dom
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
Numizmatyczna kolekcja - polska moneta.
Części samochodowe w Internetowej Giełdzie części zamiennych.

Zobacz: / Budujemy 2010 / Pytanie do fachowców instalatorów - hydraulika
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 .
Autor Wiadomość
Plumpi

Posted: 8 Lut 2010 19:37:17





G... by zdały. Za małe ciepło właściwe. Na chwilę wstrzymasz spalanie,
ale
nie wychłodzisz węgla. Skończy Ci się gaśnica i zapali się na nowo, a Ty
w
zamkniętym pomieszczeniu się udusisz.

W wypadku pożaru węgla problemem jest nie odcięcie tlenu, a wychłodzenie
paliwa.

Ale była mowa o gaśnicy śniegowej - to jest tak, która wyrzuca strumień
śniegu powstałego z suchego ludu czyli zestalonego dwutlenku węgla o
temperaturze -70 stC.
Naprawdę uważasz, że ten suchy lód nie poradzi sobie z takim węglem ?

Mógłbyś nawet ciekłym azotem lać, ma -170 stC.
Widać, żeś miszcz norm, ale na fizyce, toś spał. Temperatura to jedno, a
ciepło właściwe, to drugie.
Więcej ciepła od węgla odbierze wiadro wody, niż cała gaśnica śniegowa.

Tak, tak widać kto tu przespał całą podstawówkę nie tylko fizykę :)

Tutaj jest oczywistym, że ciepło właściwe wody jest dużo większe niż
dwutlenku węgla i woda dużo więcej odbierze ciepła podczas parowania, wobec
czego szybciej ugasi żar węgla. Jest to bezdyskusyjne i oczywiste. Jednak
była mowa o ugaszeniu, a nie co szybciej ugasi.
Niestety nie wiesz jeszcze o jednej rzeczy, że gaszenie nie polega tylko i
wyłacznie na obniżaniu temperatury, ale także na odcięciu dostępu świeżego
tlenu i tu świetnie sprawdza się gaśnica śniegowa, ponieważ dwutlenek węgla
jako gaz dużo cięższy od powietrza będzie utworzył "dywan", który nie
dopuszcza powietrza do ognia. Co prawda w przypadku węgla skuteczniejsze
będzie gaszenie poprzez obniżanie temperatury. Tylko weź pod uwagę, że taka
gaśnica śniegowa zarazem obniża temperatue jak i odcina dostęp powietrza, a
ponadto (o czym napewno nie wiedziałeś) wychwytuje z powietrza parę wodną,
która zostaje zamrożona do postaci płatków śniegu.
Tak więc działanie gaśnicy śniegowej to nie tylko suchy lód i obniżanie
temperatury poprzez sublimację suchego lodu, ale także częściowy udział
wody - niewielki, ale jednak. Oczywiście udział ten jest niewielki i woda
tylko jest pośrednikiem w przekazaniu ciepła węgiel - woda - dwutlenek
węgla, tak więc nie odbierze ona więcej ciepła niż jest w stanie odebrać
dwutlenek, ale jej rola polega na tym, że jest w stanie dotrzeć głębiej niż
suchy lód i przyspiesza proces ochładzania.





Plumpi

Posted: 8 Lut 2010 19:53:07




Tutaj jest oczywistym, że ciepło właściwe wody jest dużo większe niż
dwutlenku węgla i woda dużo więcej odbierze ciepła podczas parowania,
wobec czego szybciej ugasi żar węgla. Jest to bezdyskusyjne i oczywiste.
Jednak była mowa o ugaszeniu, a nie co szybciej ugasi.
Niestety nie wiesz jeszcze o jednej rzeczy, że gaszenie nie polega tylko i
wyłacznie na obniżaniu temperatury, ale także na odcięciu dostępu świeżego
tlenu i tu świetnie sprawdza się gaśnica śniegowa, ponieważ dwutlenek
węgla jako gaz dużo cięższy od powietrza będzie utworzył "dywan", który
nie dopuszcza powietrza do ognia. Co prawda w przypadku węgla
skuteczniejsze będzie gaszenie poprzez obniżanie temperatury. Tylko weź
pod uwagę, że taka gaśnica śniegowa zarazem obniża temperatue jak i odcina
dostęp powietrza, a ponadto (o czym napewno nie wiedziałeś) wychwytuje z
powietrza parę wodną, która zostaje zamrożona do postaci płatków śniegu.
Tak więc działanie gaśnicy śniegowej to nie tylko suchy lód i obniżanie
temperatury poprzez sublimację suchego lodu, ale także częściowy udział
wody - niewielki, ale jednak. Oczywiście udział ten jest niewielki i woda
tylko jest pośrednikiem w przekazaniu ciepła węgiel - woda - dwutlenek
węgla, tak więc nie odbierze ona więcej ciepła niż jest w stanie odebrać
dwutlenek, ale jej rola polega na tym, że jest w stanie dotrzeć głębiej
niż suchy lód i przyspiesza proces ochładzania.

P.S.
Gaszenie taką gaśnicą jest bardziej bezpieczne niż gaszenie wodą zarówno dla
osób (nie istnieje niebezpieczeństwo poparzeń parą wodną oraz rozpryskami
gorącej wody) jak i dla sprzętu (mniejszy szok termiczny), choć faktycznie
będzie trwało dłużej.
Oczywiście trzeba myśleć w takiej sytuacji o możliwości uduszenia się,
jednak w przypadku kotła węglowego, gdzie nagrzany jest dość mocno komin,
ciąg kominowy powoduje, że z pomieszczenia bardzo szybko zostaje usunięty
nadmiar dwutlenku węgla. Pozostaje on w pomieszczeniu tylko do wysokości
drzwiczek kotła, przez które cały czas ponad żarem wyciągane jest z
pomieszczenia powietrze oraz nadmiar dwutlenku węgla. Ważna zasada podczas
gaszenia taką gaśnicą to zapewnienie dostępu świeżego powietrza do tego
pomieszczenia i pozycja stojąca, która umożliwia oddychanie powietrzem
znajdujacym się ponad "dywanem" utworzonym z dwutlenku węgla.
Widzisz ja to wiem, bo przechodziłem obowiązkowe szkolenia p.pożarowe
prowadzone przez specjalistów pożarnictwa z powodu obowiązujących norm
dotyczących szkoleń, które Ty tak negujesz. Zapewne Twój pracodawca tak samo
ma w d.... normy i szkolenia tak jak i Ty.





Adam Płaszczyca

Posted: 8 Lut 2010 20:04:07





Jakim właśnie okazałeś się być.
Bo choć w przypadku tego potasu zachodzi zwyczajna reakcja chemiczna z wodą
to zjawisko rozpadu wody pod wpływem temperatury jest niezaprzeczalnym
faktem.

Oczywiście. Tylko zapomniałeś dodać, że natychmiast zajdzie reakcja
odwrotna, a bilans energetyczny wyjdzie na zero.

Co prawda Jackare pomylił reakcję termolizy wody pod wpływem temperatury z
reakcją chemiczną potasu z wodą to jednak w przeciwieństwie do Ciebie
wiedział o istnieniu takiego zjawiska.


W przeciwieństwie do mnie nie miał pojęcia o tym, jakie warunki muszą być
spełnione oraz, że takowe nie znajdują się we wnętrzu kotła.

Przypuszczam, ze gdybym tego wcześniej nie napisał to też byś o tym nie
wiedział :)

Twoje przypuszczenia sobie w dupkę wsadź, chemiczno-fizyczny ignorancki
zakuwaczu norm.




Jackare

Posted: 8 Lut 2010 20:44:35





Pierdu, pierdu, ignorancie.
Reakcja jaka zachodziła to:

2*K + 2*H2O - 2KOH + H2

I moim zdaniem absolutnie nie zmienia to faktu że wodór mieszający się z

powietrzem nad płonącym coraz mocniej potasem wybuchał dokładnie tak samo
jak wybucha nad palnikiem wypuszczony w nadmiernej ilości gaz ziemny po
złapaniu płomienia lub przeskoku iskry na iskierniku.
Jak zwał tak zwał wybuchało aż miło, nawet jeżeli mój poziom ignorancji nie
pozwolił odróżnić termolizy od tworzenia mieszaniny wodoru i powietrza. A że
wybuchało i generowało coraz więcej temperatury to nie można było dojść do
umywalki by spuścić wodę w końcu sprawę załatwił piasek i szybkie usunięcie
metalu. Niezależnie od wszystkiego było trochę śmieszno i trochę straszno :)



Adam Płaszczyca

Posted: 8 Lut 2010 22:02:39




Tutaj jest oczywistym, że ciepło właściwe wody jest dużo większe niż
dwutlenku węgla i woda dużo więcej odbierze ciepła podczas parowania, wobec
czego szybciej ugasi żar węgla. Jest to bezdyskusyjne i oczywiste. Jednak
była mowa o ugaszeniu, a nie co szybciej ugasi.

Dwutlenek węgla wpakowany do komory spalania nie wychłodzi, za to za chwile
się ulotni kominem.

Niestety nie wiesz jeszcze o jednej rzeczy, że gaszenie nie polega tylko i
wyłacznie na obniżaniu temperatury, ale także na odcięciu dostępu świeżego
tlenu i tu świetnie sprawdza się gaśnica śniegowa, ponieważ dwutlenek węgla

Wiem doskonale, że samo odcięcie tlenu bez wychłodzenia powoduje
natychmiastowy zapłon po dostarczeniu tlenu.
Teraz Jacuś, medrzec normaltywny powie, jak chjce utrzymać w piecu
atmosferę CO2.

Śniegówki są dobre do gaszenia tam, gdzie temperatura płonącego obiektu
jest niska - np. pożary paliwa. Ale jeśli coś się żarzy, to gaśnica
pianowa, proszkowa, woda i piasek, a nie śniegówka.





Adam Płaszczyca

Posted: 8 Lut 2010 22:04:07





I moim zdaniem absolutnie nie zmienia to faktu że wodór mieszający się z

powietrzem nad płonącym coraz mocniej potasem wybuchał dokładnie tak samo
jak wybucha nad palnikiem wypuszczony w nadmiernej ilości gaz ziemny po
złapaniu płomienia lub przeskoku iskry na iskierniku.

Tylko teraz dowiedz się, że piroliza wody to nei taki szybki proces, nie w
takich temperaturach, a co więcej - do rozkąłdu wody tyle samo trzeba
włożyć energii, co potem można ze spalenia produktów pirolizy odzyskać.

No i durnie ci strażacy, co hałdy gaszą wodą. Toz przeciez musi pierdyknąć,
nie?




Plumpi

Posted: 8 Lut 2010 22:28:03




Oczywiście. Tylko zapomniałeś dodać, że natychmiast zajdzie reakcja
odwrotna, a bilans energetyczny wyjdzie na zero.

Tylko efekty będą nieco inne, bo zamiast spokojnego płomienia te
mikrowybuchy będą powodowały rozrzuty kawałów ozrzażonego węgla, ponieważ ta
energia będzie zamieniona z energii ciepła w energię mechaniczną fali
uderzeniowej.
To tak jak w przypadku paralizatorów - tam też tylko siedzi mała bateryjka,
której napięcie można przyłożyć bezpośrednio do ciała i nie robi żadnej
krzywdy, ale zmagazynowana w kondensatorze i o podwyższonym napięciu do
kilkudziesięciu tysięcy Voltów powali nawet największego chłopa na ziemię.
Ot i cała tajemnica - tu nie chodzi o ilość energii, lecz sposobie jej
uwolnienia.
Ale skąd Ty to możesz wiedzieć pieprzony ignorancie norm i wiedzy.





Plumpi

Posted: 8 Lut 2010 22:31:50




No i durnie ci strażacy, co hałdy gaszą wodą. Toz przeciez musi
pierdyknąć,
nie?

Widać, że cały czas nie rozumiesz tego procesu, skoro piszesz takie
banialuki.





Plumpi

Posted: 8 Lut 2010 22:37:36




Tylko teraz dowiedz się, że piroliza wody to nei taki szybki proces, nie w
takich temperaturach, a co więcej - do rozkąłdu wody tyle samo trzeba
włożyć energii, co potem można ze spalenia produktów pirolizy odzyskać.

No to jeszcz się dowiedz, że piszesz pierdoły, które wynikają z braku wiedzy
na ten temat.
Termoliza i piroliza to dwa różne pojęcia, które ty mylisz.





Jackare

Posted: 8 Lut 2010 22:38:02




Tylko teraz dowiedz się, że piroliza wody to nei taki szybki proces, nie w
takich temperaturach, a co więcej - do rozkąłdu wody tyle samo trzeba
włożyć energii, co potem można ze spalenia produktów pirolizy odzyskać.

No i durnie ci strażacy, co hałdy gaszą wodą. Toz przeciez musi
pierdyknąć,
nie?

No to nie ważne co wybuchało, ważne że widowiskowo wybuchało. Może duchy?

Niezależnie od tego co tam się działo wiem że nie wrzucę nigdy potasu do
wody i będę gorąco namawiać mojego synka by też tego nie robił. Widziałem
czym to skutkuje niezależnie od tego czy potrafię do tego dopisać reakcję
czy tylko opowiedzieć.



Jackare

Posted: 8 Lut 2010 22:48:33





I moim zdaniem absolutnie nie zmienia to faktu że wodór mieszający się z
powietrzem nad płonącym coraz mocniej potasem wybuchał dokładnie tak samo
jak wybucha nad palnikiem wypuszczony w nadmiernej ilości gaz ziemny po
złapaniu płomienia lub przeskoku iskry na iskierniku.

Tylko teraz dowiedz się, że piroliza wody to nei taki szybki proces, nie w
takich temperaturach, a co więcej - do rozkąłdu wody tyle samo trzeba
włożyć energii, co potem można ze spalenia produktów pirolizy odzyskać.

No i durnie ci strażacy, co hałdy gaszą wodą. Toz przeciez musi
pierdyknąć,
nie?

Na chłopski rozum biorąc istona jest też chyba skala i proporcje. Jeżeli
wody jest na tyle mało że nie doprowadzi do ugaszenia ani znaczącego
schłodzenia źródła ciepła, to może nastąpić rozpad. Jeżeli żar wrzucimy do
jeziora, nawet w dużej ilości to zgaśnie.
Tylko dlaczego wybuchały kotły parowe tonacych okrętów - powinny zostać
zalane i zgasnąć, masy zimnej wody powinny doprowadzić do schłodzenia i
skroplenia pary w walczakach i rurach...



Adam Płaszczyca

Posted: 9 Lut 2010 22:18:25




No i durnie ci strażacy, co hałdy gaszą wodą. Toz przeciez musi
pierdyknąć,
nie?

Widać, że cały czas nie rozumiesz tego procesu, skoro piszesz takie
banialuki.

Widać, Jacusiu, że się normy skończyły i trza by było ruszyć główką, a nie
tylko copy&paste, a tu w główce pusto, więc trza pozory robić.




Adam Płaszczyca

Posted: 9 Lut 2010 22:17:20




Oczywiście. Tylko zapomniałeś dodać, że natychmiast zajdzie reakcja
odwrotna, a bilans energetyczny wyjdzie na zero.

Tylko efekty będą nieco inne, bo zamiast spokojnego płomienia te
mikrowybuchy będą powodowały rozrzuty kawałów ozrzażonego węgla, ponieważ ta
energia będzie zamieniona z energii ciepła w energię mechaniczną fali
uderzeniowej.

Tak, tak, oczywiście. Dlatego strażacy wcale nei gasza wodą.




Adam Płaszczyca

Posted: 9 Lut 2010 22:20:34




No i durnie ci strażacy, co hałdy gaszą wodą. Toz przeciez musi
pierdyknąć,
nie?

Na chłopski rozum biorąc istona jest też chyba skala i proporcje. Jeżeli

wody jest na tyle mało że nie doprowadzi do ugaszenia ani znaczącego
schłodzenia źródła ciepła, to może nastąpić rozpad. Jeżeli żar wrzucimy do
jeziora, nawet w dużej ilości to zgaśnie.

Tak, oczywiście. Nastąpi rozpad. A Ty wiesz jaką trzeba temperaturę
osiągnąć i dlaczego w skali makro tego rozpadu nei zauważysz?




Adam Płaszczyca

Posted: 9 Lut 2010 22:19:19




No i durnie ci strażacy, co hałdy gaszą wodą. Toz przeciez musi
pierdyknąć,
nie?

No to nie ważne co wybuchało, ważne że widowiskowo wybuchało. Może duchy?


No jasne, nie ważne co wybuchało, skoro potas strzelał, to na pewno woda
zrobi to samo.
A gówno w Twojej dupie też.




Jackare

Posted: 10 Lut 2010 09:57:16




A gówno w Twojej dupie też.


nie chce mi się dyskutować w ten sposób,a jeżeli coś ci strzela w odbycie,
polecam wizytę u proktologa.



Plumpi

Posted: 10 Lut 2010 14:09:59




No i durnie ci strażacy, co hałdy gaszą wodą. Toz przeciez musi
pierdyknąć,
nie?

Widać, że cały czas nie rozumiesz tego procesu, skoro piszesz takie
banialuki.

Widać, Jacusiu, że się normy skończyły i trza by było ruszyć główką, a nie
tylko copy&paste, a tu w główce pusto, więc trza pozory robić.

No właśnie i dlatego cały czas jesteś pozorantem, który nie ma w du....
wiedzę zamiast w głowie tak samo jak i normy.
Widzisz Ty cały czas piszesz swoje. Ja ci tłumaczę, że dla zwykłego
Kowlaskiego może to stanowić zagrożenie, a dla strażaków już nie, bo są
odziani w odpoiwednie stroje, hełmy i do tego w razie potrzeby mają aparaty
tlenowe. Ty cały czas nie potrafisz tego zrozumieć, ze rozmawiamy o 2
różnych rzeczach i nie pisałem tu o jakimś "pierdyknięciu" lecz o możliwości
doznania urazów.
Przestań już lać tę wodę, bo to już nawet przestało bawić, a jest tylko
żałosne.





Plumpi

Posted: 10 Lut 2010 14:11:51




Na chłopski rozum biorąc istona jest też chyba skala i proporcje. Jeżeli
wody jest na tyle mało że nie doprowadzi do ugaszenia ani znaczącego
schłodzenia źródła ciepła, to może nastąpić rozpad. Jeżeli żar wrzucimy
do
jeziora, nawet w dużej ilości to zgaśnie.

Tak, oczywiście. Nastąpi rozpad. A Ty wiesz jaką trzeba temperaturę
osiągnąć i dlaczego w skali makro tego rozpadu nei zauważysz?

Nie zauważysz, bo stracisz oko jak ci je wybije lub poparzy rozrzażony
odprysk węgla.





Adam Płaszczyca

Posted: 10 Lut 2010 17:12:43




Widać, Jacusiu, że się normy skończyły i trza by było ruszyć główką, a nie
tylko copy&paste, a tu w główce pusto, więc trza pozory robić.

No właśnie i dlatego cały czas jesteś pozorantem, który nie ma w du....
wiedzę zamiast w głowie tak samo jak i normy.

Oczywiście, oczywiście. Ty piszesz, że się woda na tlen i wodór rozłoży, a
ja Ci tłumaczę dlaczego się tak nie stanie.
Wiesz, w szklance wody którą pijesz też woda się rozkłąda na wodór i jon
OH. A jakoś nie wybucha. Może zrozumiesz kiedyś dlaczego.



Adam Płaszczyca

Posted: 10 Lut 2010 17:15:18




Tak, oczywiście. Nastąpi rozpad. A Ty wiesz jaką trzeba temperaturę
osiągnąć i dlaczego w skali makro tego rozpadu nei zauważysz?

Nie zauważysz, bo stracisz oko jak ci je wybije lub poparzy rozrzażony
odprysk węgla.

Tak, oczywiście. A wodór z hydrolizy też Ci zagraża :D Tak samo.




Plumpi

Posted: 10 Lut 2010 20:28:07




Widać, Jacusiu, że się normy skończyły i trza by było ruszyć główką, a
nie
tylko copy&paste, a tu w główce pusto, więc trza pozory robić.

No właśnie i dlatego cały czas jesteś pozorantem, który nie ma w du....
wiedzę zamiast w głowie tak samo jak i normy.

Oczywiście, oczywiście. Ty piszesz, że się woda na tlen i wodór rozłoży, a
ja Ci tłumaczę dlaczego się tak nie stanie.
Wiesz, w szklance wody którą pijesz też woda się rozkłąda na wodór i jon
OH. A jakoś nie wybucha. Może zrozumiesz kiedyś dlaczego.

Ja ci piszę o zagrożeniach, które są realne przy użytkowaniu kotłów oraz o
tym, że twoje metody gaszenia kotła retortowego są "o kant d... ...."

Co ma z tym wspólnego szklanaka z wodą ?
Co ma z tym wspólnego hydroliza ?
Co ma z tym wspólnego akcja gaśnicza prowadzona przez wyszkolonych i
odpowiednio przygotowanych oraz zabezpieczonych strażaków ?
Co ma z tym wspólnego, że widziałeś dom, który spłonął od pieca ?

Wymyślasz idiotyczne porównania, które mają sie nijak do opisywanych przeze
mnie niebezpieczeństw, a niewygodne ci pytania po prostu pomijasz i
pozostawiasz bez odpowiedzi.
Robisz to tylko dlatego, bo nie umiesz się przyznać do błędu i nie potrafisz
przyznać innym racji.

Dalsza dyskusja na ten temat jest bezsensowna. Chcesz to sobie samemu
zalewaj kotły oraz piwnicę wodą, tylko nie lansuj takich bzdurnych metod
publicznie, bo jeszcze ktoś ci uwierzy i sobie zrobi krzywdę.
Alew taki sposób gaszenia kotłów niesie z sobą poważne zagrożenie utraty
zdrowia, a nawet życia, nie wspominając już o szkodach materialnych.
Powtarzam ci jeszcze raz. Nie tędy droga. Najczęściej takie kotły nie
wymagają gaszenia, ale tylko i wyłacznie wyłaczenia

Wypowiadaj sie tylko w tych tematach, w których masz coś do powiedzenia i
zostaw inne sprawy fachowcom, którzy mają o tym pojęcie oraz wieloletnie
doświadczenie.





Plumpi

Posted: 10 Lut 2010 20:30:41




a tak BTW co polecacie jako "emergency gasidło" w przypadku zagotowania
wody,

Przede wszystkim zamknąć dopływ powietrza, żeby przerwać spalanie.
Jezeli już trzeba gasić to piasek, sól kuchenna, kilka cegieł szamotowych
lub nawet zwykłych kamieni, które się kładzie przyduszając palące się
drewno, ewentualnie delikatnie skrapiać wodą uważając przy tym, żeby się nie
poparzyć, a najlepiej schładzacz, który odbierze ciepło.

Tylko zaraz się tu odezwie Płaszczyca, że dopiero co pisałem, że nie wodą.
Nie wodą - kocioł z palnikiem retortowym. W kominku zasadniczo nie ma sie co
uszkodzić pod wpływem szoku termicznego, a sam proces spalania przebbiega w
niższej temperaturze płomienia. Poza tym nie proponuję zalewania wodą tylko
skrapiania drewna.

czy też pożaru komina, przy kominku z płaszczem i
zwyklym (opalanym drewnem), bo trzymanie wiader z piaskiem w salonie
raczej odpada :-)

Tutaj najlepiej pomaga odmówienie kilku zdrowasiek bo tyle mniej więcej trwa
taki pożar :)
Problemem nie jest sam pożar komina, lecz pożar domu np. dachu czy też pożar
pomieszczeń, kiedy popęka komin i wydostanie się z niego żar na mieszkanie.
A najlepsza na taki pożar jest profilaktyka tj. używanie dobrego paliwa
(drewno liściaste), częste czyszczenie komina, używanie specjalnych soli
zapobiegających osadzaniu się sadzy, a ponadto zapewnienie dobrego spalania.

a może taki wynalazek: http://www.kulagasnicza.pl/
wrzucam do kominka, zamykam i po sprawie...

Nie wiem, nie miałem do czynienia.





Adam Płaszczyca

Posted: 10 Lut 2010 21:27:01




Oczywiście, oczywiście. Ty piszesz, że się woda na tlen i wodór rozłoży, a
ja Ci tłumaczę dlaczego się tak nie stanie.
Wiesz, w szklance wody którą pijesz też woda się rozkłąda na wodór i jon
OH. A jakoś nie wybucha. Może zrozumiesz kiedyś dlaczego.

Ja ci piszę o zagrożeniach, które są realne przy użytkowaniu kotłów oraz o
tym, że twoje metody gaszenia kotła retortowego są "o kant d... ...."


Ty piszesz o pierdołach, które się lęgną w twym czerepie na skutek Twojej
ignorancji, nic więcej.

Co ma z tym wspólnego szklanaka z wodą ?
Występuje w niej rozłożenie wody na wodór i jon -OH


Co ma z tym wspólnego hydroliza ?
Jest również rozkładem wody, jak piroliza.


Co ma z tym wspólnego akcja gaśnicza prowadzona przez wyszkolonych i
odpowiednio przygotowanych oraz zabezpieczonych strażaków ?

Polega na zalewaniu płonącego węgla wodą. Nie wykształceniem lub
przygotowaniem, ani zabezpieczeniem. Wodą.

Co ma z tym wspólnego, że widziałeś dom, który spłonął od pieca ?

Ano tyle, że tak samo, jak w wypadku hydrolizy, tak samo w wypadku pirolizy
stanie się dokładnie to samo - NIC.
A nie stanie się nic, bo temperatura przy której następuje piroliza wody
jest wyższa od zapłonu wodoru w tlenie.
Po prostu - woda poddana pirolizie zamienia się w mieszankę pary wodnej,
wodoru i tlenu, tyle, że natychmiast wodór i tlen się łączą ze sobą, a co
więcej - bilans energetyczny takowego działania jest zerowy.
Nie ma możliwości, żeby w wyniku pirolizy powstały nawet małe, zauważalne
koncentracje wodoru.
Identycznie, jak w szklance wody.

Alew taki sposób gaszenia kotłów niesie z sobą poważne zagrożenie utraty
zdrowia, a nawet życia, nie wspominając już o szkodach materialnych.

Tak, oczywiście.

Powtarzam ci jeszcze raz. Nie tędy droga. Najczęściej takie kotły nie
wymagają gaszenia, ale tylko i wyłacznie wyłaczenia

A domy potem nie wymagają odmalowania, tylko odbudowania.




William Bonawentura

Posted: 11 Lut 2010 16:35:27



DQpVv3l0a293bmlrICJQbHVtcGkiIDxwbHVtcGl4QG9uZXQucGw+IG5hcGlzYbMgdyB3aWFkb21v
tmNpIG5ld3M6aGt2NTFtJG1ndCQxQG5ld3Mub25ldC5wbC4uLg0KPg0KPj4gY3p5IHRlvyBwb79h
cnUga29taW5hLCBwcnp5IGtvbWlua3UgeiBws2FzemN6ZW0gaQ0KPiANCj4gVHV0YWogbmFqbGVw
aWVqIHBvbWFnYSBvZG3zd2llbmllIGtpbGt1IHpkcm93YXNpZWsgYm8gdHlsZSBtbmllaiB3aepj
ZWogdHJ3YSANCj4gdGFraSBwb79hciA6KQ0KDQpObyBuaWUgd2llbS4gVyB6bmFueW0gbWkgcHJ6
eXBhZGt1IHBvv2FyIGtvbWluYSB0cndhsyBva2+zbyAxMmggaSBrb2xlam5lIDI0aCBqZWdvIHd5
c3R1ZHplbmllLg==





Plumpi

Posted: 11 Lut 2010 18:26:42




Tutaj najlepiej pomaga odmówienie kilku zdrowasiek bo tyle mniej więcej
trwa
taki pożar :)

No nie wiem. W znanym mi przypadku pożar komina trwał około 12h i kolejne
24h jego wystudzenie.

Bo to zależy jak duży komin i ile zgromadzonej sadzy. Ponadto zależy też
jakie zostaną zastosowane środki w trakcie takiego pożaru.
Najogólniej mówiąc jeżeli komin jest w miarę systematycznie czyszczony to
czasami potrafią się zgromadzić i zapalić niewielkie ilości sadzy i to
faktycznie trwa krótko. Pożar przez 12 godzin to może się wydarzyć tylko i
wyłącznie u ludzi, którzy całkowicie lekceważą czyszczenie komina. Ale
jeżeli już do niego dojdzie to trzeba jak najszybciej wygasić poprzez
wyjęcie żaru z kominka, zasypanie go piaskiem, solą lub zalanie wodą. Dostęp
powietrza do komina trzeba ograniczyć poprzez zamknięcie kominka, szybra lub
ograniczyć cug kominowy przykrywając komin od góry siatką kominową lub
częściowo przysłaniając kocem ognioodpornym i po prostu czekać, aż się
wszystko wypali. Wtedy taki pożar może trwać nawet całymi godzinami.
Zasadniczo nie ma potrzeby gaszenia takiego pożaru o ile komin jest dobry i
jest szczelny, bo to sadza się wypali i p[ożar sam ustąpi. Jeżeli jednak
komin nie jest szczelny i zaczyna się w nim chajcować to można użyć piasku
lub soli i od razu dzwonić po straż pożarną, bo duszenie tego komina
spowoduje więcej szkód - np. pożar domu, zaczadzenie lub rozsadzenie komina.
W żadnym wypadku nie wolno używać wody do gaszenia komina.





Plumpi

Posted: 11 Lut 2010 18:29:52




Bo to zależy jak duży komin i ile zgromadzonej sadzy. Ponadto zależy też
jakie zostaną zastosowane środki w trakcie takiego pożaru.
Najogólniej mówiąc jeżeli komin jest w miarę systematycznie czyszczony to
czasami potrafią się zgromadzić i zapalić niewielkie ilości sadzy i to
faktycznie trwa krótko. Pożar przez 12 godzin to może się wydarzyć tylko i
wyłącznie u ludzi, którzy całkowicie lekceważą czyszczenie komina. Ale
jeżeli już do niego dojdzie to trzeba jak najszybciej wygasić poprzez
wyjęcie żaru z kominka, zasypanie go piaskiem, solą lub zalanie wodą.
Dostęp powietrza do komina trzeba ograniczyć poprzez zamknięcie kominka,
szybra lub ograniczyć cug kominowy przykrywając komin od góry siatką
kominową lub częściowo przysłaniając kocem ognioodpornym i po prostu
czekać, aż się wszystko wypali. Wtedy taki pożar może trwać nawet całymi
godzinami. Zasadniczo nie ma potrzeby gaszenia takiego pożaru o ile komin
jest dobry i jest szczelny, bo to sadza się wypali i p[ożar sam ustąpi.
Jeżeli jednak komin nie jest szczelny i zaczyna się w nim chajcować to
można użyć piasku lub soli i od razu dzwonić po straż pożarną, bo duszenie
tego komina spowoduje więcej szkód - np. pożar domu, zaczadzenie lub
rozsadzenie komina. W żadnym wypadku nie wolno używać wody do gaszenia
komina.

P.S.
Zapomniałem dodać. Wezwana straż pożarna poradzi sobie z tym problemem
nieodpłatnie, ale z całą pewności wlepi mandat jeżeli nie będzie
potwierdzeń, ze były przeprowadzane przeglądy kominiarskie, które przecież
są obowiązkowe.





<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 .
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Czas ładowania strony (sek.): 0.807
miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności
cytaty znanych ludzi + elektronika + samochodody + motoryzacja + graf + etna