dom
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Numizmatyczna kolekcja - polska moneta.
Części samochodowe w Internetowej Giełdzie części zamiennych.

Zobacz: / Budujemy 2010 / Pytanie do fachowców instalatorów - hydraulika
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >>
Autor Wiadomość
rrr

Posted: 4 Lut 2010 11:32:49



Użytkownik Plumpi napisał:

Kotły retortowe posiadają dobre zabezpieczenia przed zagotowaniem wody.
Jednak istnieje możliwość zagotowania takiego kotła w 3 3 przypadkach:
1. Gwałtowne odcięcie obiegu wody CO podczas pełnej pracy kotła przy
dość wysokim ustawieniu temperatury zadanej na kotle, może spowodować
chwilowe dojście temperatury wody w kotle do punktu wrzenia.
2. Uszkodzenie elektroniki sterującej pracą wentylatora i jednoczesne
uszkodzenie dodatkowego czujnika bimetalicznego, który odcina zasilanie
podajnika i wentylatora, kiedy kocioł przekroczy temperaturę ponad 95
stC. Jest to bardzo mało prawdopodobny zbieg okoliczności, ale
teoretycznie możliwy.
3. Nieumyślne wyjęcie z kotła obydwu czujników temperatury tj.
prowadzącego kocioł oraz bimetalicznego, zabezpieczającego. Tu częściowo
ponosi winę instalator/serwisant, który powinien czujniki przymocować w
taki sposób, żeby nie dało się ich wyjąć w sposób przypadkowy tj.
przymocować przewody uchwytami. W kotłach niektórych producentów nie ma
możliwości wyjęcia tych czujników w przypadkowy sposób, gdyż są schowane
pod blaszaną osłonę kotła.

Ha dodałbym czwarty pkt. debilizm użytkownika. Co potwierdzam własnym
przykładem, gdzie robiąc porządek w kotłowni, porządkując przewody,
odłączyłem piec od zasilania, po czym wpadłem na pomysł, że mogę jeszcze
spalić kartony po płytkach. Po niedługim czasie przewróciłem cały dom
szukając przedłużacza by ponownie uruchomić piec (pompy) :)

pzdr.
rafał




Adam Płaszczyca

Posted: 4 Lut 2010 19:44:46




Tyle, że my tu nie dyskutujemy o klasycznym kotle CO, ale o palniku
węglowym, na którym woda co najwyżej może tylko sobie gwałtownie odparować,
a nie zgasić go.


No ba, toż jasnym jest, że wychłodzenie materiału palnego poprzez
odparowanie na nim wody nie ma wpływu na spalanie.

Jeszcze raz powtarzam - nie udzielaj złych rad w branżach, o których nie
masz najmniejszego pojęcia.

Polecam Ci powyższe.



marko1a

Posted: 5 Lut 2010 08:45:09



Miałem okazję widzieć wiele razy wielki kocioł przemysłowy wysoki jak blok 3
pietrowy do wytwarzania pary technicznej 60bar.
Z wielkiego leja na górze sypał się miał węglowy na podajnik gąsienicowy
szerokości kilku metrów tworząc dywan grubości kilku cm.
Podajnik przechodził przez kocioł. Miał transportowany był do komory
spalania a na końcu komory żużel zsypywał się do leja który zakończony był
potężnym podłużnym zbiornikiem zalanym wodą. Spadający żużel do wody tworzył
ogromne masy pary wodnej i gazów. Po dnie zbiornika przesuwał się łańcuchowy
wygarniacz który ten mokry żużel wyciągał na hałde poza kotłownię.
Bywałem tam czasem aby przeprowadzić pewne prace naprawczych w automatyce.
Zdarzyło mi się przeżyć dwukrotnie zanik napięcia w tej kotłowni. Siwe
włosy. Zagaszenie kotła wymagało jak najszybszego usunięcia palącego się
miału na podajniku. Po prostu palacz zwiększał prędkość podajnika na maksa.
To co się wtedy działo na dole w zsypie zalanym wodą to szok. Nikomu wtedy
do głowy nie przyszło myśleć o tworzących się trujących gazach. Budynek
kotłowni trząsł się jak podczas trzęsienia ziemi a my spieprzaliśmy po 4
schody na dół.

Marek





Plumpi

Posted: 5 Lut 2010 14:27:36




Tyle, że my tu nie dyskutujemy o klasycznym kotle CO, ale o palniku
węglowym, na którym woda co najwyżej może tylko sobie gwałtownie
odparować,
a nie zgasić go.

No ba, toż jasnym jest, że wychłodzenie materiału palnego poprzez
odparowanie na nim wody nie ma wpływu na spalanie.

Widziałeś kiedykolwiek pracujacy kocioł z palnikiem retortowym ?
Widziałeś kiedykolwiek pożar takiego kotła polegający na tym, że zostaje
zasypana cała komora paleniskowa palącym się węglem ?





Plumpi

Posted: 5 Lut 2010 14:55:01




Miałem okazję widzieć wiele razy wielki kocioł przemysłowy wysoki jak blok
3 pietrowy do wytwarzania pary technicznej 60bar.
Z wielkiego leja na górze sypał się miał węglowy na podajnik gąsienicowy
szerokości kilku metrów tworząc dywan grubości kilku cm.
Podajnik przechodził przez kocioł. Miał transportowany był do komory
spalania a na końcu komory żużel zsypywał się do leja który zakończony był
potężnym podłużnym zbiornikiem zalanym wodą. Spadający żużel do wody
tworzył ogromne masy pary wodnej i gazów. Po dnie zbiornika przesuwał się
łańcuchowy wygarniacz który ten mokry żużel wyciągał na hałde poza
kotłownię.
Bywałem tam czasem aby przeprowadzić pewne prace naprawczych w automatyce.
Zdarzyło mi się przeżyć dwukrotnie zanik napięcia w tej kotłowni. Siwe
włosy. Zagaszenie kotła wymagało jak najszybszego usunięcia palącego się
miału na podajniku. Po prostu palacz zwiększał prędkość podajnika na
maksa. To co się wtedy działo na dole w zsypie zalanym wodą to szok.
Nikomu wtedy do głowy nie przyszło myśleć o tworzących się trujących
gazach. Budynek kotłowni trząsł się jak podczas trzęsienia ziemi a my
spieprzaliśmy po 4 schody na dół.

He he he no to mamy podobne doświadczenia :)
Ja trochę przepracowałem jako automatyk UR wielkich pieców oraz
wysokoprężnych kotłów wytwarzających parę przegrzaną napędzającą generatory
prądotwórcze oraz turbodmuchawy wielkich pieców.
Oj nie raz się o mało w portki nie narobiło i spier.... z kotła "gdzie
pieprz rośnie" :)
Co do myślenia o trujących gazach. No cóż ? Pracownikom (palaczom i
pozostałej obsłudze) płacili dodatek szkodliwy i codziennie dawali litr
mleka, a że większość z nich ma teraz poważne problemy zdrowotne i spora
część tych osób nawet nie dożywa emerytury to co to kogo obchodzi, przecież
mieli dodatek i mleko :)





Adam Płaszczyca

Posted: 5 Lut 2010 19:33:03




No ba, toż jasnym jest, że wychłodzenie materiału palnego poprzez
odparowanie na nim wody nie ma wpływu na spalanie.

Widziałeś kiedykolwiek pracujacy kocioł z palnikiem retortowym ?
Widziałeś kiedykolwiek pożar takiego kotła polegający na tym, że zostaje
zasypana cała komora paleniskowa palącym się węglem ?

Widziałeś kiedyś akcję gaśniczą w kopalni?




Plumpi

Posted: 5 Lut 2010 19:38:45





No ba, toż jasnym jest, że wychłodzenie materiału palnego poprzez
odparowanie na nim wody nie ma wpływu na spalanie.

Widziałeś kiedykolwiek pracujacy kocioł z palnikiem retortowym ?
Widziałeś kiedykolwiek pożar takiego kotła polegający na tym, że zostaje
zasypana cała komora paleniskowa palącym się węglem ?

Widziałeś kiedyś akcję gaśniczą w kopalni?

Nie.

Teraz odpowiedz na wczesniej zadane przeze mnie pytania.





Adam Płaszczyca

Posted: 6 Lut 2010 13:25:12




Widziałeś kiedykolwiek pożar takiego kotła polegający na tym, że zostaje
zasypana cała komora paleniskowa palącym się węglem ?

Widziałeś kiedyś akcję gaśniczą w kopalni?

Nie.

Teraz odpowiedz na wczesniej zadane przeze mnie pytania.

Widziałem. I wtedy pieprzyć piec, pieprzyć zalanie. Gasić natychmiast.




Plumpi

Posted: 6 Lut 2010 15:27:27




Widziałeś kiedykolwiek pożar takiego kotła polegający na tym, że
zostaje
zasypana cała komora paleniskowa palącym się węglem ?

Widziałeś kiedyś akcję gaśniczą w kopalni?

Nie.

Teraz odpowiedz na wczesniej zadane przeze mnie pytania.

Widziałem. I wtedy pieprzyć piec, pieprzyć zalanie. Gasić natychmiast.

Ale kolejny raz nie odpowiedziałeś na moje pytania.

P.S.
Widziałem wiele akcji gaśniczych w hucie, także akcję gaśniczą wielkiej
hałdy węgla.
Uważam, że te pożary mają się nijak do gaszenia PALNIKA retortowego.

No to jak ? Odpowiesz w końcu na moje wcześniej zadane pytania ?





Adam Płaszczyca

Posted: 6 Lut 2010 20:56:54




No to jak ? Odpowiesz w końcu na moje wcześniej zadane pytania ?

JUż nie odpowiem, gdyż uczyniłem to wczesniej.




Plumpi

Posted: 6 Lut 2010 22:28:24




No to jak ? Odpowiesz w końcu na moje wcześniej zadane pytania ?

JUż nie odpowiem, gdyż uczyniłem to wczesniej.


Przepraszam, myślałem, że była to wypowiedź odnosząca się do pożaru kopalni.

Rozumiem, ze ta odpowiedź dotyczy obydwu moich pytań ?

Widziałeś kiedykolwiek pracujacy kocioł z palnikiem retortowym ?
Widziałeś kiedykolwiek pożar takiego kotła polegający na tym, że zostaje
zasypana cała komora paleniskowa palącym się węglem ?





Adam Płaszczyca

Posted: 7 Lut 2010 00:06:29





Wybacz, nie będę sie powtarzał.




Plumpi

Posted: 7 Lut 2010 11:34:52




No i widzisz te pytania były z gatunku tych podchwytliwych i dałeś się
złapać w sidła, które świadczą, że nia miałeś nigdy do czynienia z takimi
kotłami i nie masz najmniejszego pojęcia o zasadzie pracy i działania
takiego kotła.

Piszesz "I wtedy pieprzyć piec, pieprzyć zalanie. Gasić natychmiast."

Nie ma nic bardziej błędnego niż taka reakcja.

Piszesz o gaszeniu - tylko gaszeniu czego ?

Palnika retortowego, który w trakcie pracy nie da się ot tak sobie zgasić
wodą, bo tylko "wypluje" tę wodę ?
To jest PALNIK, a nie swobodnie palący się węgiel.
Poza tym po co gasić palnik, który normalnie pracuje i jest kontrolowany
przez automatykę ?

Gaszenie palącego się węgla przesypanego do komory paleniskowej ?
Nie ma takiej potrzeby, bo węgiel ten pali się bardzo kiepsko ze względu na
brak dostępu powietrza.

Scenariusz, który opisywał Wiliam "Jest jeszcze jeden scenariusz. Sterownik
zawiesza się lub ulega sklejeniu przekaźnik podajnika. Kocioł zostaje
załadowany węglem, który pali się bez kontroli. Zadziałanie wyłącznika
termicznego już nic nie zmienia." jest kompletnie nierealny.

Scenariusz najprawdopodobniej wyglądał tak:

Mógł ulec uszkodzeniu sterownik, przez co podajniik pracował non-stop, ale
jednak obstaję za tym, że ktoś zapomniał zamknąć pokrywę zasobnika węgla lub
też uszczelka tej klapy była uszkodzona, bo to w 99% takich przypadków jest
przyczyną i spotykałem się z nimi wielokrotnie. Przez to żar podczas pracy
palnika zaczął się cofać z retorty w kierunku podajnika i zasobnika.
Zadziałało zabezpieczenie zapobiegające przedostaniu się ognia do podajnika
i zbiornika z węglem. Podajnik został uruchomiony wypychając żar oraz węgiel
do komory paleniskowej i popielnika. Kocioł nadal pracował normalnie
sterując wentylatorem i podając powietrze do spalania i utrzymywał normalne
spalanie tego przesypywanego węgla. Ponieważ ilość węgla zgromadzonego w
komorze była zbyt duża (tu musiało dochodzić do kilkukrotnego zadziałania
zabezpieczenia przed cofnięciem się żaru do zasobnika), a odbiór energii
ograniczony to doszło w koncu do zagotowania wody, które dopiero wtedy
spowodowało całkowite wyłączenie sterownika (podajnika i wentylatora) oraz
reakcję domowników. Kiedy domownicy zareagowali to węgiel po prostu był
mocno rozrzażony, bo jeszcze niedawno pracował normalnie wentylator
podtrzymując palenie, a po otwarciu drzwiczek i dostępie powietrza palił się
ładnym płomieniem. Stąd domysły, że węgiel się palił podtrzymywany niewielką
ilością powietrza przedostającego się przez wentylator. Praktycznie nie ma
takiej możliwości. Po prostu, kiedy wentylator się zatrzymuje, opada klapka
za wentylatorem zamykająca przepływ swobodny powietrza, a poza tym
pozostający w podajniku i retorcie węgiel utrudnia przedostawanie się
"lewego" powietrza do kotła.
W tym przypadku jeżeli pozostawili by ten kocioł samemu sobie to węgiel po
prostu by samoiczynnie wygasł lub ewentualnie się wypalił.

Jeżeli nawet dojdzie do zagotowania takiego kotła to zadziała zabezpieczenie
termiczne, które zablokuje dmuchawę oraz
podajnik wyłączając całkowicie zasilanie i możliwość dalszego palenia i
podawania węgla. To zabezpieczenie jedynie nie wyłącza pompy cyrkulacyjnej,
a w wielu sterownikach w przypadku zagotowania wody w kotle włącza wszelkie
możliwe obiegi w celu rozładowania energii. Przykładowo CO jest wyłaczone, a
kocioł grzeje tylko i wyłacznie CWU to sterownik w tym przypadku włącza CO
po to, zeby pozbyć się nadmiaru energii. Żar może się cofać w kierunku
zasobnika tylko wtedy, kiedy klapa zasobnika jest otwarta i jednocześnie
pracuje wentylator.
Tak więc, przesypany do komory węgiel po prostu spokojnie się wypali i
kocioł zgaśnie lub też zgaśnie z powodu braku dostępu powietrza.

Coś takiego jak "pożar węgla w komorze paleniskowej kotła retortowego" nie
istnieje, bo jego konstrukcja i automatyka skutecznie temu zapobiegają, a
sam kocvioł jest wytrzymały na przegrzania palącym się węglem. Tu po prostu
wziąłem Ciebie "pod pic", udowadniając, że nie masz najmniejszego pojęcia o
tym jak działa taki kocioł.

Zalewanie go w tym przypadku wodą może przynieść same szkody. Może
doprowadzić do pęknięcia retorty (wydatek przynajmniej 1 tys. zł) lub
pęknięcia kotła (wydatek 5-10 tysięcy zł), a co gorsza do poważnych poparzeń
domowników parą wodną, a w najgorszej sytuacji do wyrwania drzwiczek lub
czopucha i uszkodzenia komina, a nawet rozsadzenia kotła. Zalania palącego
się węgla wodą powoduje nagłe powstanie sporego ciśniena wewnątrz kotła,
które poprzez szczeliny wyrzuca na zewnatrz czad i co najgorsze trujący
siarkowodór.
Jeżeli już ktoś się upiera, aby zgasić ten węgiel to tylko poprzez wyjęcie
go z popielnika i delikatne wrzucenie do wiadra z wodą, a nigdy poprzez
polewanie wodą, bo wtedy wytwarza się w dużych ilościach trujący
siarkowodór, czad i ogromna ilość pary wodnej.
Nie porównuj tego do pożarów w kopalniach czy jakichkolwiek innych pożarów -
to są sytuacje ekstremalne, a strażacy dysponują aparatami tlenowymi hełmami
osłaniającymi twarz i ubiorami zabezpieczającymi przed temperaturą.

W najgorszym scenariuszu pozostawienie palącego się węgla w kotle może
doprowadzić do wygotowania wody i uszkodzenia przewodów i czujników -
wydatek góra 200-300zł. Nawet jak ulegnie całkowitemu uszkodzeniu sterownik
to kosztuje on góra 500-600zł.

To co tutaj napisałem nie jest efektem domysłów tak jak w Twoim przypadku,
lecz moim doświadczeniem przy serwisie. Bywało, że uruchamiałem po 5-6
takich kotłów w ciągu dnia, które później serwisowałem i wiem z jakimi
problemami stykają się jego użytkownicy.
Jedyny przypadek spalenia kotła retortowego z jakim się spotkałem polegał na
tym, że użytkownik wyjął przez przypadek obydwa czujniki (tj. czujnik
temperatury oraz zabezpieczenie termiczne wyłaczające zasilanie w przypadku
zagotowania kotła) z pochwy znajdującej się w kotle. Obydwa czujniki
pozostawił na wierzchu obudowy kotła. Przez to sterownik cały czas mierzył
temperaturę otoczenia, anie temperaturę wody i próbował dogrzać kocioł
palnikiem. Palnik pracował non-stop. Kiedy woda została wygotowana, wtedy
kocioł i jego obudowa rozgrzały się na tyle mocno, że uległa stopieniu
izolacja przewodów powodując zwarcie i wyłączneie sterownika. Kocioł
samoczynnie się wyłączył i wygasł. Kiedy domownicy wrócili do domu było już
po wszystkim, a kocioł był już wygaszony. Po mojej naprawie kocioł nadal
działa i funkcjonuje przez kolejne lata. Scenariusz ten raczej jest
niemożliwy, bo prawie wszyscy producenci kotłów obecnie chowają czujniki pod
obudową tak, ze nie ma mozliwości ich wyjęcia bez rozkręcenia zewnętrzych
blach.





Adam Płaszczyca

Posted: 7 Lut 2010 16:46:12




[ciach]

Widać, że nie widziałeś zgliszcz po pożarze domu, zapoczątkowanym awaria
zasypanego pieca.




Plumpi

Posted: 7 Lut 2010 16:56:04




Widać, że nie widziałeś zgliszcz po pożarze domu, zapoczątkowanym awaria
zasypanego pieca.

Kocioł z podajnikiem retortowym nie jest piecem.
Wobec tego jakiego pieca ? Bo to jest bardzo ważne o jakim piecu piszesz.
Poza tym skoro widziałeś takie zgliszcza to skąd wiesz co było bezpośrednią
przyczyną zapalenia ?





Plumpi

Posted: 7 Lut 2010 20:36:13




Uszkodzeniu uległ jednak sterownik. Po włączeniu uruchamia wszystko -
dmuchawę, podajnik, wyświetlacz pokazuje 88 itd.

Ale w takiej sytuacji termik wyłącza zasilanie.

takiej możliwości. Po prostu, kiedy wentylator się zatrzymuje, opada
klapka
za wentylatorem zamykająca przepływ swobodny powietrza, a poza tym
pozostający w podajniku i retorcie węgiel utrudnia przedostawanie się
"lewego" powietrza do kotła.

Klapka ta bez problemu podnosi się pod wpływem "cugu".

No to dziwna sprawa. Klapki są tak skonstruowane, że posiadają odpowiednio
dużą masę, która uniemożliwia podniesienie.
Jeżeli jest zbyt lekka to na zewnątrz lub wewnątrz tunelu zamontowany jest
dodatkowy ciężarek. Skoro się podnosi to albo jest to jakiś wybrak, albo też
samoróba lub najtańsza chińszczyzna zakupiona na .........

Coś takiego jak "pożar węgla w komorze paleniskowej kotła retortowego"
nie
istnieje, bo jego konstrukcja i automatyka skutecznie temu zapobiegają, a

W realnym świecie jakoś zaistaniał :)

Jaki był efekt tego pożaru ?

Tu właściciel zareagował przytomnie i zasypał palenisko piaskiem. Każdy
"kotłowiec"
powinien po budowie trzymać kilka wiaderek piasku w kotłowni oraz na
strychu.

Bardzo rozsądne. Niestety ludzie raczej tego piasku nie trzymają, tak samo z
resztą jak i gaśnic np. śniegowych, które w tym przypadku zdały by egzamin
idealnie. Woda natomiast prawie zawsze się znajdzie.





Adam Płaszczyca

Posted: 7 Lut 2010 22:13:34




Kocioł z podajnikiem retortowym nie jest piecem.

A Ziemia jest płaska.




Adam Płaszczyca

Posted: 7 Lut 2010 22:14:36




czopucha i uszkodzenia komina, a nawet rozsadzenia kotła. Zalania palącego
się węgla wodą powoduje nagłe powstanie sporego ciśniena wewnątrz kotła,
które poprzez szczeliny wyrzuca na zewnatrz czad i co najgorsze trujący
siarkowodór.

Tu właściciel zareagował przytomnie i zasypał palenisko piaskiem. Każdy "kotłowiec" powinien po budowie trzymać kilka wiaderek piasku w kotłowni oraz na strychu.

Ja się zastanawiam jak sie może wytworzyć ciśnienie w palenisku, które nei
jest szczelnei zamknięte ;)




Adam Płaszczyca

Posted: 7 Lut 2010 22:16:07




Bardzo rozsądne. Niestety ludzie raczej tego piasku nie trzymają, tak samo z
resztą jak i gaśnic np. śniegowych, które w tym przypadku zdały by egzamin
idealnie. Woda natomiast prawie zawsze się znajdzie.

G... by zdały. Za małe ciepło właściwe. Na chwilę wstrzymasz spalanie, ale
nie wychłodzisz węgla. Skończy Ci się gaśnica i zapali się na nowo, a Ty w
zamkniętym pomieszczeniu się udusisz.

W wypadku pożaru węgla problemem jest nie odcięcie tlenu, a wychłodzenie
paliwa.




Plumpi

Posted: 7 Lut 2010 23:36:43




Bardzo rozsądne. Niestety ludzie raczej tego piasku nie trzymają, tak
samo z
resztą jak i gaśnic np. śniegowych, które w tym przypadku zdały by
egzamin
idealnie. Woda natomiast prawie zawsze się znajdzie.

G... by zdały. Za małe ciepło właściwe. Na chwilę wstrzymasz spalanie, ale
nie wychłodzisz węgla. Skończy Ci się gaśnica i zapali się na nowo, a Ty w
zamkniętym pomieszczeniu się udusisz.

W wypadku pożaru węgla problemem jest nie odcięcie tlenu, a wychłodzenie
paliwa.

Ale była mowa o gaśnicy śniegowej - to jest tak, która wyrzuca strumień
śniegu powstałego z suchego ludu czyli zestalonego dwutlenku węgla o
temperaturze -70 stC.
Naprawdę uważasz, że ten suchy lód nie poradzi sobie z takim węglem ?





Plumpi

Posted: 8 Lut 2010 00:09:48





Tu właściciel zareagował przytomnie i zasypał palenisko piaskiem. Każdy
"kotłowiec" powinien po budowie trzymać kilka wiaderek piasku w kotłowni
oraz na strychu.

Ja się zastanawiam jak sie może wytworzyć ciśnienie w palenisku, które nei
jest szczelnei zamknięte ;)

Podczas gotowania się wody w kotle, kocioł oraz instalacja CO potrafią się
mocno trząść, a to może spowodować samoczynne przymknięcie czopucha pod
wpływem drgań. Zalanie wodą dużej ilości rozgrzanego węgla wytwarza
gwałtownie duże ilości pary wodnej, które w zetknieciu z rozgrzanymi
kanałami wewnątrz kotła dostają jeszcze większej energii. Wszystkie
drzwiczki i klapa zasobnika są pozamykane, co prawda nie hermetycznie, ale
wystarczająco szczelnie, aby uniemożliwić skutecznie takiej parze wodnej
opuszczenie kotła. Także i droga poprzez wentylator zostaje odcięta klapką,
która się automatycznie przymyka podczas wstecznego ciągu. Wszystko zależy
od gwałtowności takiej reakcji, a co potrafi para wodna to już kilka razy
widziałem.

Na koniec powiem Ci, że moja znajoma (starsza kobitka) próbowała ugasić
zwykły kocioł zasypowy, kiedy napełniła go całego węglem, a następnie
rozpaliła i zapomniała domknąć drzwiczek. Węgiel tak się rozchajcował, że
wygotował wodę z instalacji CO, a rury zaczęły dudnić. W wielkiej panice
wlała do kotła pół wiadra wody, aby go ugasić, a wytworzona para wodna
poprzez otwarte drzwiczki poparzyła jej twarz i ręce.





Jackare

Posted: 8 Lut 2010 08:17:21





Tu właściciel zareagował przytomnie i zasypał palenisko piaskiem. Każdy
"kotłowiec" powinien po budowie trzymać kilka wiaderek piasku w kotłowni
oraz na strychu.

Ja się zastanawiam jak sie może wytworzyć ciśnienie w palenisku, które
nei
jest szczelnei zamknięte ;)

Podczas gotowania się wody w kotle, kocioł oraz instalacja CO potrafią się
mocno trząść, a to może spowodować samoczynne przymknięcie czopucha pod
wpływem drgań. Zalanie wodą dużej ilości rozgrzanego węgla wytwarza
gwałtownie duże ilości pary wodnej, które w zetknieciu z rozgrzanymi
kanałami wewnątrz kotła dostają jeszcze większej energii. Wszystkie
drzwiczki i klapa zasobnika są pozamykane, co prawda nie hermetycznie, ale
wystarczająco szczelnie, aby uniemożliwić skutecznie takiej parze wodnej
opuszczenie kotła. Także i droga poprzez wentylator zostaje odcięta
klapką, która się automatycznie przymyka podczas wstecznego ciągu.
Wszystko zależy od gwałtowności takiej reakcji, a co potrafi para wodna to
już kilka razy widziałem.

Na koniec powiem Ci, że moja znajoma (starsza kobitka) próbowała ugasić
zwykły kocioł zasypowy, kiedy napełniła go całego węglem, a następnie
rozpaliła i zapomniała domknąć drzwiczek. Węgiel tak się rozchajcował, że
wygotował wodę z instalacji CO, a rury zaczęły dudnić. W wielkiej panice
wlała do kotła pół wiadra wody, aby go ugasić, a wytworzona para wodna
poprzez otwarte drzwiczki poparzyła jej twarz i ręce.

Nie wspominając o możliwości bardzo sympatycznego rozpadu wody na wodór i
tlen pod wpływem nagłego zetkniecia z wysoką temperaturą.
Widziałem taką "reakcję łańcuchową" jeszcze w szkole średniej gdy dwóch łosi
wrzuciło do umywalki z wodą czysty potas wyciagnięty ze słoja z naftą.
Zaczęło robić pierdut pierdut coraz mocniej i mocniej. Najprawdopodobniej w
wyniku bardzo energetycznej reakcji woda na styklu z płonącym metalem
zaczęła się rozpadać na wodór i tlen lub sam wodór uwalniający się w tej
reakcji mieszał się z powietrzem i nad umywalką wybuchała co chwilę kula
gazu. Ktoś (nauczyciel z woźnym chyba) ugasił to w końcu dwoma wiadrami
piasku a tym dwóm geniuszom powiedzieli wtedy właśnie m.in. żeby nigdy w
życiu nie próbowali zalewać rozgrzanego pieca lub kotła wodą bo może coś
takiego właśnie nastąpić i tak mi się to jakoś zapamietało....



Plumpi

Posted: 8 Lut 2010 14:07:17




Nie wspominając o możliwości bardzo sympatycznego rozpadu wody na wodór i
tlen pod wpływem nagłego zetkniecia z wysoką temperaturą.
Widziałem taką "reakcję łańcuchową" jeszcze w szkole średniej gdy dwóch
łosi wrzuciło do umywalki z wodą czysty potas wyciagnięty ze słoja z
naftą. Zaczęło robić pierdut pierdut coraz mocniej i mocniej.
Najprawdopodobniej w wyniku bardzo energetycznej reakcji woda na styklu z
płonącym metalem zaczęła się rozpadać na wodór i tlen lub sam wodór
uwalniający się w tej reakcji mieszał się z powietrzem i nad umywalką
wybuchała co chwilę kula gazu. Ktoś (nauczyciel z woźnym chyba) ugasił to
w końcu dwoma wiadrami piasku a tym dwóm geniuszom powiedzieli wtedy
właśnie m.in. żeby nigdy w życiu nie próbowali zalewać rozgrzanego pieca
lub kotła wodą bo może coś takiego właśnie nastąpić i tak mi się to jakoś
zapamietało....

Tutaj akurat to najprawdopodobniej była tylko typowa reakcja chemiczna
potasu z wodą, podczas, której grupa OH wody łączyła się z potasem tworząc
wodorotlenek potasu, któremu towarzyszyło uwolnienie do atmosfery gazowego
wodoru
2K + 2H2O ? 2KOH + H2^ 2H2 + O2 ? 2H2O
i w tej reakcji wybuchał wodór łącząc się z tlenem z powietrza.

Ale prawdą jest , że woda pod wpływem wysokiej temperatury potrafi się
rozpaść na częsteczki tlenu i wodoru.
Taka reakcja nazywa się termolizą wody i zachodzi w bardzo wysokiej
temperaturze, rzędu 2500 stC.
Ale jest małe "ALE". Otóż w obecności niektórych metali, ich związków oraz
niektórych innych związków chemicznych, reakcja ta potrafi zachodzić w dużo
niższych temperaturach, bo już niewiele powyżej 800 stC i nazywa się
termochemiczną termolizą wody.
Tutaj metale i ich związki działają jak katalizatory i jednym z takich
metali jest miedź, której związki zawarte są w niewielkich ilościach w
węglu.
Warunkiem powstania termochemicznej termolizy jest wystąpienie wysokiej
temperatury, o którą nie trudno w palniku retortowym, gdzie temperatura
potrafi sięgać 1500stC.
Reakcja termolizy potrzebuje dużą ilość energii, którą pobiera w określonym,
stosunkowo długim czasie. Kiedy nastapi rozpad wody, a następnie ochłodzenie
mieszaniny tlenu z wodorem dochodzi do reakcji utleniania wodoru, która trwa
o wiele krócej niż rozpad wody. Podczas tej reakcji uwalniana jest wcześniej
zgromadzona energia podczas termolizy, tyle, że w przypadku łączenia trwa to
o wiele krócej, a reakcji towarzyszy charakterystyczny wybuch.
Oczywiście woda posiada duże ciepło właściwe i bardzo duże ciepło parowania,
ale kiedy już osiągnie stan gazowy, wtedy zaczynają się "cyrki" związane z
rozpadem wody na tlen i wodór oraz ponownym jej wybuchowym łączeniem .

Takie reakcje mogą zachodzi także i w tym przypadku. Nie twierdzę, że będą
zachodziły napewno, ale mogą zajść jeżeli zostaną spełnione 2 warunki:
1. wysoka temperatura
2. obecność katalizatora





Plumpi

Posted: 8 Lut 2010 14:09:20




2K + 2H2O ? 2KOH + H2^ 2H2 + O2 ? 2H2O


2K + 2H2O --- 2KOH + H2^ 2H2 + O2 --- 2H2O





s_13

Posted: 8 Lut 2010 14:44:38



Bardzo rozsądne. Niestety ludzie raczej tego piasku nie trzymają, tak
samo z
resztą jak i gaśnic np. śniegowych, które w tym przypadku zdały by
egzamin
idealnie. Woda natomiast prawie zawsze się znajdzie.

G... by zdały. Za małe ciepło właściwe. Na chwilę wstrzymasz spalanie, ale
nie wychłodzisz węgla. Skończy Ci się gaśnica i zapali się na nowo, a Ty w
zamkniętym pomieszczeniu się udusisz.

W wypadku pożaru węgla problemem jest nie odcięcie tlenu, a wychłodzenie
paliwa.

a tak BTW co polecacie jako "emergency gasidło" w przypadku
zagotowania wody, czy też pożaru komina, przy kominku z płaszczem i
zwyklym (opalanym drewnem), bo trzymanie wiader z piaskiem w salonie
raczej odpada :-)
ja mam kilogramową gaśnice proszkową
a może taki wynalazek: http://www.kulagasnicza.pl/
wrzucam do kominka, zamykam i po sprawie...

pozdrawiam
s_13





kris

Posted: 8 Lut 2010 14:50:32




a tak BTW co polecacie jako "emergency gasidło" w przypadku
zagotowania wody, czy też pożaru komina,


Na pożar komina najlepsza zwykła sól. Trzymam na wszelki wypadek dwa worki
10 kg soli(do kupienie w supermarketach za kilkanascie zł) na strychu
U siebie uzywac nie musiałem, u ojca juz dwukrotnie sie przydała w ciagu
ostatnich kilku lat. Na szczęście kominy tradycyjne murowane to nic im sie
nie stało bo systemowy to pewnie by popękał

przy kominku z płaszczem i zwyklym (opalanym drewnem), bo trzymanie wiader
z piaskiem w salonie
raczej odpada :-)
ja mam kilogramową gaśnice proszkową
a może taki wynalazek: http://www.kulagasnicza.pl/
wrzucam do kominka, zamykam i po sprawie...

Gaśnica powinna wystarczyć do kominak
Kula gasnicza to fajne rozwiazanie np na strychy, garaże itp.




Adam Płaszczyca

Posted: 8 Lut 2010 18:07:05




G... by zdały. Za małe ciepło właściwe. Na chwilę wstrzymasz spalanie, ale
nie wychłodzisz węgla. Skończy Ci się gaśnica i zapali się na nowo, a Ty w
zamkniętym pomieszczeniu się udusisz.

W wypadku pożaru węgla problemem jest nie odcięcie tlenu, a wychłodzenie
paliwa.

Ale była mowa o gaśnicy śniegowej - to jest tak, która wyrzuca strumień
śniegu powstałego z suchego ludu czyli zestalonego dwutlenku węgla o
temperaturze -70 stC.
Naprawdę uważasz, że ten suchy lód nie poradzi sobie z takim węglem ?

Mógłbyś nawet ciekłym azotem lać, ma -170 stC.
Widać, żeś miszcz norm, ale na fizyce, toś spał. Temperatura to jedno, a
ciepło właściwe, to drugie.
Więcej ciepła od węgla odbierze wiadro wody, niż cała gaśnica śniegowa.




Adam Płaszczyca

Posted: 8 Lut 2010 18:09:14




Ja się zastanawiam jak sie może wytworzyć ciśnienie w palenisku, które nei
jest szczelnei zamknięte ;)

Podczas gotowania się wody w kotle, kocioł oraz instalacja CO potrafią się
mocno trząść, a to może spowodować samoczynne przymknięcie czopucha pod
wpływem drgań. Zalanie wodą dużej ilości rozgrzanego węgla wytwarza

Jacuś, skończ już te brednie. Palenisko nie jest szczelne, żeby wytworzyć
choć 1 atmosferę nadciśnienia, musiałbyś chyba silnikiem lotniczym dmuchać.





Adam Płaszczyca

Posted: 8 Lut 2010 18:11:32





Nie wspominając o możliwości bardzo sympatycznego rozpadu wody na wodór i
tlen pod wpływem nagłego zetkniecia z wysoką temperaturą.

Nie wspominając o tym, że takowe zjawisko może zajść tylko w głowie
chemiczno-fizycznego ignoranta.

Widziałem taką "reakcję łańcuchową" jeszcze w szkole średniej gdy dwóch łosi
wrzuciło do umywalki z wodą czysty potas wyciagnięty ze słoja z naftą.
Zaczęło robić pierdut pierdut coraz mocniej i mocniej. Najprawdopodobniej w
wyniku bardzo energetycznej reakcji woda na styklu z płonącym metalem
zaczęła się rozpadać na wodór i tlen lub sam wodór uwalniający się w tej

Pierdu, pierdu, ignorancie.
Reakcja jaka zachodziła to:

2*K + 2*H2O - 2KOH + H2






Plumpi

Posted: 8 Lut 2010 19:09:44




Nie wspominając o możliwości bardzo sympatycznego rozpadu wody na wodór i
tlen pod wpływem nagłego zetkniecia z wysoką temperaturą.

Nie wspominając o tym, że takowe zjawisko może zajść tylko w głowie
chemiczno-fizycznego ignoranta.

Jakim właśnie okazałeś się być.
Bo choć w przypadku tego potasu zachodzi zwyczajna reakcja chemiczna z wodą
to zjawisko rozpadu wody pod wpływem temperatury jest niezaprzeczalnym
faktem.
To zjawisko już dwukrotnie i dość dokładnie opisałem w tym wątku.
Co prawda Jackare pomylił reakcję termolizy wody pod wpływem temperatury z
reakcją chemiczną potasu z wodą to jednak w przeciwieństwie do Ciebie
wiedział o istnieniu takiego zjawiska.

Widziałem taką "reakcję łańcuchową" jeszcze w szkole średniej gdy dwóch
łosi
wrzuciło do umywalki z wodą czysty potas wyciagnięty ze słoja z naftą.
Zaczęło robić pierdut pierdut coraz mocniej i mocniej. Najprawdopodobniej
w
wyniku bardzo energetycznej reakcji woda na styklu z płonącym metalem
zaczęła się rozpadać na wodór i tlen lub sam wodór uwalniający się w tej

Pierdu, pierdu, ignorancie.
Reakcja jaka zachodziła to:

2*K + 2*H2O - 2KOH + H2

To już wcześniej niż Ty opisałem koledze Jackare dokładnie rozpisując
reakcje chemiczne, które tam zachodziły.
Przypuszczam, ze gdybym tego wcześniej nie napisał to też byś o tym nie
wiedział :)





<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Czas ładowania strony (sek.): 0.740
miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności
cytaty znanych ludzi + elektronika + samochodody + motoryzacja + graf + etna