| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Elektryczne wyciagarki do samochodów terenowych.
Numizmatyczna kolekcja - polska moneta. Części samochodowe w Internetowej Giełdzie części zamiennych. |
| Zobacz: / Ogród 2006 / Oleander |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Paweł bez Daru
|
Posted: 29 Sty 2006 03:03:01 Uprawiam oleandra pokojowo (nie ogrodowo). Niestety, mój oleander jest w nastroju bojowym i współpracować nie chce, tylko robi wbrew. Dlatego zwracam się z gorącą prośbą o pomoc. Jeśli ktoś może udzielić mi wskazówek dotyczących życia i obyczajów wspomnianej rośliny, a także sposobów postępowania w sytuacjach konfliktowych, zaskarbi sobie moją dozgonną wdzięczność. Dlaczego akurat oleander? Otóż jest on jednym z licznych przedstawicieli świata roślin, którego otrzymałem w prezencie, z tej, czy innej okazji, jako tak zwany "kwiatek okolicznościowy". Niektórzy ludzie, bowiem, parci zapewne pędem do oryginalności, od czasu do czasu, zamiast tradycyjnego goździka, róży, tudzież tulipana postanawiają podarować bliźniemu swemu roślinę doniczkową, za nic sobie mając konsekwencje wynikające z tego zarówno dla obdarowanego, jak i dla wspomnianej rośliny. Nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że koegzystujemy ze sobą (ja i oleander) ok. trzech lat, podczas gdy przeżywalność innych postaci życia zielonego, otrzymanego w podobnych okolicznościach nie jest nawet warta wzmianki. Wzbudziło to mój niekłamany szacunek dla hartu ducha, wytrzymałości, i odporności na niekorzystne warunki zewnętrzne rośliny zwanej oleandrem, obudziło sumienie, i wywołało potrzebę niesienia pomocy w ciężkiej jego niedoli. Niestety dobre chęci nie poparte gruntowną wiedzą teoretyczną i praktyczną zdadzą się na nic. Stąd moja prośba o pomoc. Na czym polegają problemy? 1) Roślina rozrasta się nierównomiernie. Na poszczególnych gałęziach jednego roku wyrastają duże gęsto osadzone liście, a następnego krótkie, rzadkie i rachityczne, i na zmianę. Te krótkie bardzo szybko uschły i odpadły powodując powstanie, mniej więcej w połowie długości, licznych łysin, co wygląda dziwacznie. 2) Kilka dni temu roślina dostała parcia na rozrost wzwyż (dlaczego akurat w styczniu???). Zważywszy, że osiągnęła już wysokość 2,5 m, dalszy wzrost grozi przebiciem się do sąsiada z góry. Tym razem wypadła kolej na długą łodygę i krótkie liście, co nie wróży najlepiej. Mawiają, że w takich przypadkach należy roślinę przyciąć. Ponieważ jednak takie postępowanie wydało mi się zbyt brutalne, a także nie byłem pewny jak oleander na to zareaguje, postanowiłem zaeksperymentować na jednym z pędów. Obciąłem wierzchołek. Reakcja była natychmiastowa. Prawie wszystkie liście na tej odnodze odpadły a na ich miejscu pojawiły się zielone wypustki świadczące o tym, że parcie na rozrost nie było jedynie chwilowym kaprysem. Jednakże taki wygląd (kępka liści u góry i długa łodyga pokryta licznymi zielonymi wypustkami) nie przedstawia się zbyt atrakcyjnie. Co z tym zrobić? Rośnie z szybkością ok. 1 cm na dobę. Przyciąć wszystko? W którym miejscu? 3) Stosunek wysokości rośliny do średnicy doniczki przedstawia się nader niekorzystnie. Zastanowiwszy się nad tym głębięj, zacząłem nawet powątpiewać w fundamentalne prawa fizyki, a wyobraźnia zaczęła mi podsuwać przeżycia Diogenesa w beczce i Szymona Słupnika. Kupiłem nawet wielką donicę, ale nie mam pojęcia jakiej ziemi do tego użyć. Nie wiem też, czy jest to odpowiednia pora do takiej operacji. 4) Zważywszy powyższe, nie budzi zdziwienia, że oleander ani razu nie zakwitł. Pomijam krótki okres, w którym nieopatrznie dostał się w moje niegodne ręce, dzięki czemu w ogóle wiem jak kwitnie oleander. Pomóżcie! Obiecuję, że już nigdy więcej nie będę katował żadnej rośliny. Pozdrawiam, PbD |
| Basia Kulesz
|
Posted: 29 Sty 2006 09:00:11 1) Roślina rozrasta się nierównomiernie. Na poszczególnych gałęziach jednego roku wyrastają duże gęsto osadzone liście, a następnego krótkie, rzadkie i
rachityczne, i na zmianę. 2) Kilka dni temu roślina dostała parcia na rozrost wzwyż (dlaczego akurat
w styczniu???). Zważywszy, że osiągnęła już wysokość 2,5 m, dalszy wzrost
grozi przebiciem się do sąsiada z góry. Co z tym zrobić? Rośnie z szybkością ok. 1 cm na dobę. Przyciąć wszystko? W którym miejscu?
3) Stosunek wysokości rośliny do średnicy doniczki przedstawia się nader niekorzystnie. Zastanowiwszy się nad tym głębięj, zacząłem nawet powątpiewać w fundamentalne prawa fizyki, a wyobraźnia zaczęła mi podsuwać przeżycia
Diogenesa w beczce i Szymona Słupnika. Kupiłem nawet wielką donicę, ale nie mam pojęcia jakiej ziemi do tego użyć. Nie wiem też, czy jest to
odpowiednia pora do takiej operacji.
Problem nr 1 - miejsce zimowania. Ogrzewany pokój? stanowczo lepsza jest zimna piwnica. Co najwyżej parę stopni powyżej zera, żeby roślina po prostu przeszła w stan spoczynku (zobacz posty trochę niżej). Oleander nie jest typową rośliną doniczkową. W kwietniu można ją od razu wynieść na balkon. I jeśli nie ma resztek pąków kwiatowych z poprzedniego sezonu, to przyciąć. Problem nr 2 - nadmierne rośnięcie. Za ciepło. I nigdy nie przycinałeś.Widziałam takie zimowane rośliny - owszem, pień, parę gałęzi, parę listków wyłącznie na czubkach. Przycinać! Radykalnie. O połowę u Ciebie co najmniej. Skoro i tak nie kwitnie...Tylko ostrożnie, roślina jest silnie trująca. Problem nr 3 - przyciąć. Przesadzić w lutym. Ziemia uniwersalna, porządny drenaż na dno (żwir albo keramzyt albo potłuczone skorupy gliniane albo styropian pokruszony w ostateczności). Problem nr 4 - nie możesz znaleźć chłodniejszego miejsca? Pozdrawiam, Basia. |
| Marta Góra
|
Posted: 29 Sty 2006 10:41:52 Problem nr 1 - miejsce zimowania. Ogrzewany pokój? stanowczo lepsza jest zimna piwnica. Co najwyżej parę stopni powyżej zera, żeby roślina po prostu przeszła w stan spoczynku (zobacz posty trochę niżej). Wiele lat temu męczyłam się z oleandrem, podobnie jak autor(ka) tematu. Zrozumiałam, że nie nadaje się on do blokowego mieszkania dopiero gdy zobaczyłam oleandry w naturze. Roślina powędrowała do kogoś innego, zimuje w miarę jasnej i chłodnej piwnicy, wiosną wynoszona na taras. Rozumiem sentyment, ale jeśli nie ma się odpowiednich warunków to szkoda zachodu. Pozdrawiam Marta z problemem olbrzymiej, sentymentalnej difenbachii |
| Teresa
|
Posted: 29 Sty 2006 12:15:56 Problem nr 4 - nie możesz znaleźć chłodniejszego miejsca? Mój stoi w chłodnym i myślę że ma się dobrze. Jeden problem! Wstawiłam go jesienią do piwnicy z pąkami kwiatowymi, zakwitną ? czy obciąć? Pozdrawiam TeresaR -- |
| Maria Maciąg
|
Posted: 29 Sty 2006 13:29:10 Jeden problem!
Wstawiłam go jesienią do piwnicy z pąkami kwiatowymi, zakwitną ? czy obciąć? Jeśli nie są suche, to zakwitną. U mnie często tak zostają zawiązki na zimę , a kwiaty rozkwitają wiosną. Z pozdrowieniami, Maria |
| Teresa
|
Posted: 29 Sty 2006 13:51:20 Jeden problem!
Wstawiłam go jesienią do piwnicy z pąkami kwiatowymi, zakwitną ? czy obciąć? Jeśli nie są suche, to zakwitną. U mnie często tak zostają zawiązki na zimę , a kwiaty rozkwitają wiosną. To mnie pocieszyłaś Mario , Nie są suche, będą wcześnie kwiaty:-) Właśnie wyjełam begonie, mam zamiar już wsadzić do doniczek dla podpędzenia. Odwilż :-) czuć już wiosnę :-) Pozdrawiam TeresaR |
| Miłka
|
Posted: 29 Sty 2006 14:18:32 Rozumiem sentyment, ale jeśli nie ma się odpowiednich warunków to szkoda
zachodu. Ja myślę ze nasz gość na razie nie wie jak się z oleandrem obchodzić w zimowej porze, ale jeśli zastosuje się do rad Basi to prędzej czy później wyhoduje taki oto okaz :-) http://fotogalerie.pl/fotka/2441871106407955628 Serdecznie Miłka PS.: Te przyrosty od korzeni to efekt przycięcia !!! |
| skryba
|
Posted: 29 Sty 2006 14:30:01 Ja myślę ze nasz gość na razie nie wie jak się z oleandrem obchodzić w zimowej porze, ale jeśli zastosuje się do rad Basi to prędzej czy
później wyhoduje taki oto okaz :-)
http://fotogalerie.pl/fotka/2441871106407955628 Serdecznie Miłka PS.: Te przyrosty od korzeni to efekt przycięcia !!! Musiałby to wygonione krzaczysko przyciąć więcej niż 50 procent. :-) Pozdrawiam pogodnie skryba |
| Miłka
|
Posted: 29 Sty 2006 15:05:08 Musiałby to wygonione krzaczysko przyciąć więcej niż 50 procent.
:-) Pozdrawiam pogodnie skryba Zapewne tak. Nie wiem czy ja dobrze robię ale w przypadku roślin których donice nabierają astronomicznych rozmiarów przy przesadzaniu wycinam klinowato kawałki korzeni. Często też obcinam nożem splecione korzenie (cieniuję) i proporcjonalnie cześć nadziemną. Serdecznie Miłka |
| skryba
|
Posted: 29 Sty 2006 15:43:49 Musiałby to wygonione krzaczysko przyciąć więcej niż 50 procent.
Zapewne tak. Nie wiem czy ja dobrze robię ale w przypadku roślin których donice nabierają astronomicznych rozmiarów przy przesadzaniu wycinam
klinowato kawałki korzeni. Często też obcinam nożem splecione korzenie
(cieniuję) i zmniejszam proporcjonalnie cześć nadziemną.
Serdecznie Miłka Nic bardziej racjonalnego chyba zrobić nie można jeśli nie ma się możliwości przestrzennych by pozwolić roślinie na silny rozrost (balkon, taras). Co 2-3 lata przed wiosennym wyniesieniem oleandra na balkon wybijam bryłę korzeniową oleandra z donicy, przycinam korzenie o około 1 cm po obwodzie bryły i sadzę ponownie do tej samej donicy dodając uprzednio nowej ziemi. Co 5-6 lat zmieniam donicę na tylko troszeczkę większą od poprzedniej. Roślinę mocno przycinam każdego roku po kwitnieniu (zazwyczaj w listopadzie przed pierwszymi przymrozkami przygruntowymi), tuż przed zniesieniem do widnej piwnicy i przechowuję w temp 4-8°C aż do wiosny ograniczając podlewanie do niezbędnego minimum. Temperatura w piwnicy spada czasami nawet poniżej zera, ale oleander wytrzymuje takie krótkotrwałe spadki. W związku z przycinaniem nie pozostawiam nie rozwiniętych pąków. Oczywiście jako, że oleander lubi mieć _mokre stopy_ nigdy nie podlewam go od góry donicy. Podlewam wyłącznie do wysokiej i obszernej podstawki pod donicą. Latem potrafi _wypić_ nawet 3 litry wody na dobę. Widzę, że Twój oleander spędza sezon na zewnątrz domu. Jest zatem narażony na opady deszczu. Mam w związku z tym pytanie. Czy po deszczach nie gubi liści? Mnożyłaś już tą roślinę? Chciałbym skonfrontować Twoje doświadczenia z moimi. :-) Pozdrawiam pogodnie skryba |
| skryba
|
Posted: 29 Sty 2006 15:54:45 Właśnie wyjełam begonie, mam zamiar już wsadzić do doniczek dla podpędzenia. Odwilż :-) czuć już wiosnę :-) Pozdrawiam TeresaR Tereso. Mam gorącą prośbę. Czy zechciałabyś z łaski swej założyć oddzielny wątek poświęcony begoniom? Interesują mnie te roślinki bardzo w związku z niedawnymi zakupami, a poszukiwanie wiedzy o begoniach w wątku _oleander_ mogłoby być uciążliwe dla wielu zainteresowanych. :-) Odwilży Tobie zazdroszczę bo u mnie ciągle jeszcze zima trzyma. Niemniej jednak wiedzy _begoniowej_ ciekaw jestem. Sikorki na gałązkach świergolą, że wiosna będzie wczesna i bardzo ciepła, zatem podpędzenie begoni może być dla nich bardzo pozytywne. :-) Pozdrawiam pogodnie skryba |
| Teresa
|
Posted: 29 Sty 2006 17:05:37 Tereso. Mam gorącą prośbę. Czy zechciałabyś z łaski swej założyć
oddzielny wątek poświęcony begoniom? Interesują mnie te roślinki bardzo w związku z niedawnymi zakupami, a poszukiwanie wiedzy o begoniach w wątku _oleander_ mogłoby być uciążliwe dla wielu zainteresowanych. To było tylko takie małe wtrącenie odnośnie wiosny ,że już coś rusza(u mnie) ku niej:-) Odwilży Tobie zazdroszczę bo u mnie ciągle jeszcze zima trzyma. Niemniej jednak wiedzy _begoniowej_ ciekaw jestem. Sikorki na
gałązkach świergolą, że wiosna będzie wczesna i bardzo ciepła, zatem podpędzenie begoni może być dla nich bardzo pozytywne. Może inni mają więcej doświadczenia,pytaj:-) Oby do wiosny :-) z pozdrowieniami TeresaR |
| Maria Maciąg
|
Posted: 29 Sty 2006 17:11:43 Właśnie wyjełam begonie,
mam zamiar już wsadzić do doniczek dla podpędzenia. Odwilż :-) czuć już wiosnę :-) Teraz to mi przypomniałaś, że muszę obejrzeć swoje gloriozy :-). Mam ich sporo. Begonii bulwiastych już nie trzymam, chociaż kiedyś miałam całą kolekcję. Ciągła walka z mączniakiem ostatecznie mnie do nich zniechęciła. Z pozdrowieniami, Maria |
| Teresa
|
Posted: 29 Sty 2006 17:46:25 Teraz to mi przypomniałaś, że muszę obejrzeć swoje gloriozy :-). Mam
ich sporo. Begonii bulwiastych już nie trzymam, chociaż kiedyś miałam całą kolekcję. Ciągła walka z mączniakiem ostatecznie mnie do nich zniechęciła. Jakoś nie mam kłopotu z mączniakiem. Lubie je bo zajmują mało miejsca w piwnicy i są łatwe do przechowania. W donicach za to bukiet kwiatów( mowa o zwisających):-) Pozdrawiam TeresaR |
| Marta Góra
|
Posted: 29 Sty 2006 19:40:58 Mnożyłaś już tą roślinę? Chciałbym skonfrontować Twoje doświadczenia z
moimi. Pytanie było do Miłki, ale:) Ja mnożyłam. Bez trudu ukorzenia się z gałązek półzdrewniałych (ja to robiłam w sierpniu). Bez ukorzeniacza i odprawiania czarów efekt był znakomity. Możliwe, ze było to szczęście początkującego ogrodnika. Pozdrawiam Marta |
| Teresa
|
Posted: 29 Sty 2006 19:58:48 Mnożyłaś już tą roślinę? Chciałbym skonfrontować Twoje doświadczenia z
moimi. Pytanie było do Miłki, ale:) Ja mnożyłam. Bez trudu ukorzenia się z gałązek półzdrewniałych (ja to robiłam w sierpniu). Bez ukorzeniacza i odprawiania czarów efekt był znakomity. Możliwe, ze było to szczęście początkującego ogrodnika. Można też w ciemnym pojemniku z wodą . Wiosną :-) Pozdrawiam TeresaR http://tabaza.sapijaszko.net/ |
| Miłka
|
Posted: 29 Sty 2006 21:47:15 Mnożyłaś już tą roślinę? Chciałbym skonfrontować Twoje doświadczenia z
moimi. Pytanie było do Miłki, ale:) Ja mnożyłam. Bez trudu ukorzenia się z gałązek półzdrewniałych (ja to robiłam w sierpniu). Bez ukorzeniacza i odprawiania czarów efekt był znakomity. Możliwe, ze było to szczęście początkującego ogrodnika. Można też w ciemnym pojemniku z wodą . Wiosną :-) Więc odpowiadam ostatnia ... Nie mnożę bo jestem na to za leniwa, niekonsekwentna i szkoda mi czasu, wolę poleżeć w cieniu w sadzie i podglądać jak ptaki piją wodę z kapiącego kranu ;-) Serdecznie Miłka |
| Barbara Miącz
|
Posted: 30 Sty 2006 11:05:16 Użytkownik Miłka napisał: Rozumiem sentyment, ale jeśli nie ma się odpowiednich warunków to szkoda
zachodu. Ja myślę ze nasz gość na razie nie wie jak się z oleandrem obchodzić w zimowej porze, ale jeśli zastosuje się do rad Basi to prędzej czy później wyhoduje taki oto okaz :-) Niektórym to rośnie ! A ja w sierpniu wetknęłam do doniczki wysępiony badylek. I mam nadzieje, bo nie rośnie ale i nie padł. Zimnej piwnicy nie mam , za to mam zimne okno w kuchni. Tylko że i tam coraz mniej miejsca :-( Pozdrawiam, Barbara |
| skryba
|
Posted: 30 Sty 2006 11:37:31 Mnożyłaś już tą roślinę? Chciałbym skonfrontować Twoje doświadczenia z moimi.
Pytanie było do Miłki, ale:) Ja mnożyłam. Bez trudu ukorzenia się z gałązek półzdrewniałych (ja to robiłam w sierpniu). Bez ukorzeniacza i odprawiania czarów efekt był
znakomity. Możliwe, ze było to szczęście początkującego ogrodnika. Pozdrawiam Marta Pisząc o konfrontacji doświadczeń chciałem przypomnieć moją próbę: 0567 Na wiosnę wystawiłem pięknie ukorzenioną (wbrew przypuszczeniom Krzysztofa M.) sadzonkę na balkon. Sadzonka zaszalała i zakwitła w maju. Drugi raz zawiązała pąki w październiku ale nie zdążyły się w pełni rozwinąć bo nastały chłody. Zimuje w piwnicy w warunkach wcześniej opisanych. Zatem nie trzeba czarów by mnożyć oleandra a swoją drogą szczęście oczywiście zawsze potrzebne ludziom grzebiącym w ziemi. :-) Pozdrawiam pogodnie skryba |
| skryba
|
Posted: 30 Sty 2006 11:38:47 Mnożyłaś już tą roślinę? Chciałbym skonfrontować Twoje doświadczenia z moimi.
Pytanie było do Miłki, ale:) Ja mnożyłam. Bez trudu ukorzenia się z gałązek półzdrewniałych (ja to robiłam w sierpniu). Bez ukorzeniacza i odprawiania czarów efekt
był znakomity. Możliwe, ze było to szczęście początkującego ogrodnika.
Można też w ciemnym pojemniku z wodą . Wiosną :-) Pozdrawiam TeresaR Przed laty też tak z sukcesem robiłem. :-) Pozdrawiam pogodnie skryba |
| skryba
|
Posted: 30 Sty 2006 11:42:02 Mnożyłaś już tą roślinę? Chciałbym skonfrontować Twoje
doświadczenia z moimi.
Pytanie było do Miłki, ale:) Ja mnożyłam. Bez trudu ukorzenia się z gałązek półzdrewniałych (ja to robiłam w sierpniu). Bez ukorzeniacza i odprawiania czarów efekt
był znakomity. Możliwe, ze było to szczęście początkującego
ogrodnika. Można też w ciemnym pojemniku z wodą . Wiosną :-) Więc odpowiadam ostatnia ... Nie mnożę bo jestem na to za leniwa, niekonsekwentna i szkoda mi czasu, wolę poleżeć w cieniu w sadzie i podglądać jak ptaki piją wodę z
kapiącego kranu ;-)
Serdecznie Miłka Nooo baaaa. Każdy lubi poleniuchować ale w drugiej połowie listopada raczej nie leżę w cieniu drzew na działce. :-) Pozdrawiam pogodnie skryba |
| Jerzy Nowak
|
Posted: 30 Sty 2006 11:46:53 Uprawiam oleandra pokojowo (nie ogrodowo). [...]
Radziłbym ci się zastanowić nad posiadaniem takowego w mieszkaniu/biurze. Nie chcę wszczynać boju, ale lepiej jest unikać trujących roślin w małym pomieszczeniu. pozdr. Jerzy |
| Barbara Miącz
|
Posted: 30 Sty 2006 12:00:38 Użytkownik skryba napisał: Pisząc o konfrontacji doświadczeń chciałem przypomnieć moją próbę:
0567 Na wiosnę wystawiłem pięknie ukorzenioną (wbrew przypuszczeniom Krzysztofa M.) sadzonkę na balkon. Sadzonka zaszalała i zakwitła w maju. To może i moja tak zrobi ? :-) Podbudowałeś mnie. Pozdrawiam, Barbara |
| skryba
|
Posted: 30 Sty 2006 12:03:36 Użytkownik skryba napisał:
Pisząc o konfrontacji doświadczeń chciałem przypomnieć moją próbę: 0567
Na wiosnę wystawiłem pięknie ukorzenioną (wbrew przypuszczeniom Krzysztofa M.) sadzonkę na balkon. Sadzonka zaszalała i zakwitła w maju. To może i moja tak zrobi ? :-) Podbudowałeś mnie. Pozdrawiam, Barbara Powodzenia. Pamiętaj jednak o podlewaniu od dołu. :-) Pozdrawiam pogodnie skryba |
| Dirko
|
Posted: 30 Sty 2006 12:01:53 Nooo baaaa. Każdy lubi poleniuchować ale... :-) Hejka. ... wypada ciąć posty, stary leniu. ;-) Pozdrawiam parenetycznie Ja...cki |
| skryba
|
Posted: 30 Sty 2006 12:05:33 Uprawiam oleandra pokojowo (nie ogrodowo). [...] Radziłbym ci się zastanowić nad posiadaniem takowego w mieszkaniu/biurze. Nie chcę wszczynać boju, ale lepiej jest unikać trujących roślin w
małym pomieszczeniu.
pozdr. Jerzy |
| skryba
|
Posted: 30 Sty 2006 12:07:51 Uprawiam oleandra pokojowo (nie ogrodowo). [...] Radziłbym ci się zastanowić nad posiadaniem takowego w mieszkaniu/biurze. Nie chcę wszczynać boju, ale lepiej jest unikać trujących roślin w
małym pomieszczeniu.
pozdr. Jerzy Nie uprawia się oleandra w celach konsumpcyjnych. Ale ostrożności oczywiście nigdy nie za wiele. Zwłaszcza przy małych dzieciach. :-) Pozdrawiam pogodnie skryba |
| Jerzy Nowak
|
Posted: 30 Sty 2006 12:29:48 Nooo baaaa. Każdy lubi poleniuchować ale...
:-) Hejka. ... wypada ciąć posty, stary leniu. ;-) Pozdrawiam parenetycznie Ja...cki Nakłaniasz nakłaniająco-perswazyjnie w formach: dyskursywnych czy też narracyjno-fabularnych. pozdr. uśmieszony Jerzy |
| Jerzy Nowak
|
Posted: 30 Sty 2006 12:35:29 [...] Nie uprawia się oleandra w celach konsumpcyjnych.
Ale ostrożności oczywiście nigdy nie za wiele. Zwłaszcza przy małych dzieciach. :-) Pozdrawiam pogodnie skryba Skrybo, moja mama prawie zawsze miała oleandra w domu, dzisiaj ma aparat tlenowy pod ręką. Innych przyczyn poza starością nie widzę. pozdr. Jerzy PS Miała jeszcze różę chińską, ale jej nieszkodliwość od dawien dawna jest mityczna. |
| Miłka
|
Posted: 30 Sty 2006 15:48:12 Nooo baaaa. Każdy lubi poleniuchować ale w drugiej połowie listopada
raczej nie leżę w cieniu drzew na działce. :-) Pozdrawiam pogodnie skryba No to się uwijam przy opadających liściach tudzież innych osłonach różaneczników. Ja lubię mnożyć łopatą ... ciach i już mam dwie rośliny ;-) Nie chce mi się zagłębiać co ciąć i kiedy żeby mieć dwa, wystarczy ze mam nabitą głowę pracą zawodową. Jeszcze raz wspomnę, ogród jest dla mnie a nie ja dla ogrodu !!! Serdecznie Miłka PS.: Gorzej bo mi kuflik choruje, dostał jakichś plam czerwonych na liściach :-( |
| . 1 . 2 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.640 miniBB.net © 2001-2008 Polityka Prywatności cytaty znanych ludzi + elektronika + samochodody + motoryzacja + graf |