiu, bo to przecież własciciel sprzedaje, a nie posrednik. A skoro właściciel nie wie ile jest warte to się zdaje na opinie pośrednika. Nie zawsze słuszną i zależną od fazy rynku. Żaden posrednik nie bedzie się bujac miesiącami i tracić czas na pokazywanie nieruchomości wiedząc, że nie uda sie jej sprzedać. Takie opowiastki jak to pośrednicy powoduja wzrost cen na rynku to bajki opowiadane przez laików. |
| Jacek "Plumpi"
|
Posted: 28 Gru 2007 03:56:40 Wiem, ze fajnie sie mowi, a nim firme rozkrecisz i zacznie przynosic zyski
z czegos trzeba zyc... Ale pomysl o perspektywach jakie to ze soba niesie:) Nie no spoko, nie musisz mi tego tłumaczyć, bo pierwszą działalność gospodarczą podjąłem jeszcze na początku lat 90-tych. A co do pracy w zakładzie, jeżeli tylko nie traktujesz takiej pracy zbyt ambicjonalnie i idziesz odwalić te swoje 8 godzin, a do tego za całkiem przyzwoite pieniądze to z całą pewnością jest to praca o wiele bardziej spokojna od jakiejkolwiek własnej działalności, nawet jeżeli to jest tylko i wyłącznie handel chińskimi skarpetkami :))) Niestety ja należę do ludzi tzw. "perfekcjonistów", którzy nie uznają kompromisu i zawsze stawiają sobie poprzeczkę wysoko, a wszelkie zadania wykonują dokałdnie i do końca. Tak, wiem, że lepiej jest zarabiać wciskając ludziom "kit" sprzedając "gó... w ładnym opakowaniu", ale moje sumienie mi na to nie pozwala. Można powiedzieć, że nie bardzo się nadaję do obecnej, polskiej gospodarki, ale taki już jestem i nie potrafię tego zmienić :) Wyjatek potwierdzajacy regule.. Ja z ZUS mialem rozne przeboje przez te ~8
lat jak prowadze dzialalnosc ale wszystkie z mojej, ze tak powiem "umyslnej" winy :-) W moim przypadku to był błąd, który dostał się do dokumentów w 1998 roku. Póki dokumentacja była prowadzona "papierowo" nie było problemu. Jednak, kiedy wszystkie dokumenty wprowadzono do systemu komputerowego ten błąd spowodował wygenerowanie całej listy błędnych dokumentów, aż do chwili obecnej. Te kolejne błędy spowodowały automatyczne wygenerowanie dokumentów naliczających mi składki za okresy, w których miałem przerwy w prowadzeniu działalności. Jacyś nadgorliwi i niedouczeni pracownicy ZUS-u starając się zarobić na premie wszczęli postępowanie egzekucyjne w drodze administracyjnej popełniając przy tym szereg błędów i prowadząc postępowanie niezgodnie z prawem. Przy tym powoływali się na ustawy, które dopiero co weszły, a przecież żadne ustawy nie mogą działać wstecz. Korygowanie tych błędów to po prostu istna parodia. Kazano mi składać korektę jednego dokumentu raz na 2 tygodnie, ponieważ trzeba było złożyć dokument, a następnie poczekać do chwili, kiedy wejdzie do systemu, aby móc sprawdzić czy system go przyjął czy też odrzucił. W międzyczasie system sobie sam generował nowe, błędne dokumenty na kolejne miesiące. Aby dokonać korekcji wszystkich błędnych dokumentów jeździłem do ZUS-u jak idiota. Po którychś nastych odwiedzinach w ZUS, po prostu stwierdziłem, że lepiej zaniechać całkowicie działalności, bo minie jeszcze kilka lat zanim skoryguję te dokumenty. Później musiałem wznowić działalność, ale okazało się, ze nie mogę, bo ZUS w ogóle nie przyjmuje moich dokumentów zgłoszeniowych ze względu na te błędy. Próba wznowienia działalności i złożenia dokumentów zgłoszeniowych kończyła się tekstem "proszę pana, nic z tego nie będzie, ponieważ system komputerowy odrzuca te dokumenty, niestety nie wiem dlaczego". Cały ten system natomiast jest tak popier.....lony, że nie da się nawet uzyskać informacji, które dokumenty należy skorygować i na czym polega błąd, ponieważ poszczególni pracownicy ZUS mają wgląd tylko w bardzo wąskie zakresy tych dokumentów. Każą mi składać na nowo wszystkie dokumenty od chwili, w której system wykazuje błąd i to ja mam wiedzieć co tam było nie tak, bo nikt mi nie jest w stanie udzielić informacji co jest błednego w danym dokumencie. Niestety nie posiadam wszystkich kopii dokumentów. Po prostu część ich była składana tylko za potwierdzeniem przyjęcia na kawałku papieru trochę większym od biletu tramwajowego, gdzie niektórzy pracownicy tak nabazgrali, że trudno nawet jest jednoznacznie stwierdzić czego to potwierdzenie dotyczyło. W najgorszym okresie mialem blisko 50k pln dlugu w
ZUSie (z czego 1/2 to byly odsetki). Ale we wszystkim trzeba widziec dobre strony - ja to traktowalem jako nisko oprocentowany kredyt poprostu :-) Przyszedl czas - kredyt splacilem i wszystko gra :) Pozatym ZUS to dla mnie najprostszy i najmniej angazujacy urzad.. Wszystkim zajmuje sie biuro podatkowe, ja tylko raz w miesiacu macham na deklaracji jeden podpis i z glowy. W moim przypadku dokumenty także prowadziła księgowa, ale co z tego i tak to ja teraz jestem odpowiedzialny za te dokumenty. Bywają też jeszcze gorsze przekręty. Mój znajomy o mało nie poszedł do więzienia za księgowego, który mu rozliczał wszelkie sprawy księgowe oraz ZUS. Jak się okazało księgowy narobił mu przez kilka lat działalności manka na niezłą sumę pieniędzy, o które później zaczęły się dopominać ZUS oraz US. Jak się okazało, komornik wszedł na konta, zabrał wszystkie pieniądze, które potrzebne były na obrót i "gość" utracił płynność finansową, a do tego jeszcze został z długami, których nie miał z czego spłacić. Ale na szczęście udało mu się zostać bezrobotnym i tylko dzięki temu wyszedł z tych długów :) Niestety nie pracuje w Polsce i twierdzi, że już nigdy w tym kraju nie będzie nawet próbował pracować legalnie. Woli pracować w Holandii, Niemczech i Austrii. Niestety w stosunku do byłego księgowego, który go "wykołował" nie jest w stanie nic zrobić, bo pod każdym dokumentem podpisywał się właściciel firmy i nie ma nawet śladu, że ten księgowy w ogóle mu cokolwiek prowadził. Ja bym dzialalnosci nie zamienil na absolutnie nic innego! Chocbym mial
zarabiac 2 x wiecej na etacie.. Nigdy w zyciu etatu :-) To faktycznie niewolnictwo :( Przychodzisz i pracujesz od-do.. Czy chcesz czy nie.. Lipa panie :) A co do czasu pracy. No cóż do tego zmusza nas to państwo, które na
każdym kroku próbuje okraść i wykorzystać do ostatka obywatela. To nie Panstwo Cie aktualnie okrada z czasu i nerwow, tylko Twoj pracodawca :) Bez przesady. Nie wszyscy pracodawcy to właściciele biedronek itp. :))) Są firmy, gdzie idziesz, odwalasz swoje 8 godzin. O 14-tej lub 15-tej wieszasz czapkę na gwoździu i nic cię więcej nie interesuje, a pieniądze masz całkiem niezłe i zawsze na czas. A co do okradania z czasu to obecnie dla mnie największymi złodziejami są ustawodawcy, którzy wymyślają coraz to bardziej pokrętne przepisy, dzięki którym w ciągu dniówki wykonuje się 2 godziny pracy produktywnej (tzn. tej, która bezpośrednio przynosi dochód), a 12 godzin bezproduktywnej. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o sprawy księgowe, ale przede wszystkim o normy, poszukiwanie dróg prawnych, uzyskiwanie stosownych pozwoleń i bieganie od urzędu do urzędu. Praca najemcza u innego pracodawcy w tym przypadku to luksus :) Ja bym powiedzial, ze tym wieksza ochote zeby zarabiac jeszcze wiecej, az
w koncu dochodzi do momentu kiedy ma tyle pieniedzy ze nie jest w stanie ich wydac. I wtedy umiera bo jest juz stary i zdziadzialy i gowno za przeproszeniem z tego zycia mial poza harowka :) Ale chociaż można mieć tę satysfakcję, że pozostawia się coś swoim dzieciom. A z drugiej strony bez przesady. Kiedy jest praca i zapier.....al to się zapier....la, a kiedy jest wypoczynek to się wypoczywa. Powiem Ci, że ja własnie psychicznie odpoczywam wykonując prace fizyczne w swoim domu. Traktuję to właśnie jako hobby, które daje mi siły do dalszej pracy. Niestety, kiedy mam zlecenia na wykonanie określonych zadań jestem pochłonięty tą pracą i wtedy nie mam czasu na nic, ale kiedy mam tylko choć trochę wolnego, wtedy wsiadam w samochód i jadę odpocząć psychicznie na budowę i "naładować akumulatory" :) |
| 666
|
Posted: 28 Gru 2007 07:50:06 Nie żartuj. Najtańsza znana mi stawka za administrowanie to 70 gr/m2 (a jak masz taniej "społecznie" , te jednak i tak tej ksiegowej trzeba zapłacić). Ogrzewanie sporo więcej (nawet jak wyłączysz CO, to masz część stałą kosztów minimum 40%). Do tego fundusz remontowy - na dobra sprawę powinien być około 1% wartości odtworzeniowej rocznie, czyli jakies 4 zł/m2, oczywiście nigdzie w Polsce takiej stawki nie ma z różnych przyczyn. I całe utrzymanie nieruchomosci wspólnej (sprzątanie, woda, ścieki i energia wspólna, bieżące drobne naprawy (przysłowiowe żarówki). Windy są drogie w utrzymaniu (dozór techniczny, serwis ciągle z bardzo słabą konkurencja). Garaże podziemne (znów dozór techniczny / straz pożarna / nadzór budowlany) z obowiązkowymi instalacjami. Przy 4 zł/m2 byłoby juz tanio, na granicy zdolności odtworzeniowej. JaC ----- To ciekawe
Ja place niecale 2 PLN za m2 |
| Jackare
|
Posted: 28 Gru 2007 11:51:15 siedząc trochę w budownictwie to bym nie kupił nowego mieszkania w tańszym
bloku. A mieszkania apartamentowcahc są cholernie drogie. Jakość budownictwa jest koszmarna. Ale ja piszę o mieszkaniach w starym dobrym budownictwie z cegły, z tynkami wapiennymi itd. |
| Jackare
|
Posted: 28 Gru 2007 12:05:51 Kiedyś chorowałem na dom ale mi przeszło. Kupiłem dwa mieszkania: 130m i
75m i mam święty spokój. A ja nigdy w życiu nie zamieniłbym domu, choćby nawet segmentu szeregowca, na mieszkanie w budynku wielorodzinnym! :-) Kaz wybiera to co lubi. Ja wiem że w najblizym czasie nie będę musiał latać z łopatą do śniego dookoła domu. Wiem też że nie sprawia mi to najmniejszej przyjemności - wystarcza mi dopust boży jakim jest odśnieżanie wjazdu do garażu. Wiem też że nie stanę się kierowcą własnego dziecka i jednocześnie będzie ono mogło korzystać z tego co oferuje miasto: kino, teatr, spotkania ze znajomymi, chodzenie na jakieś zajęcia językowe czy sportowe: co tam będzie chciało robić. Oprócz tego że nie stanę się kierowcą, nie uwiężę też dziecka w domu odizolowanym od reszty świata. Pracy w ogrodzie nie lubię- nie znam się na roślinach i szczerze mówiąc nie lubię ich dotykać - mam inne przyjemności i pasje. Jeśli chcę ogrodu - moja mama i moi teściowie mają ogródki działkowe- mogę tam iść i siedzieć. i tyle. Nie interesuje mnie utrzymanie dachu, sprzątanie posesji itd. Wolę duże przestronne mieszkanie. |
| Marek Dyjor
|
Posted: 28 Gru 2007 12:26:32 siedząc trochę w budownictwie to bym nie kupił nowego mieszkania w
tańszym bloku. A mieszkania apartamentowcahc są cholernie drogie. Jakość budownictwa jest koszmarna. Ale ja piszę o mieszkaniach w starym dobrym budownictwie z cegły, z tynkami wapiennymi itd. no to albo masz nieciekawe otoczenie (Kraków Nowa Huta - gdzie jest wiele pięknych dużych mieszkań tylko ze w pizdu chołoty mieszka) albo astronomiczne ceny (kraków śródmieście) |
| damianik
|
Posted: 28 Gru 2007 14:25:07 Thu, 27 Dec 2007 15:47:00 +0100, w Podatek płacę 250 zł rocznie, mieszkania za to nie utrzymasz. Ja płacę dużo mniej podatku za mieszkanie. Yhy, na pewno. Wyciąg z mojej karty mieszkaniowej sprzedanego już mieszkania: - koszty samorządowe - 2,52 zł - koszty zarządzania - 18,90 zł - podatki - 5,49 zł - wykup gruntu - uzupełn. wkładu - 8,04zł Pomnóż x 12. No i wychodzi 65,88 zł. Jaki masz problem? Ja za swoje mieszkanie płacę 55,80 zł podatku rocznie. mnie wynik tego mnozenia wyszedł 419,40 :-) ja za działke płace 36zł rocznie (mozna w 4 ratach), za działke z domem 62zł. miasto 300 tys. do centrum 5 km, i po mieszkaniu w bloku nie zamieniłabym sie za zadne pieniadze, zeby znow sie meczyc z sąsiadami w kupie, gdzie na 4 pietrze Stachu kichnie, a z parteru Zenek powie na zdrowie ;-) |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.841 miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności cytaty znanych ludzi + elektronika + samochodody + motoryzacja + graf |