dom
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °

Zobacz: / Budujemy - archiwum / Pęknięcie ściany przy nadwieszeniu
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
slawek9000

Posted: 9 Sty 2008 18:29:45




First of all: proszę niejakiego Ribbona, żeby nie pieprzył głupot,
jeśli się na czymś nie zna, bo wie on że gdzieś dzwonią, ale nie wie w
jakim kościele. A już opowiadanie dyrdymałów o przesuwających się
prętach pod wpływem ciepła wiązania to się nadaje do Archiwum X.

Co do topica:
1. projekt ogólnie marnie zrobiony - kto dzisiaj rysuje ręcznie !!!!,
nie są wyrzucone pręty i nie widać dokładnie jaki powinny mieć
kształt. Pręt górny (niestety, projektant nie podał jego numeru co
jest niezgodne z normą i dobrym zwyczajem) z przekroju D z lewej
strony ma hak prosty, z prawej - nie wiadomo, czy ma. Ten hak prosty
nie został wykonany na budowie, a czy z prawej strony (wspornika)
wykonano hak nie widać. Prawidłowo (zakładając, że strop został
prawidłowo policzony, ale tak na oko widać że nie ma rażących błędów)
powinno być tak, że ten pręt ma od strony stropu hak , a od strony
wspornika pętlę, zawiniętą pod spód. Nie wiem, czy to jest zrozumiałe,
coś takiego
_______________________
| ______|

powinno wyglądać.
o co chodzi: każdy pręt zbrojeniowy pracuje dopiero od miejsca jego
zakotwienia, które jest - to różnie się uważa, zależnie od klasy
betonu i innych uwarunkowań- od 35 do 50 średnic, czyli można przyjąć
że około 50-60 cm od końca pręt dopiero jest zakotwiony, a odcinek do
tego miejsca to tak jakby strop nie był zbrojony wcale. Danie takiej
pętli właśnie powoduje, że pręt jest zakotwiony od samej krawędzi
stropu.

2. Wykonawca trochę niekumaty, bo te belki poprzeczne do swobodnej
krawędzi wspornika, to potrzebne jak k**e majtki, zwłaszcza że nie
zostały wpuszczone w ściany na te 2 m, ale ucięte przy licu ściany
wewn. Podobnie, widać że nie dał haków od strony stropu, więc pewnie
też nie dał od strony wspornika, a to już duży błąd (haki od strony
stropu nie są obligatoryjne, zależnie od tego jak głęboko konstruktor
wpuścił pręty poza miejsce, gdzie są potrzebne- ale haki na końcu
wspornika to w zasadzie obligatoryjne)

3. konstruktor też taki mało dziamiący, bo jak widział że coś się
rysuje, powinien wezwać rzeczoznawcę i ustalić co należy działać, a
nie udawać że wszystko jest w porządku, bo rysy 1cm nie są w porządku
nijak.

4. co się stało- to by trza było rzeczoznawcę, ale tak na oko wygląda,
że podczas wyciągania stempli nastąpiło zerwanie przyczepności stali
do betonu od końcówek prętów #16, zwłaszcza że beton był jeszcze
młody. I chyba te 2 m od strony stropu to jest trochę mało, bo ciężka
ściana stoi na krawędzi stropu, ja bym dał zbrojenie prawie do
przeciwnej podpory, choć wtedy jakieś mniejsze, no ale to by trzeba
policzyć. Obecnie wytworzył się wtórny układ nośny, tzn. ściany
szczytowe zapracowały jako tarcze, i dzięki nim się trzyma ta cała
góra (stropodach i attyka), chociaż jeśli są to bloczki bez spoin
pionowych to praca tarczowa jest raczej słaba.

5. Co należy zrobić- generalnie dość trudno się wzmacnia konstrukcje
żelbetowe. Istnieje kilka możliwości, każda dość droga. Można nakleić
taśmy z włókien węglowych na strop z góry (kilka-kilkanaście tys. zł +
koszt odtworzenia warstw podłogi). Trzeba by było dokładnie rozeznać
czy problem dotyczy tylko miejsc przy ścianach, czy całego
wspornikowego stropu, w tym pierwszym przypadku byłoby dość łatwo
jakimś ukośnym ściągiem załatwić w ścianie. Niestety, wygląda to na
dość poważny problem i na grupie się nie uzyska raczej odpowiedzi,
sugeruję poszukać dobrego rzeczoznawcy od konstrukcji budowlanych.
pzdr





ribbon

Posted: 9 Sty 2008 19:00:02





First of all: proszę niejakiego Ribbona, żeby nie pieprzył głupot,
jeśli się na czymś nie zna, bo wie on że gdzieś dzwonią, ale nie wie w
jakim kościele. A już opowiadanie dyrdymałów o przesuwających się
prętach pod wpływem ciepła wiązania to się nadaje do Archiwum X.


Zalewajac zbrojenie zimnym betonem powodujesz jego skurczenie. Przy pretach
12 metrowych moze to spowodowac niezle odksztalcenie. Podczas hydratacji
beton jest wyraznie cieply i dt wynosi kilkadziesiat stopni. jesli uwazasz,
ze prety nie moga sie zaczac wyginac w palaki pod wplywem ciepla to jestes
taki sam budowlaniec jak ci co Tomkowi zbudowali dom :-)






ribbon

Posted: 9 Sty 2008 19:03:13



zreszta drut wiazalkowy jest miedzy innymi po to zeby to zjawisko
wyeliminowac lub zmniejszyc. Przeciez drut nie stanowi zadnej konstrukcyjnej
podpory. ma tylko trzymac stal podczas hydratacji.. wlasciwie pierwsze 3
doby gdzie juz sily nie beda tak wielkie i betton nie bedzie sie tak
poddawal






slawek9000

Posted: 9 Sty 2008 20:02:28




Zalewajac zbrojenie zimnym betonem powodujesz jego skurczenie. Przy pretach
12 metrowych moze to spowodowac niezle odksztalcenie. Podczas hydratacji
beton jest wyraznie cieply i dt wynosi kilkadziesiat stopni. jesli uwazasz,
ze prety nie moga sie zaczac wyginac w palaki pod wplywem ciepla to jestes
taki sam budowlaniec jak ci co Tomkowi zbudowali dom :-)

prosze Cie, przestań. Zaprojektowałem tyle obiektów ze stali i
betonu, że jakbyś chciał każdy co dzień obejrzeć, nie wiem czy rok by
Ci wystarczył.
To że zbudowałeś swój dom, nie znaczy że potrafisz budować. Może
sprawdziłbyś się jako projekt manager na budowie bo tam trzeba mieć
duże zdolności organizacyjne (chociaż nie jestem też tego taki pewien,
bo także pilnowanie kosztów jest podstawowym zadaniem PM a Tobie tak
średnio to wychodzi), ale projektowanie , kierowanie robotami
budowlanymi czy nadzór wymagają przede wszystkim solidnej wiedzy,
której nie posiadasz. Nie chce Ci tu wytykać niedostatki w wiedzy, bo
nie o to chodzi w tym wątku, ale na umiejętności wibrowania nie kończy
się budownictwo betonowe. Na marginesie, nie każdy beton się wibruje ,
a istnieją też mieszanki samozagęszczające. Ale to naprawdę nie takie
ważne, myślę że masz wiele ciekawego do opisania, i temu służy ta
grupa, natomiast wstrzymaj się z diagnozą konstrukcji, bo z tym to
najwięksi fachowcy mają sporo kłopotów.
pzdr




ribbon

Posted: 9 Sty 2008 20:13:06





Nie chce Ci tu wytykać niedostatki w wiedzy, bo
nie o to chodzi w tym wątku, ale na umiejętności wibrowania nie kończy
się budownictwo betonowe. Na marginesie, nie każdy beton się wibruje ,
a istnieją też mieszanki samozagęszczające. Ale to naprawdę nie takie
ważne, myślę że masz wiele ciekawego do opisania, i temu służy ta
grupa, natomiast wstrzymaj się z diagnozą konstrukcji, bo z tym to
najwięksi fachowcy mają sporo kłopotów.
pzdr

Ja budowlancem nie jestem i nie bylem ale ty jestes i pewnie jak tysiace
innych budowlancow zgrywasz sie ze jestes wszechwiedzacy, a jak inwestorzy
odwroca glowe to na nich nasrasz , jak wy wszyscy :-) Nienawidze was
budowlancy :-)
Mnie tez opowiadali o betonie samozageszczjacym i usilowali blysnac wiedza,
a jak pojechalem zarabiac na ta budowe to wsadzali mi noz w plecy. Ty jestes
taki sam, ja ciebie pierwszy nie atakowalem :-)

Moja diagnoza byla dokladnie taka jak twoja zanim ty napisales swojego
posta. Idz sie wyzyc na inwestorach i im cos zlosliwie spierdol :-)


LOL






Kudlaty

Posted: 9 Sty 2008 20:20:29




Ja budowlancem nie jestem i nie bylem ale ty jestes i pewnie jak tysiace
innych budowlancow zgrywasz sie ze jestes wszechwiedzacy, a jak inwestorzy
odwroca glowe to na nich nasrasz , jak wy wszyscy :-) Nienawidze was
budowlancy :-)

Trzeba zawsze mowic ze jest sie chirurgiem to maja lepszy repekt, i
wtedy tez trzeba dodac "Bede tak samo operowal was jak do mnie
traficie jak wy mi dom wybudujecie"

Mnie tez opowiadali o betonie samozageszczjacym i usilowali blysnac wiedza,
a jak pojechalem zarabiac na ta budowe to wsadzali mi noz w plecy. Ty jestes
taki sam, ja ciebie pierwszy nie atakowalem :-)

Rozne sa opinie na ten temat co do betony samozageszczajacego sie.
Prawda jest taka ze 99% budowli jest bez wibrowania.





ribbon

Posted: 9 Sty 2008 20:31:02





Rozne sa opinie na ten temat co do betony samozageszczajacego sie.
Prawda jest taka ze 99% budowli jest bez wibrowania.


Pewnie, ze nikt nie wibruje, nawet nie obstukuja juz, bo im sie nie chce.
Raz z braku wibratora uzywalem pneumatycznej wiertarki udarowej z
przecinakiem na koncu i przystawialem do szalunkow przez druga deske.

Raz bydlakom kupilem olej do szalunkow zeby go uzywali, ladny pozniej jest
betonik, szczegolnie na zewnatrz i nigdy go nie uzyli. Kupilem biala paste
to uszczelek jak montowali glowne rury od kanalizy to smarowali olejem
silnikowym pily motorowej. Pozniej nie mogli rozlaczyc tych rur bo uszczelki
spuchly. Kazalem wszystkie wymienic na nowe to mieli gnoje wielkie
pretensje, ze sie "wpierdalam".

Zreszta nawet budowlancy po studiach po BL-u to jest drugi sort ludzi.
Wystarczy zobaczyc twarze studentow ETI i Mechanika czy Budowlanki to czasem
jak pod barem z piwem :-)
Cos w tym jest. Wiesc gminna glosi, ze do budowlanki idzie ostatni sort.

Czlowiek naprawde chce cos pomagac innym i nie jest to powod zeby "uczony
budowlaniec" pouczal tych , ktorzy na wlasnek skorze przezyli to bagno i
uzeranie sie z takimi jak on.






slawek9000

Posted: 9 Sty 2008 20:34:14



1. bardzo sie mylisz, bo projektant a zwłaszcza konstrukcji to zawód
zaufania publicznego, i nie ma takiej opcji, żeby coś robić na złość
innym. W tym zawodzie nie ma na to miejsca, a do tego jak coś się
stanie (np. wykonawca się pomyli albo inwestor zmieni zdanie w trakcie
budowy) to trzeba znaleźć rozwiązanie, a nie obrażać się albo mówić
"to zburzcie i postawcie jeszcze raz", choć czasem bywa że to jedyne
wyjście.
2. budowlańcem stałeś się w momencie budowania własnego domu, bo to
jest sposób na życie a nie zawód :)
3. wiesz co, mam 37 lat i nie wierzę w garbate aniołki. Można trafić
na niesolidnego wykonawcę, nawet na dwóch. Ale jak ktoś trafia na
czterech pod rząd, to chyba pomyliła mu się budowa domu z planowaniem
lotów kosmicznych. Może przypatrz się krytycznie swoim wymaganiom,
roszczeniom jakie stawiałeś , albo stylem rozmów. Naprawdę, uwierz mi,
większośc wykonawców jakich znam to ciężko pracujący ludzie (w
odróżnieniu od developerów, ale nieważne) i chcą zarabiać na życie
swoją praca, a nie oszukiwać ludzi.
4. co do diagnozy - na pl.medycyna też udzielasz porad przez net ? :)

pzdr




ribbon

Posted: 9 Sty 2008 20:45:15





4. co do diagnozy - na pl.medycyna też udzielasz porad przez net ? :)

Nie na tym sie nie znam :-)

Co do ich ciezkiej pracy. Zgadza sie oni pracuja ciezko na zycie od zaplaty
do zaplaty ale przy tym nie ponosza zadnej odpowiedzialnosci, robia czasem
zlosliwosci albo z lenistwa nie robia czynnosci, ktorych pozniej nie widac,
bo zostaly pokryte betonem czy zamurowane sciana.

Doszlo do tego u mnie na budowie, ze kupilem im 2 aparaty cyfrowe
identyczne, takie najtansze jakie znalazlem starej generaci. jeden byl na
zapas jakby sie zepsul, rozladowal tamten. Kazalem robic zdjecia wszystkiego
co zamykaja, zalewaja. I wiesz, ze nie robili !!!!!!?
Pewnego dnia sie wkurwilem i kazalem zdjac kilka nadprozy nad drzwiami ot
tak tylko z powodu braku zdjec. I w jednym nadprozu byly prety, w pozostale
nie dali nic ot tak po prostu. Tlumaczyli sie, ze zepsula sie tarcza do
ciecia stali.

Wywalilem ich to mi sie odgrazali przez kolejne 2 miesiace






ribbon

Posted: 9 Sty 2008 20:49:09





A wlasnie... tego Tomka z odpadajacym nadwisem normalnie oszukali. Nie mieli
czym powyginac stali w oczka czy im sie nie chcialo. Wyginanie fi16 to nie
bulka z maslem szczegolnie takich malych oczek. I Tomkowi po prostu wsadzili
sztylet pod zebra.

To ze potrzasali zbrojeniem odksztalcajac je nienormalnie i pozniej zalali
to byla zbrodnia. Podczas wiazania betonu ta stal sobie powracala do
poprzedniego polozenia i sie odkleila od betonu.
To bylo oszustwo, naciagactwo, wyludzenie kasy za cos czego nie byli od
poczatku w stanie wykonac.






Kudlaty

Posted: 9 Sty 2008 20:49:10






Rozne sa opinie na ten temat co do betony samozageszczajacego sie.
Prawda jest taka ze 99% budowli jest bez wibrowania.


Pewnie, ze nikt nie wibruje, nawet nie obstukuja juz, bo im sie nie chce.
Raz z braku wibratora uzywalem pneumatycznej wiertarki udarowej z
przecinakiem na koncu i przystawialem do szalunkow przez druga deske.

Ja juz stracilem sily na tlumaczenie. Wyszedlem z zalozenia ze tynk
przykryje.

Raz bydlakom kupilem olej do szalunkow zeby go uzywali, ladny pozniej jest
betonik, szczegolnie na zewnatrz i nigdy go nie uzyli
.

Musieli pomyslec ze jestes oblakany. U mnie tez sie za glowe chwytali
jak montowalem rekuperator. Do dzisiaj nie wiedza na jakiej zasadzie
on dziala, chociaz przez grzecznosc zrobilem wyklad.

Kupilem biala paste
to uszczelek jak montowali glowne rury od kanalizy to smarowali olejem
silnikowym pily motorowej. Pozniej nie mogli rozlaczyc tych rur bo uszczelki
spuchly. Kazalem wszystkie wymienic na nowe to mieli gnoje wielkie
pretensje, ze sie "wpierdalam".

Dlatego kanalize robilem sam zbyt powazna sprawa dla roboli.

Zreszta nawet budowlancy po studiach po BL-u to jest drugi sort ludzi.
Wystarczy zobaczyc twarze studentow ETI i Mechanika czy Budowlanki to czasem
jak pod barem z piwem :-)

Teraz sa inne czasy. Jesli chodzi o mechanike to mam porownanie.
Totalna porazka, glaby za glabami nawet rysunkow technicznych nie
umieja czytac.

Cos w tym jest. Wiesc gminna glosi, ze do budowlanki idzie ostatni sort.
Czlowiek naprawde chce cos pomagac innym i nie jest to powod zeby "uczony
budowlaniec" pouczal tych , ktorzy na wlasnek skorze przezyli to bagno i
uzeranie sie z takimi jak on.

Najgorsze jest to ze robole nawet literatury nie czytaja bo i poco.
Nie mowiac juz o jakims podnoszeniu kwalifikacji.




ribbon

Posted: 9 Sty 2008 21:04:40





Najgorsze jest to ze robole nawet literatury nie czytaja bo i poco.
Nie mowiac juz o jakims podnoszeniu kwalifikacji.

Zgadzam sie zero podnoszenia kwalifikacji. Ostatnio daje ulotki produktowe
drukowane z pdf-ow. Siadam z nimi i dyskutuje. Wychodze i robia po swojemu.
Plakac mi sie chce.

Do lazienek uzywam masy Superflex 1 Deitermanna czy jak to sie pisze. Do
tego jest taka tasma na dylatacje pokryta guma w srodku. To kosztuje grube
pieniadze. Zrobili mi szkolenie i ja staralem sie to samo przekazac
kafelkarzowi. No i ostatnio robia mi trzecia lazienke i patrze a nie
posmarowali tej tasmy od spodu tylko tak przylozyli i zamalowali. Mowie
"ku***" co robicie, puszczacie z dymem moje pieniadze. Jak juz je wydalem to
czemu nie robicie jak kazalem. no to oderwali i poprawili bo chwile
wczesniej zaczeli.

Co zrobili w lazience nr 1 od chwili gdy wyszedlem i w lazience nr 2 ?

Moge krzyknac tylko kur*****************!






slawek9000

Posted: 9 Sty 2008 21:11:12



no to tak, w kilku kolejnych postach udowodniłeś że:
1. jesteś chujem, bo psioczysz na innych tylko dlatego, że wybrali
taki zawód a nie inny. Zapisz sie a grupę pl.frustraci i tam sobie
wylewaj żale na budowlańców.
2. jesteś niedouczonym ignorantem, bo wydziały mechaniczny i budowlany
akurat są bardzo trudne na politechnice. To że skończyłeś jakieś
pewnie zarządzanie, gdzie wystarczała znajomośc matematyki na poziomie
lepszego liceum, a o fizyce to w ogóle nie masz pojęcia, nie znaczy że
tak jest wszędzie.
Naprawdę, jeśli uważasz że pręt stalowy zanurzony w ośrodku ciągłym o
stałej temperaturze wygnie się w banan, załóż własną sektę, bo pod
naukę się to nie kwalifikuje.
3. jesteś - delikatnie mówiąc- mało mądrym człowiekiem, bo nie
potrafisz sobie dać rady z prostymi robolami. Jeśli chciałeś mieć
wszystko dopilnowane, trzeba było zainwestować te 5tys na inspektora
nadzoru, i byś miał protokoły odbioru każdej roboty, dokumentację
zdjęciową oraz atesty na wszystkie wbudowane materiały. Chciałeś
przyoszczędzić, to budowałeś 2 razy- i teraz za własną głupotę
psioczysz na innych. Dobry inspektor nadzoru wie, czego pilnować jak
cnoty siostry, a co można odpuścić, i za to go robotnicy szanują, a
głupek będzie czepiał się nieistotnych szczegółów, nie zauważając
rzeczy istotnych, bo o nich w końcu nie wie.
4. Nie przeczytałeś nawet takiej książki jak "Poradnik Majstra
Budowlanego " (pisana prostym językiem dla ludzi z zawodówki, ale
bardzo dobra książka), bo nie wiesz jak się powinno wiązać prętów, ani
tysiąca innych rzeczy.

zresztą, szkoda mi czasu na odpowiadanie oszołomowi




Kudlaty

Posted: 9 Sty 2008 21:19:41






Najgorsze jest to ze robole nawet literatury nie czytaja bo i poco.
Nie mowiac juz o jakims podnoszeniu kwalifikacji.

Zgadzam sie zero podnoszenia kwalifikacji. Ostatnio daje ulotki produktowe
drukowane z pdf-ow. Siadam z nimi i dyskutuje. Wychodze i robia po swojemu.
Plakac mi sie chce.

Do lazienek uzywam masy Superflex 1 Deitermanna czy jak to sie pisze. Do
tego jest taka tasma na dylatacje pokryta guma w srodku. To kosztuje grube
pieniadze. Zrobili mi szkolenie i ja staralem sie to samo przekazac
kafelkarzowi. No i ostatnio robia mi trzecia lazienke i patrze a nie
posmarowali tej tasmy od spodu tylko tak przylozyli i zamalowali. Mowie
"ku***" co robicie, puszczacie z dymem moje pieniadze. Jak juz je wydalem to
czemu nie robicie jak kazalem. no to oderwali i poprawili bo chwile
wczesniej zaczeli.

Co zrobili w lazience nr 1 od chwili gdy wyszedlem i w lazience nr 2 ?

Moge krzyknac tylko kur*****************!


Za dobrze budujesz, stosujesz czasami za bardzo wyrafinowane
technologie. Superflex 1 przewaznie stosuje sie do domow
szkieletowych. Ale na marginesie robole maja krotka pamiec. Gdyby
mieli dluzsza nie byliby robolami.




ribbon

Posted: 9 Sty 2008 21:30:08





Za dobrze budujesz, stosujesz czasami za bardzo wyrafinowane
technologie. Superflex 1 przewaznie stosuje sie do domow
szkieletowych. Ale na marginesie robole maja krotka pamiec. Gdyby
mieli dluzsza nie byliby robolami.

Bo to z tym smarowaniem chodzi o to, ze przez fizeline musi przesiaknac ta
szara czy czerwona masa. To trzeba wtopic a nie tylko przylozyc, bo nie
bedzie szczelnosci. Jak odrywali to polowa spodu byla sucha oczywiscie,
znaczy sie biala bez masy na niej.

Ale co to za wyrafinowanie posmarowac pedzlem sciane i zamiast smoly uzyc
superflexa ? A co za sztuka wtopic fizeline z guma ?

W dawnych czasach np podczas budowy kaplicy sykstynskiej za fuszerke
obcinali glowe albo rece :-) Nie bylo tego co teraz :-)






Kudlaty

Posted: 9 Sty 2008 21:45:41






Za dobrze budujesz, stosujesz czasami za bardzo wyrafinowane
technologie. Superflex 1 przewaznie stosuje sie do domow
szkieletowych. Ale na marginesie robole maja krotka pamiec. Gdyby
mieli dluzsza nie byliby robolami.

Bo to z tym smarowaniem chodzi o to, ze przez fizeline musi przesiaknac ta
szara czy czerwona masa. To trzeba wtopic a nie tylko przylozyc, bo nie
bedzie szczelnosci. Jak odrywali to polowa spodu byla sucha oczywiscie,
znaczy sie biala bez masy na niej.

Domyslam sie na tym polega membrana wodoszczelna.


Ale co to za wyrafinowanie posmarowac pedzlem sciane i zamiast smoly uzyc
superflexa ? A co za sztuka wtopic fizeline z guma ?

W dawnych czasach np podczas budowy kaplicy sykstynskiej za fuszerke
obcinali glowe albo rece :-) Nie bylo tego co teraz :-)


Mowilem juz szkoda ze nie mozna kijem lac po plecach. Szybko by sie
dzwigneli intelektualnie.




Miel0n

Posted: 9 Sty 2008 22:09:11




Zgadzam sie zero podnoszenia kwalifikacji. Ostatnio daje ulotki produktowe
drukowane z pdf-ow. Siadam z nimi i dyskutuje. Wychodze i robia po swojemu.
Plakac mi sie chce.

Do lazienek uzywam masy Superflex 1 Deitermanna czy jak to sie pisze. Do
tego jest taka tasma na dylatacje pokryta guma w srodku. To kosztuje grube
pieniadze. Zrobili mi szkolenie i ja staralem sie to samo przekazac
kafelkarzowi. No i ostatnio robia mi trzecia lazienke i patrze a nie
posmarowali tej tasmy od spodu tylko tak przylozyli i zamalowali. Mowie
"ku***" co robicie, puszczacie z dymem moje pieniadze. Jak juz je wydalem to
czemu nie robicie jak kazalem. no to oderwali i poprawili bo chwile
wczesniej zaczeli.

Co zrobili w lazience nr 1 od chwili gdy wyszedlem i w lazience nr 2 ?

Moge krzyknac tylko kur*****************!




Moze poprostu im nie zaplac i wywal z budowy ?




jasio kowalski

Posted: 9 Sty 2008 22:36:07





Ales sie popisal Slawku, mysle, ze panu juz podziekujemy.




slawek9000

Posted: 9 Sty 2008 22:49:40




W odróżnieniu od ciebie, Jasiu, wypowiedziałem się w temacie wątku,
tylko może niewiele z tego zrozumiałeś, no ale to już twój problem.
Jeśli nie pamiętasz, autor wątku chciał uzyskać odpowiedź na pytanie
co zrobić z peknietym murem, więc jeśli nie masz nic do powiedzenia
się nie wypowiadaj.




Tomek

Posted: 10 Sty 2008 09:11:00




2. Wykonawca trochę niekumaty, bo te belki poprzeczne do swobodnej
krawędzi wspornika, to potrzebne jak k**e majtki, zwłaszcza że nie
zostały wpuszczone w ściany na te 2 m, ale ucięte przy licu ściany
wewn. Podobnie, widać że nie dał haków od strony stropu, więc pewnie
też nie dał od strony wspornika, a to już duży błąd

Od strony wspornika niestety też nie dał i to widać na zdjęciu
http://img167.imageshack.us/img167/9651/2zbrojenienadwdb3.jpg
na górze jak pręty fi16 wchodzą pod deskę ograniczającą belkę od strony
wewnętrznej i nie widać żeby się zaginały w dół na tle tej deski
od strony zewnętrznej, a z kolei na zdjęciu
http://img167.imageshack.us/img167/7623/1zbrojenienadwwu8.jpg
widać, że nie zaginają się też do góry do tej dodatkowej belki :-(

4. co się stało- to by trza było rzeczoznawcę, ale tak na oko wygląda,
że podczas wyciągania stempli nastąpiło zerwanie przyczepności stali
do betonu od końcówek prętów #16, zwłaszcza że beton był jeszcze
młody. I chyba te 2 m od strony stropu to jest trochę mało, bo ciężka
ściana stoi na krawędzi stropu, ja bym dał zbrojenie prawie do
przeciwnej podpory, choć wtedy jakieś mniejsze, no ale to by trzeba
policzyć. Obecnie wytworzył się wtórny układ nośny, tzn. ściany
szczytowe zapracowały jako tarcze, i dzięki nim się trzyma ta cała
góra (stropodach i attyka), chociaż jeśli są to bloczki bez spoin
pionowych to praca tarczowa jest raczej słaba.

Rozumiem, że ciężar góry przenosi ta część bocznej ściany nadwieszenia,
która jest nad ukośnym pęknięciem, a ta pod oraz przednia ściana
i niestety także nadwieszona ściana elewacyjna opierają się na tym
osłabionym wsporniku wyginając go.

Rozmawiałem wczoraj telefonicznie z konstruktorem i on twierdzi,
że wg niego to niemożliwe, żeby wspornik jeszcze pracował i niemożliwe,
żeby te pręty się wysuwały z betonu. Twierdził, że wg niego to może
pracować (np. pod wpływem zmian temperatury) ta pęknięta ściana
i można próbować naprawiać to bez słupków, za pomocą iniekcji mleczka
cementowego lub żywic epoksydowych w szczeliny oraz spięcia bocznej
ściany jakimiś stalowymi elementami. Obiecał, że w marcu opracuje
jakiś sposób naprawy.
Jakoś nie do końca mu ufam, ale też nie wiem dlaczego miałby coś
kręcić skoro nie ponosi żadnej odpowiedzialności bo zawalił
wykonawca. Chyba, że konstruktor wie o tym, że coś źle policzył :-(

dziękuję za rady i pozdrawiam,
Tomek





slawek9000

Posted: 10 Sty 2008 09:37:48




wiesz co, to że brak jest właściwych zakotwień prętów od strony
wspornika to akurat winą jest projektu a nie wykonawcy. Ale się nad
tym jeszcze zastanawiałem, że możliwe że po prostu wspornik pracuje
prawidłowo, a nadmierne ugięcia wynikają z tego że był za wcześnie
rozformowany, no i oczywiście z faktu że zginane płyty muszą się
odkształcać. Może konstruktor przyjął dopuszczalne ugięcia jak dla
balkonów (1/150 wysięgu), a jeśli na tym jest ściana, to powinno być
przyjęte sporo mniejsze, co by wymuszało zrobienie dodatkowych belek
na krawędziach, albo większego zbrojenia czy grubości.
Tak naprawdę powinieneś poszukać jakiegoś rzeczoznawcy, tylko lepiej
jakby to był też czynny projektant, a nie teoretyk z uczelni, bo z
nimi to różnie bywa. Bo możliwe, że te ugięcia wystąpiły jako normalny
stan pracy konstrukcji, i jeśli tak to po 3 latach przestaną się już
powiększać. I jednak sugerowałbym, żebyś zmienił konstruktora, bo to
gadanie o wpływie zmian temperatury na ścianę długości 5m to już lekka
przesada, można ludziom kit wciskać ale nie aż taki.
Po południu postaram się policzyć zgrubnie ten strop z tych danych co
są, zobaczę jak statyka wygląda.




ribbon

Posted: 10 Sty 2008 09:52:43






Rozmawiałem wczoraj telefonicznie z konstruktorem i on twierdzi,
że wg niego to niemożliwe, żeby wspornik jeszcze pracował i niemożliwe,
żeby te pręty się wysuwały z betonu. Twierdził, że wg niego to może
pracować (np. pod wpływem zmian temperatury) ta pęknięta ściana
i można próbować naprawiać to bez słupków, za pomocą iniekcji mleczka
cementowego lub żywic epoksydowych w szczeliny oraz spięcia bocznej
ściany jakimiś stalowymi elementami. Obiecał, że w marcu opracuje
jakiś sposób naprawy.
Jakoś nie do końca mu ufam, ale też nie wiem dlaczego miałby coś
kręcić skoro nie ponosi żadnej odpowiedzialności bo zawalił
wykonawca. Chyba, że konstruktor wie o tym, że coś źle policzył :-(

Oni tacy sa - wypieraja sie wszystkiego co dotyczy ich budowy nawet jak nie
sa winni.

Mleczko to on moze sobie wstrzykiwac ale swojej zonie :-) Nie wiem co on
chce klamrowac? Chce na paru dziurkach w gazobetonie powiesic cala
konstrukcje zeby sie dalej nie rozlazila ?

Tam sa duze sily. To tak dziala troszke jak most zwodzony tyle, ze zamiast 2
lancuchow masz ich tam wiecej co kilkanascie cm. Poczekaj az bedzie sroga
zima i spadnie na dach pare ton sniegu. To dopiero zobaczymy czy to trzyma.
Wykonawce bym wzial w obroty przez adwokata i oskarzyl o zwrot jakiejs tam
kasy za pomniejszenie wartosci budynku ze wzgledu na fuszerke. Bedzie ci
placil w ratach przez kilka lat, a sprawe wygrasz.






Miel0n

Posted: 10 Sty 2008 15:57:19





Oni tacy sa - wypieraja sie wszystkiego co dotyczy ich budowy nawet jak nie
sa winni.

Mleczko to on moze sobie wstrzykiwac ale swojej zonie :-) Nie wiem co on
chce klamrowac? Chce na paru dziurkach w gazobetonie powiesic cala
konstrukcje zeby sie dalej nie rozlazila ?

Taka drobna uwaga - gazobeton (autoklawizowany beton komorkowy) to nie
jest to samo co silikaty (cegla wapienno - piaskowa), wystepuje roznica
w materiale, co za tym idzie we wlasciwosciach i tak dalej :D


Tam sa duze sily. To tak dziala troszke jak most zwodzony tyle, ze zamiast 2
lancuchow masz ich tam wiecej co kilkanascie cm. Poczekaj az bedzie sroga
zima i spadnie na dach pare ton sniegu. To dopiero zobaczymy czy to trzyma.
Wykonawce bym wzial w obroty przez adwokata i oskarzyl o zwrot jakiejs tam
kasy za pomniejszenie wartosci budynku ze wzgledu na fuszerke. Bedzie ci
placil w ratach przez kilka lat, a sprawe wygrasz.



To mnie teraz rozbawiles z tym mostem zwodzonym :D Nie masz sielonego
pojecia o czym mowisz.
Co do sniegu - nie wyobrazam sobie jak przy naszych warunkach na odcinku
wspornika o wysiegu 1,2m i dlugosci 7,8m zmiesci sie kilka ton sniegu,
wg mojej kalkulacji to wejdzie kolo 1 tony uwzgledniajac warunki z
normowe. Idac dalej schemat statyczny plyty stropodachu wyglada troche
inaczej, wieniec zadziala czesciowo jako wspornik, takze calosc tego
obciazenia nie pojdzie na ten wykusz :P


--
Pozdrawiam




ribbon

Posted: 10 Sty 2008 16:12:56





To mnie teraz rozbawiles z tym mostem zwodzonym :D Nie masz sielonego
pojecia o czym mowisz.
Co do sniegu - nie wyobrazam sobie jak przy naszych warunkach na odcinku
wspornika o wysiegu 1,2m i dlugosci 7,8m zmiesci sie kilka ton sniegu, wg
mojej kalkulacji to wejdzie kolo 1 tony uwzgledniajac warunki z normowe.
Idac dalej schemat statyczny plyty stropodachu wyglada troche inaczej,
wieniec zadziala czesciowo jako wspornik, takze calosc tego obciazenia nie
pojdzie na ten wykusz :P


Zwał jak zwał. Tomek ma to wylane/zazbrojone niezgodnie z projektem, brak
oczek na prawym końcu i haków na lewym, wykonanie tez było wadliwe, bo nie
było powiązane zbrojenie ani zawibrowany beton, a dalsze prace budowlane
zostały zbyt wcześnie rozpoczęte też niezgodnie z normami i zdrowym
rozsądkiem.

Tomek ma 50% szansy, że usłyszy głośne łup i ta rysa zrobi się na kilka
centymetrów, że nie powsanie kolejny dalszy ciąg tej rysy i że przez nią
zobaczy otaczającego świata. Nikt gwarancji nie da, że będzie dobrze albo
będzie zle.

Będą od niego ssać pieniądze, klamrować, a to będzie dalej się rozłazić.

Proponuję wytoczyć proces wykonawcy o fuszerkę i ustalić o ile zmniejszyła
się wartość nieruchomości gdyby chcieć ją sprzedać i powiadomić o tym
uczciwie kupującego.
Jeśli wykonawca uważa, że był zły projekt to niech wytoczy proces
konstruktorowi.
Nie ma co się więcej tutaj sprzeczać.

Dalej po uzyskaniu wyroku o zapłatę można z tym żyć albo to naprawić ale w
dalszym ciągu po naprawie wartość nieruchomości jest mniejsza, bo kto by
chciał kupić klamrowany dom ?






slawek9000

Posted: 10 Sty 2008 17:51:08



No policzyłem ten stropik, ale uwzględniłem w obciążeniach tylko
ciężar ściany pod stropodachem, i oczywiście obciążenia stropu.
Przyjąłem beton B17,5, jako taki słabszy odpowiednik B20, choć
właściwie już się 17,5 nie produkuje.
Wyszło tak :
- przy wieku betonu 14dni w chwili obciążenia ugięcie na końcu
wspornika 18mm
- przy wieku 28 dni ugięcie 17 mm
- przy wieku 90 dni w chwili obciążenia 15 mm
w zaokrągleniu oczywiście. Czyli są to wartości całkiem za duże
(dopuszczalne dla wsporników L/150 czyli u ciebie 8mm), czyli raczej
projektant konstrukcji nie sprawdził za dokładnie ugięć. Nośność
stropu jest zapewniona, tzn. potrzebne zbrojenie jest mniejsze niż to
zastosowane, w każdym kierunku. Natomiast to zakotwienie jest
nieprawidłowe, może jakby uznać że strzemionka robią za pętle kotwiące
w jakimś %, ale to takie trochę naciągane.
Ale, widać ze poźniejsze rozformowanie (90dni) nie pomogło by
radykalnie, czyli wykonawca nie ponosi tu wielkiej winy, a raczej
projektant, no ale to by się musiał wypowiedzieć rzeczoznawca. Chociaż
po pracach wykończeniowych to właściwie niewiele można precyzyjnie
zdiagnozować.
W rzeczywistości, należałoby jeszcze uwzględnić ciężar stropodachu i
atttyki, nie na końcach i przy narożnikach (bo tam ściany poprzeczne
pracują jako tarcze i przejmą ich ciężar) ale w jakichś 60-70%
długości wykusza. Nie znam grubości płyty stropodachu , warstw ani jej
schematu, to nie włączałem tego. Tym niemniej nawet przy obciążeniach
od jednej kondygnacji wspornik ma za duże ugięcia (fachowo to się mówi
o przekroczeniu stanu granicznego użytkowalności). Z tym, że jeśli
nośność wspornika nie została przekroczona (a tak wychodzi że raczej
nie) to te ugięcia zakończą się po 2-3 latach od wylania elementu.
pzdr




jasio kowalski

Posted: 10 Sty 2008 21:57:33





,
..
anie

Własnie , że sie bede wypowiadal. Pamietam wiele dyskusji, czesto na granicy
faulu ale szczerze powiedziawszy nie pamietam , by ktos kogos nazwal ch...m,
pomimo wielu istotnych roznic miedzy dyskutantami. Zbyt wiele chamstwa i braku
kultury jest w zyciu codziennym a takze na innych grupach , by tolerowac takie
zachowanie. Jesli tego nie rozumiesz to znaczy, że masz istotne braki w
wychowaniu, drogi panie Sławku. Czas zajrzec na grupę pl.soc.savoir-vivre.






ribbon

Posted: 10 Sty 2008 22:28:06






,
problem=
..
pyt=
anie

Własnie , że sie bede wypowiadal. Pamietam wiele dyskusji, czesto na
granicy
faulu ale szczerze powiedziawszy nie pamietam , by ktos kogos nazwal
ch...m,
pomimo wielu istotnych roznic miedzy dyskutantami. Zbyt wiele chamstwa i
braku
kultury jest w zyciu codziennym a takze na innych grupach , by tolerowac
takie
zachowanie.

To nie jest chamstwo i nie jest to brak kultury, to jest poczucie bycia
gorszym, frustracja, niejednokrotnie zawaodowa czy rodzinna. Moze mu po
prostu w zyciu nie wyszlo :-)








Tomek

Posted: 11 Sty 2008 01:49:40



W rzeczywistości, należałoby jeszcze uwzględnić ciężar stropodachu i
atttyki, nie na końcach i przy narożnikach (bo tam ściany poprzeczne
pracują jako tarcze i przejmą ich ciężar) ale w jakichś 60-70%
długości wykusza. Nie znam grubości płyty stropodachu , warstw ani jej
schematu, to nie włączałem tego. Tym niemniej nawet przy obciążeniach
od jednej kondygnacji wspornik ma za duże ugięcia (fachowo to się mówi
o przekroczeniu stanu granicznego użytkowalności). Z tym, że jeśli
nośność wspornika nie została przekroczona (a tak wychodzi że raczej
nie) to te ugięcia zakończą się po 2-3 latach od wylania elementu.

Stropodach to 18cm betonu, warstwa spadkowa ze styropianu
i 5-8cm keramzytobetonu, papa, styrodur, geowłóknina i 5-6cm żwiru.
Konstruktor liczył obciążenie od górnej kondygnacji razem z attyką,
stropodachem (ze śniegiem), a także ściany elewacyjnej - patrzyłem
na to w projekcie.
Wrzucam jeszcze strony z projektu z obliczeniami tego wspornika:
http://img181.imageshack.us/img181/379/obliczenia1ze8.jpg
http://img181.imageshack.us/img181/1029/obliczenia2vm2.jpg
Ja nic z tego nie kapuje poza tym początkiem gdzie jest przeniesione
z innej strony obciążenie z góry i doliczone obciążenie ścian na
wsporniku. W szczególności nie widzę gdzie tam jest założenie
o dopuszczalnym ugięciu (a może go nie ma).
Widać za to, że policzył, że potrzeba prętów fi14, a ostatecznie
potem na rysunku przyjął (na zapas?) fi16.

Mam jeszcze taką wątpliwość: czy przy liczeniu obciążenia (Ty i
konstruktor) zakładaliście, że obciążenie z bocznych ścian
musi być podtrzymane w zasadzie na samej krawędzi wspornika
a nie na jego całej szerokości (6.6m) bo on chyba nie bardzo
trzyma jako całość w poprzek na tych prętach fi10 co 25 górą?
Obciążenie od ściany przedniej jest chyba mniejsze niż z boków
bo z przodu są głównie okna, a to co przechodzi z góry (stropodach
i attyka) częściowo będzie przeniesione przez tarcze.
w dużej mierze. A dodatkowo to obciążenie rozkłada się na całą
szerokość wspornika.
Na środku wspornika jest ścianka działowa równoległą do bocznych
ścian nadwieszenia, oddzielająca dwa pokoje które tam są
(murowana na etapie stanu surowego)i nie widać żadnych pęknięć
co sugeruje, że na środku wspornik się dużo słabiej ugiął,
a jeśli się ugiął to zdążył się ustabilizować przed tynkowaniem.

Gdybym teraz to znowu budował to kazałbym dać po bokach belki
wysokie na 40cm, wchodzące po 2m do środka na ściany i zbrojone
wzdłuż przynajmniej 6xfi16. I może dodatkową belkę na środku
na której stanęłaby ścianka działowa (chociaż ta belka nie
miałaby podparcia od spodu).

Czy dobrze rozumiem, że krytyczne jest stwierdzenie czy te pręty
się porządnie zakotwiły? Jeśli tak to jest szansa na ustabilizowanie
po osiągnięciu odpowiedniego ugięcia, a jeśli nie to wszystko
może w końcu pierdyknąć?

Beton na stropy jest chyba solidny bo jak wierciłem w suficie
6 otworów fi8 z udarem i za pomocą najdroższego (czyli chyba
najlepszego) wiertła z Castoramy to myślałem, że jajo zniosę.
Chociaż może to o niczym nie świadczy :-(

bardzo dziękuję za dotychczasową pomoc i pozdrawiam,
Tomek




PiotrB.

Posted: 11 Sty 2008 08:16:57




To nie jest chamstwo i nie jest to brak kultury, to jest poczucie bycia
gorszym, frustracja, niejednokrotnie zawaodowa czy rodzinna. Moze mu po
prostu w zyciu nie wyszlo :-)

i oto dałeś przykład chamstwa

Piotr




slawek9000

Posted: 11 Sty 2008 09:12:56



więc co do tych obliczeń, to ta wartość siły skupionej na końcu (20,88
KN/m) jest trochę dziwnie mała, bo mnie wyszło 26 kN/m tylko jako
ciężar ścian z jednej kondygnacji, ale nie uwzględniałem otworów
okiennych. Ale nieważne, jak się policzy wg tych sił co masz w
projekcie wspornik to wystarczające jest zbrojenie #16 co25, a ugięcie
na końcu 2,6mm. Ale, to jest przy założeniu że wspornik jest
utwierdzony całkowicie sztywno, a taka sytuacja nie do końca ma
miejsce, bo z drugiej strony wspornika jest podatna płyta stropowa. Te
poprzednie obliczenia robiłem programem do liczenia płyt czyli
wprowadziłem model płaski (2 wymiarowy), a to teraz sprawdzałem
zwykłym kalkulatorem zbrojenia, czyli jako model belki o wysokości
18cm i szerokości 100 cm, o schemacie wspornika jak wspomniałem.

A te wyliczenia z drugiej strony to dotyczą chyba zbrojenia dolnego w
drugim kierunku, tam jest #14. Ale wiesz co, w XXI wieku nawet
najbardziej zachowawczy projektanci nie powinni liczyć na piechotę
zwłaszcza wymiarowania (czyli mówiąc po ludzku wyznaczanie potrzebnego
zbrojenia) jak za 1000zł można kupić wypasiony program do tego, bo
rys i ugięć ten projektant nie sprawdził a akurat dla płyt stropowych
powinien to zrobić.

Z tego co mówisz, że w środku nie ma dużych ugięć, wynikałoby że tylko
boczne strefy płyt wykazują nadmierne ugięcia, a to akurat byłoby
stosunkowo łatwo wzmocnić ukośnymi ściągami, wkutymi w ścianę, ale
sugeruję żebyś nie Ty za to płacił, chyba że poczekasz kolejny rok,
ugięcia jak mówiłem powinny się zakończyć po max 3 latach.

Na przyszłość, to każdy projekt konstrukcji możesz zlecić do
zaopiniowania w dowolnym biurze, czy u rzeczoznawcy, i on wyłapie
takie niejasności. Chociaż w typowych domach, bez nadwieszeń i
przesunięć kondygnacji to właściwie nie ma konstrukcji.

pzdr




. 1 . 2 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


© 2001-2014 Polityka Prywatności & cookies
elektronika + motoryzacja + graf + etna