dom
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Elektryczne wyciagarki do samochodów terenowych. Numizmatyczna kolekcja - polska moneta.
Części samochodowe w Internetowej Giełdzie części zamiennych.

Zobacz: / Dom - dyskusja 2008 / moje liście u sąsiada
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
Wodarek

Posted: 9 Paź 2008 18:24:29



Witajcie! Mam może śmieszny, ale czasem uciążliwy problem. Sąsiad ma
pretensje, że liście z moich drzew wiatr zanosi do jego ogrodu. Żąda
wycięcia moich drzew. Co robić? Oczywiście drzew nie chcę wycinać.
Zbierać moich liści u niego też nie widzę sensu. Wiatr to wiatr, nie
ma na niego wpływu. Czy jest na to jakiś przepis? Na gałęzie
wyrastające do sąsiada tak, może on sobie zbierać owoce lub ciąć
konarki.




Ikselka

Posted: 9 Paź 2008 18:59:26




Witajcie! Mam może śmieszny, ale czasem uciążliwy problem. Sąsiad ma
pretensje, że liście z moich drzew wiatr zanosi do jego ogrodu. Żąda
wycięcia moich drzew. Co robić? Oczywiście drzew nie chcę wycinać.
Zbierać moich liści u niego też nie widzę sensu. Wiatr to wiatr, nie
ma na niego wpływu. Czy jest na to jakiś przepis?

Taki sam, jak na dym z komina...
Czyli żaden taki, aby był przeciwko Tobie.

Na gałęzie
wyrastające do sąsiada tak, może on sobie zbierać owoce lub ciąć
konarki.

:-DDD
Niedawno było w pl.rec.ogrody o orzechach.
Kodeks Cywilny na to (przypuszczam, że do liści też się to stosuje):
"Art. 150. Właściciel gruntu może obciąć i zachować dla siebie korzenie
przechodzące z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy gałęzi i owoców
zwieszających(!!!) się z sąsiedniego gruntu; jednakże w wypadku takim
właściciel powinien uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin do ich
usunięcia. " //jeśli CHCE zachować je dla siebie... a jeśli ich nie chce,
to są jego i tak, o ile ich nie sprzątniesz, ale nigdzie tu nie ma, że
sprzątnąć MUSISZ ;-PPP




Funaki

Posted: 9 Paź 2008 19:05:32




Kodeks Cywilny na to (przypuszczam, że do liści też się to stosuje):
"Art. 150. Właściciel gruntu może obciąć i zachować dla siebie korzenie
przechodzące z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy gałęzi i owoców
zwieszających(!!!) się z sąsiedniego gruntu; jednakże w wypadku takim
właściciel powinien uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin do ich
usunięcia. " //jeśli CHCE zachować je dla siebie... a jeśli ich nie chce,
to są jego i tak, o ile ich nie sprzątniesz, ale nigdzie tu nie ma, że
sprzątnąć MUSISZ ;-PPP

Czyli sąsiad w świetle prawa może zatrzymać leżące ja Jego posesji liście
:-)




Ikselka

Posted: 9 Paź 2008 19:21:29





Kodeks Cywilny na to (przypuszczam, że do liści też się to stosuje):
"Art. 150. Właściciel gruntu może obciąć i zachować dla siebie korzenie
przechodzące z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy gałęzi i owoców
zwieszających(!!!) się z sąsiedniego gruntu; jednakże w wypadku takim
właściciel powinien uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin do ich
usunięcia. " //jeśli CHCE zachować je dla siebie... a jeśli ich nie chce,
to są jego i tak, o ile ich nie sprzątniesz, ale nigdzie tu nie ma, że
sprzątnąć MUSISZ ;-PPP

Czyli sąsiad w świetle prawa może zatrzymać leżące ja Jego posesji liście
:-)

Dokładnie :-D




Wodarek

Posted: 9 Paź 2008 19:36:46



Wiecie co? Jesteście cudowni! Nie dość, że potraktowaliście mój
problem poważnie, to jeszcze wydedukowaliście bardzo żartobliwe
rozwiązanie. Jutro powiem sąsiadowi, że może sobie zatrzymać moje
liście :)))
Niestety nie wszyscy mają poczucie humoru. Mój sąsiad chyba też nie :
( Raczej nie będę próbował tej metody.




Funaki

Posted: 9 Paź 2008 19:43:54




Wiecie co? Jesteście cudowni! Nie dość, że potraktowaliście mój
problem poważnie, to jeszcze wydedukowaliście bardzo żartobliwe
rozwiązanie. Jutro powiem sąsiadowi, że może sobie zatrzymać moje
liście :)))
Niestety nie wszyscy mają poczucie humoru. Mój sąsiad chyba też nie :
( Raczej nie będę próbował tej metody.

-----------

Z dwojga złego chyba rozwiązanie z humorem jest najsensowniejsze. Przecież
nie będziesz zasuwać u niego z grabiami kiedy tylko tupnie nogą.
Z sąsiadem trzeba dobrze żyć, ale trzeba go również jakoś wychować :-)




Ikselka

Posted: 9 Paź 2008 20:54:00




Wiecie co? Jesteście cudowni! Nie dość, że potraktowaliście mój
problem poważnie, to jeszcze wydedukowaliście bardzo żartobliwe
rozwiązanie. Jutro powiem sąsiadowi, że może sobie zatrzymać moje
liście :)))
Niestety nie wszyscy mają poczucie humoru. Mój sąsiad chyba też nie :
( Raczej nie będę próbował tej metody.

Oczywiście, nie reaguj po prostu, traktuj sprawe z uśmiechem i tyle.

Ja mam jedno pytanko, tak z czystej ciekawości: czy Twoje drzewka posadzone
zostały PRZED, czy PO zamieszkaniu owego pana po sąsiedzku?
Jeśli przed, to, jak to się mówi, widziały gały..., a jesli po, to to samo,
tyle że w wersji dla średnio przewidujących i wykształconych ogólnie
obywateli - czas wnoszenia ewentualneg sprzeciwu przeciw rośnięciu drzewek
ponad płot juz dawno minął ;-PPP




Jacek Osiecki

Posted: 10 Paź 2008 07:06:43



Wiecie co? Jesteście cudowni! Nie dość, że potraktowaliście mój
problem poważnie, to jeszcze wydedukowaliście bardzo żartobliwe
rozwiązanie. Jutro powiem sąsiadowi, że może sobie zatrzymać moje
liście :)))
Niestety nie wszyscy mają poczucie humoru. Mój sąsiad chyba też nie :
( Raczej nie będę próbował tej metody.

Czy korony Twoich drzew są nad posesją sąsiada? Wtedy ma prawo ściąć
wystające gałęzie (lub żądać byś Ty je obciął)...
Jeśli tak nie jest - cóż, powiedz mu żeby się cieszył że to nie są modrzewie :)
Nie ma chyba gorszego chwastu nad modrzewie - na jesień wszystko wokół
zaczyna znikać pod grubą warstwą rudego igliwia, które pozostawione wypala
ziemię i można zapomnieć o trawniku... My wycięliśmy modrzewie, bo sąsiadowi
nie dość że niszczyły ogród to zasyfiały balkon i sam dom.

Pozdrwaiam,



mk

Posted: 10 Paź 2008 08:18:54



Czyli sąsiad w świetle prawa może zatrzymać leżące ja Jego posesji
liście :-)
No tak...a jeśli przewieje śmieci to tez mógłby zatrzymać?

Po takich radach spirala "przyjaźni" będzie sie nakręcała. Jesteś
zainteresowany eskalacją konfliktu? Jeśliby do Twojego ogródka sypały
się liście i musiałbyś poświęcać czas na sprawy porządkowe też byłoby OK?
Spirala będzie się nakręcać, dzieci tez będa miały doskonałą lekcję.
Weź podejdź do płota, zagadaj normalnie z nastawieniem, że coś odpuścisz
(zabierzesz liście) ale miałbyś tylko prośbę o pomoc w zgrabieniu,
może da sie dogadać z facetem. Próbuj a nie pokazuj paragrafy
Pdr. m.
PS. Ja ja się cieszę, że nie mam za sąsiadów niektórych "praworządnych"




Neko

Posted: 10 Paź 2008 09:30:15



Wiecie co? Jesteście cudowni! Nie dość, że potraktowaliście mój
problem poważnie, to jeszcze wydedukowaliście bardzo żartobliwe
rozwiązanie. Jutro powiem sąsiadowi, że może sobie zatrzymać moje
liście :)))
Niestety nie wszyscy mają poczucie humoru. Mój sąsiad chyba też nie :
( Raczej nie będę próbował tej metody.

---

Wspolczuje sąsiada-kretyna.






es-q

Posted: 10 Paź 2008 09:38:45





No tak...a jeśli przewieje śmieci to tez mógłby zatrzymać?
Po takich radach spirala "przyjaźni" będzie sie nakręcała. Jesteś
zainteresowany eskalacją konfliktu? Jeśliby do Twojego ogródka sypały się
liście i musiałbyś poświęcać czas na sprawy porządkowe też byłoby OK?
Spirala będzie się nakręcać, dzieci tez będa miały doskonałą lekcję.
Weź podejdź do płota, zagadaj normalnie z nastawieniem, że coś odpuścisz
(zabierzesz liście) ale miałbyś tylko prośbę o pomoc w zgrabieniu, może da
sie dogadać z facetem. Próbuj a nie pokazuj paragrafy

Brawo MK.
To jest rada pod którą i ja podpisuję się.
Tak należy załatwiać sprawy.
Lepiej z sąsiadem wypić piwo przy tym grabieniu niz potem unikac się.

i cytat: Próbuj a nie pokazuj paragrafy !!!!!







Ikselka

Posted: 10 Paź 2008 09:45:13




Wiecie co? Jesteście cudowni! Nie dość, że potraktowaliście mój
problem poważnie, to jeszcze wydedukowaliście bardzo żartobliwe
rozwiązanie. Jutro powiem sąsiadowi, że może sobie zatrzymać moje
liście :)))
Niestety nie wszyscy mają poczucie humoru. Mój sąsiad chyba też nie :
( Raczej nie będę próbował tej metody.

Czy korony Twoich drzew są nad posesją sąsiada? Wtedy ma prawo ściąć
wystające gałęzie (lub żądać byś Ty je obciął)...
Jeśli tak nie jest - cóż, powiedz mu żeby się cieszył że to nie są modrzewie :)
Nie ma chyba gorszego chwastu nad modrzewie - na jesień wszystko wokół
zaczyna znikać pod grubą warstwą rudego igliwia,

Przesada. Chyba, że się chce mieć ekstra trawnik. Pod moimi modrzewiami
rosną piękne maślaki żółte, a trawa daje sobie świetnie radę z igliwuem.
Może miałeś złą odmianę trawy. Ech, szkoda tych modrzewi...




Ikselka

Posted: 10 Paź 2008 09:47:08




Czyli sąsiad w świetle prawa może zatrzymać leżące ja Jego posesji
liście :-)
No tak...a jeśli przewieje śmieci to tez mógłby zatrzymać?

Po takich radach spirala "przyjaźni" będzie sie nakręcała. Jesteś
zainteresowany eskalacją konfliktu? Jeśliby do Twojego ogródka sypały
się liście i musiałbyś poświęcać czas na sprawy porządkowe też byłoby OK?
Spirala będzie się nakręcać, dzieci tez będa miały doskonałą lekcję.
Weź podejdź do płota, zagadaj normalnie z nastawieniem, że coś odpuścisz
(zabierzesz liście) ale miałbyś tylko prośbę o pomoc w zgrabieniu,
może da sie dogadać z facetem. Próbuj a nie pokazuj paragrafy
Pdr. m.
PS. Ja ja się cieszę, że nie mam za sąsiadów niektórych "praworządnych"

A ja się cieszę, że moi sądsiedzi też kochają drzewa, bardziej niż swoje
trawniki. Nie cierpimy traników na miejską modłę - nudne, zielone
płaszczyzny, przedmiot wątpliwej dumy właścicieli, nieskorych do zasadzenia
niczego, coby z trawą kolidowało.




Ikselka

Posted: 10 Paź 2008 09:53:18




No tak...a jeśli przewieje śmieci to tez mógłby zatrzymać?
Po takich radach spirala "przyjaźni" będzie sie nakręcała. Jesteś
zainteresowany eskalacją konfliktu? Jeśliby do Twojego ogródka sypały się
liście i musiałbyś poświęcać czas na sprawy porządkowe też byłoby OK?
Spirala będzie się nakręcać, dzieci tez będa miały doskonałą lekcję.
Weź podejdź do płota, zagadaj normalnie z nastawieniem, że coś odpuścisz
(zabierzesz liście) ale miałbyś tylko prośbę o pomoc w zgrabieniu, może da
sie dogadać z facetem. Próbuj a nie pokazuj paragrafy

Brawo MK.
To jest rada pod którą i ja podpisuję się.
Tak należy załatwiać sprawy.
Lepiej z sąsiadem wypić piwo przy tym grabieniu niz potem unikac się.

i cytat: Próbuj a nie pokazuj paragrafy !!!!!

Nikt nie namawia do pokazywania paragrafów. To przytoczyłam w celu
wykazania niesłuszności roszczeń sąsiada.
A na perwno nie posłuży dobrej sprawie, kiedy się wytnie drzewa, bo tak
chce sąsiad. Jeśli później płot mu kolorystycznie nie będzie pasowal, to
co - wymienić zgodnie z jego gustem, po czym zburzyć piętro w domu, bo
zaslania widok?
Facet jest nieżyciowy i tyle: albo sam widział, jak drzewa były sadzone i
powinien wtedy wejśc w ustalenia, a nie teraz, kiedy go liście zaskoczyły,
albo zastał owe drzewa i nie ma prawa moralnego do ingerencji. Ma, co
zastał. I tyle.
:-/




Panslavista

Posted: 10 Paź 2008 10:09:20





No tak...a jeśli przewieje śmieci to tez mógłby zatrzymać?
Po takich radach spirala "przyjaźni" będzie sie nakręcała. Jesteś
zainteresowany eskalacją konfliktu? Jeśliby do Twojego ogródka sypały
się
liście i musiałbyś poświęcać czas na sprawy porządkowe też byłoby OK?
Spirala będzie się nakręcać, dzieci tez będa miały doskonałą lekcję.
Weź podejdź do płota, zagadaj normalnie z nastawieniem, że coś
odpuścisz

(zabierzesz liście) ale miałbyś tylko prośbę o pomoc w zgrabieniu, może
da

sie dogadać z facetem. Próbuj a nie pokazuj paragrafy

Brawo MK.
To jest rada pod którą i ja podpisuję się.
Tak należy załatwiać sprawy.
Lepiej z sąsiadem wypić piwo przy tym grabieniu niz potem unikac się.

i cytat: Próbuj a nie pokazuj paragrafy !!!!!

Nikt nie namawia do pokazywania paragrafów. To przytoczyłam w celu
wykazania niesłuszności roszczeń sąsiada.
A na perwno nie posłuży dobrej sprawie, kiedy się wytnie drzewa, bo tak
chce sąsiad. Jeśli później płot mu kolorystycznie nie będzie pasowal, to
co - wymienić zgodnie z jego gustem, po czym zburzyć piętro w domu, bo
zaslania widok?
Facet jest nieżyciowy i tyle: albo sam widział, jak drzewa były sadzone i
powinien wtedy wejśc w ustalenia, a nie teraz, kiedy go liście
zaskoczyły,

albo zastał owe drzewa i nie ma prawa moralnego do ingerencji. Ma, co
zastał. I tyle.
:-/

Drzewa nie powinny być sadzone bliżej niż 6m, a krzewy 3m, jeżeli te warunki
sa spełnione - nie ma obowiązku sprzątania u sąsiada. Liście to nie pies,
który przelazł przez płot i nasrał sąsiadowi pod drzwiami...






gasper

Posted: 10 Paź 2008 10:37:15



Drzewa nie powinny być sadzone bliżej niż 6m, a krzewy 3m, jeżeli te warunki
sa spełnione - nie ma obowiązku sprzątania u sąsiada. Liście to nie pies,
który przelazł przez płot i nasrał sąsiadowi pod drzwiami...

u mnie jest masa drzew, których nikt nie sadził
część w granicy - jakoś mi nie przyszło do głowy prosić sąsiada o sprzątanie
(większość jest po jego stronie)
inna sprawa, że tych liści nie grabie codziennie tylko jesienią raz na 2-3
tygodnie


Pozdrawiam





Ikselka

Posted: 10 Paź 2008 10:47:18




Drzewa nie powinny być sadzone bliżej niż 6m, a krzewy 3m, jeżeli te warunki
sa spełnione - nie ma obowiązku sprzątania u sąsiada. Liście to nie pies,
który przelazł przez płot i nasrał sąsiadowi pod drzwiami...

u mnie jest masa drzew, których nikt nie sadził
część w granicy - jakoś mi nie przyszło do głowy prosić sąsiada o sprzątanie
(większość jest po jego stronie)
inna sprawa, że tych liści nie grabie codziennie tylko jesienią raz na 2-3
tygodnie


Pozdrawiam

I w ogóle śmieszność wzbudzają ludzie, którzy, jak ten Pawlak, mają
przeświadczenie o jakimś "swoim niebie", co to po nim latać nikomu innemu
nie wolno...




Ghost

Posted: 10 Paź 2008 14:55:47




Czyli sąsiad w świetle prawa może zatrzymać leżące ja Jego posesji liście
:-)
No tak...a jeśli przewieje śmieci to tez mógłby zatrzymać?

Po takich radach spirala "przyjaźni" będzie sie nakręcała. Jesteś
zainteresowany eskalacją konfliktu? Jeśliby do Twojego ogródka sypały się
liście i musiałbyś poświęcać czas na sprawy porządkowe też byłoby OK?
Spirala będzie się nakręcać, dzieci tez będa miały doskonałą lekcję.
Weź podejdź do płota, zagadaj normalnie z nastawieniem, że coś odpuścisz
(zabierzesz liście) ale miałbyś tylko prośbę o pomoc w zgrabieniu, może da
sie dogadać z facetem. Próbuj a nie pokazuj paragrafy

Ja Ci gratuluje. Widac wyraznie ze ten sasiad z tych co lubia czlowiekowi na
glowe wchodzic - odpuscisz to wymysli cos innego. Nie wdawac sie w zadne
dyskuje, zbyc krotkim asertywnym, nie wytne - mam z nich owoce. Dyskusja
skonczy sie albo swieta wojna, albo w koncu wytniesz dla swietego spokoju.

Oczywiscie jesli drzewa nie sa owoceowe, to przeciez gmina musi sie zgodzic
i trzeba jej dodatkow zaplacic - wowczas argument jest silniejszy: ok,
wytne, ale Pan ponosi koszty samej wycinki i oplaty dla gminy o ile
oczywiscie gmina w ogole wyda zezwolenie.





Jacek Osiecki

Posted: 10 Paź 2008 23:02:46



Jeśli tak nie jest - cóż, powiedz mu żeby się cieszył że to nie są modrzewie :)
Nie ma chyba gorszego chwastu nad modrzewie - na jesień wszystko wokół
zaczyna znikać pod grubą warstwą rudego igliwia,
Przesada. Chyba, że się chce mieć ekstra trawnik. Pod moimi modrzewiami

rosną piękne maślaki żółte, a trawa daje sobie świetnie radę z igliwuem.
Może miałeś złą odmianę trawy. Ech, szkoda tych modrzewi...

Pisz co chcesz - na jesień modrzewie sprawiały że wszystko wokół tonęło w
rudym igliwiu, którego nawet nie było jak zebrać... Na ulicy w kilku
ogrodach były modrzewie, teraz już nie ma ich już nigdzie. Owszem, trochę
żal wycinać drzewa ale teraz zamiast nich rosną miłe sosenki :)

A co do maślaków - jak już coś rośnie u nas w ogrodzie, to jakieś paskudztwa
niejadalne :(

Pozdrawiam,



Marek Kutyla

Posted: 11 Paź 2008 05:51:00



Tego oto dnia 2008-10-11 01:02, Niejaki/a Jacek Osiecki bedac w stanie
euforii nagryzmolil/a co nastepuje:

A co do maślaków - jak już coś rośnie u nas w ogrodzie, to jakieś paskudztwa
niejadalne :(

Jak to nie jadalne? bloczki cementowe Ci wyrosly, bo chyba nie piszesz o
grzybach? ;-)






Ikselka

Posted: 11 Paź 2008 19:13:25




Pisz co chcesz - na jesień modrzewie sprawiały że wszystko wokół tonęło w
rudym igliwiu, którego nawet nie było jak zebrać... Na ulicy w kilku
ogrodach były modrzewie, teraz już nie ma ich już nigdzie. Owszem, trochę
żal wycinać drzewa ale teraz zamiast nich rosną miłe sosenki :)

No, przynajmniej coś zamiast :-)


A co do maślaków - jak już coś rośnie u nas w ogrodzie, to jakieś paskudztwa
niejadalne :(


Ha! - u mnie to i rydze rosną, wlaśnie wśród sosen :-)




Wodarek

Posted: 12 Paź 2008 21:12:55



Ja mam jedno pytanko, tak z czystej ciekawości: czy Twoje drzewka posadzone
zostały PRZED, czy PO zamieszkaniu owego pana po sąsiedzku?
Jeśli przed, to, jak to się mówi, widziały gały..., a jesli po, to to samo,
tyle że w wersji dla średnio przewidujących i wykształconych ogólnie
obywateli - czas wnoszenia ewentualneg sprzeciwu przeciw rośnięciu drzewek
ponad płot juz dawno minął ;-PPP

Sąsiad pojawił się już po posadzeniu tych drzew. To jednak nie zmienia
za dużo. Wiadomo, z sąsiadami trzeba żyć dobrze, a przynajmniej
poprawnie.




Ghost

Posted: 13 Paź 2008 08:17:31




Ja mam jedno pytanko, tak z czystej ciekawości: czy Twoje drzewka
posadzone
zostały PRZED, czy PO zamieszkaniu owego pana po sąsiedzku?
Jeśli przed, to, jak to się mówi, widziały gały..., a jesli po, to to
samo,
tyle że w wersji dla średnio przewidujących i wykształconych ogólnie
obywateli - czas wnoszenia ewentualneg sprzeciwu przeciw rośnięciu
drzewek
ponad płot juz dawno minął ;-PPP

Sąsiad pojawił się już po posadzeniu tych drzew. To jednak nie zmienia

za dużo. Wiadomo, z sąsiadami trzeba żyć dobrze, a przynajmniej
poprawnie.

A najlepiej na dystans.





PeJot

Posted: 13 Paź 2008 08:22:10



Witajcie! Mam może śmieszny, ale czasem uciążliwy problem. Sąsiad ma
pretensje, że liście z moich drzew wiatr zanosi do jego ogrodu. Żąda
wycięcia moich drzew. Co robić? Oczywiście drzew nie chcę wycinać.
Zbierać moich liści u niego też nie widzę sensu. Wiatr to wiatr, nie
ma na niego wpływu. Czy jest na to jakiś przepis? Na gałęzie
wyrastające do sąsiada tak, może on sobie zbierać owoce lub ciąć
konarki.

Było o paleniu śmieciami w CO, teraz liście, ciekawe co następne ?
Faktycznie, jak się mieszka w domku to raj na ziemi jest. Nie to co w
bloku :)




Ikselka

Posted: 13 Paź 2008 09:14:50




Witajcie! Mam może śmieszny, ale czasem uciążliwy problem. Sąsiad ma
pretensje, że liście z moich drzew wiatr zanosi do jego ogrodu. Żąda
wycięcia moich drzew. Co robić? Oczywiście drzew nie chcę wycinać.
Zbierać moich liści u niego też nie widzę sensu. Wiatr to wiatr, nie
ma na niego wpływu. Czy jest na to jakiś przepis? Na gałęzie
wyrastające do sąsiada tak, może on sobie zbierać owoce lub ciąć
konarki.

Było o paleniu śmieciami w CO, teraz liście, ciekawe co następne ?
Faktycznie, jak się mieszka w domku to raj na ziemi jest. Nie to co w
bloku :)

Fakt - w bloku nie ma się własnego ogrodu, a to, co jest (zsypy i rury),
jest wspólne i dlatego wszyscy się kochają :-)




PeJot

Posted: 13 Paź 2008 09:38:51




Było o paleniu śmieciami w CO, teraz liście, ciekawe co następne ?
Faktycznie, jak się mieszka w domku to raj na ziemi jest. Nie to co w
bloku :)

Fakt - w bloku nie ma się własnego ogrodu, a to, co jest (zsypy i rury),
jest wspólne i dlatego wszyscy się kochają :-)

A co to są zsypy ?




MS

Posted: 13 Paź 2008 10:10:41



Drzewa nie powinny być sadzone bliżej niż 6m, a krzewy 3m, jeżeli te
warunki
sa spełnione - nie ma obowiązku sprzątania u sąsiada. Liście to nie pies,
który przelazł przez płot i nasrał sąsiadowi pod drzwiami...

Jakie na to są przepisy?




Tomasz Nowicki

Posted: 13 Paź 2008 13:18:16




Pisz co chcesz - na jesień modrzewie sprawiały że wszystko wokół tonęło w
rudym igliwiu, którego nawet nie było jak zebrać... Na ulicy w kilku

Kosiarką do trawy po prostu

ogrodach były modrzewie, teraz już nie ma ich już nigdzie. Owszem, trochę
żal wycinać drzewa ale teraz zamiast nich rosną miłe sosenki :)

Bez porównania z modrzewiami - modrzewie są piękne. Sam mam tylko cztery (a
sosen i świerków ze sto) i moje koty by mi nie wybaczyły, gdybym im zrobił
jakąś krzywdę - uwielbiają spać na tych igłach pod modrzewiem.

A co do maślaków - jak już coś rośnie u nas w ogrodzie, to jakieś paskudztwa
niejadalne :(

U mnie niejadalnych jest na tony, a jadalnych - z kilogram (no, w ub.r .
było więcej) - jak dla mnie wystarczy :)

T.




Ikselka

Posted: 13 Paź 2008 20:20:35





Pisz co chcesz - na jesień modrzewie sprawiały że wszystko wokół tonęło w
rudym igliwiu, którego nawet nie było jak zebrać... Na ulicy w kilku

Kosiarką do trawy po prostu

ogrodach były modrzewie, teraz już nie ma ich już nigdzie. Owszem, trochę
żal wycinać drzewa ale teraz zamiast nich rosną miłe sosenki :)

Bez porównania z modrzewiami - modrzewie są piękne.

Tak, są bardzo piękne. bez porównania z sosnami. Nie wycięłabym moich
modrzewi za nic - a zwłaszcza z powodu głupiej trawy...




Panslavista

Posted: 13 Paź 2008 21:36:30





Pisz co chcesz - na jesień modrzewie sprawiały że wszystko wokół tonęło
w
rudym igliwiu, którego nawet nie było jak zebrać... Na ulicy w kilku

Kosiarką do trawy po prostu

ogrodach były modrzewie, teraz już nie ma ich już nigdzie. Owszem,
trochę

żal wycinać drzewa ale teraz zamiast nich rosną miłe sosenki :)

Bez porównania z modrzewiami - modrzewie są piękne.

Tak, są bardzo piękne. bez porównania z sosnami. Nie wycięłabym moich
modrzewi za nic - a zwłaszcza z powodu głupiej trawy...

Mamy jednego modrzewia - dopóki nie zwyciężyła trawa rosły pod nim żółte
maślaki - tak ulubione przeze mnie. Ale za to parę metrów od niego, pod
dębem, rosną borowiki...






. 1 . 2 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Czas ładowania strony (sek.): 0.642
miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności
cytaty znanych ludzi + elektronika + samochodody + motoryzacja + graf
Darmowe Spolszczenia ++ Perfumy ++ calling card ++ Zdjęcia Jarka i Malwinki ++ suszarki sufitowe ++ ogrodzenia warszawa ++ Pozycjonowanie